Na uczelniach bez zmian

tvp

Na uczelniach bez zmian 

Bronisław Wildstein przedstawia 03.12.2008

Po upadku komunizmu większość polskich instytucji przeszła radykalną transformację. Szkoły wyższe nie zmieniły się jednak na jotę. A przecież powinny wytwarzać elity, które budują przyszłość kraju i modelują wzorce zachowań. 
Czy uniwersytety w PRL osiągnęły kształt doskonały?  Czy stare, dobre uniwersytety są dziś Świątyniami Nauki? 
BRONISŁAW WILDSTEIN PRZEDSTAWIA różne twarze zjawiska, który jedno ma imię: kryzys etyczny uniwersytetów. 
Przypadek wielkiego astronoma Aleksandra Wolszczana wstrząsnął Polską, ale nie był to przypadek typowy. Zwykle mało wybitni naukowcy podejmowali współpracę z SB, a agenturalność pomagała im robić naukowe kariery. 
Niezwykła tolerancja dla plagiatu, to inny przejaw schorzenia. Na pierwszy rzut oka nie ma związku z przyzwoleniem dla dawnych konfidentów w roli akademickich wykładowców. Ale jeśli traktujemy uniwersytety poważnie, nie możemy sprowadzić ich do roli fabryk, produkujących specjalistów. A uczciwych specjalistów nie da się wykształcić poza etyką. 
Dlatego zrywamy zmowę milczenia wokół ciemnych stron polskich uczelni!

Lustracja naukowców PRL-u

Geolog lustruje naukowców.ZAMIAST TECZEK STRONA W INTERNECIE
Polska
Józef Wieczorek, z wykształcenia geolog, zachęca naukowców z całej Polski do nadsyłania informacji na temat współpracy środowisk akademickich ze służbami bezpieczeństwa w okresie PRL.
Strona http://lustronauki.wordpress.com/
powstała zaledwie kilkanaście dni temu.
Józef Wieczorek, z wykształcenia geolog, zachęca naukowców z całej Polski do nadsyłania informacji na temat współpracy środowisk akademickich ze służbami bezpieczeństwa w okresie PRL.
zaprasza do współpracy wszystkie osoby, które mają materiały bądź coś do powiedzenia w sprawie współpracy nauczycieli akademickich z SB. Kilka dni temu zwrócił się z apelem do środowiska lubelskiego. O jakie informacje chodzi? O materiały dotyczące metod weryfikacji kadr akademickich, przypadków wykluczania niewygodnych naukowców i nauczycieli akademickich, kolaboracji naukowców z systemem komunistycznym poprzez współpracę z SB czy z PZPR, podejmowaną dla umocowania swoich karier naukowych i czy niszczenia cudzych.

Widacki pod lupą IPN


Widacki pod lupą IPN
Newsweek Polska
Krakowski oddział Instytutu Pamięci Narodowej znalazł w archiwum notatkę, z której wynika, że Jan Widacki w 1980 r. był jako wykładowca etatowym pracownikiem Wyższej Szkoły Oficerskiej MSW w Legionowie im. Feliksa Dzierżyńskiego. To przeczy informacjom wpisanym przez posła w oświadczeniu lustracyjnym.
Nie jest on jedynym parlamentarzystą, któremu czkawką odbijają się dawne naukowe kontakty z esbecką kuźnią kadr. Bohaterem bliźniaczego postępowania, prowadzonego przez oddział IPN w Gdańsku, jest inny znany prawnik prof. Marian Filar.
..szkoła w Legionowe im. F. Dzierżyńskiego była centralną instytucją Służby Bezpieczeństwa MSW. Personel naukowy i dydaktyczny, a także techniczny tej szkoły oraz jej słuchacze po 1990 r. przed zatrudnieniem w policji musieli przejść dodatkowo weryfikację, bowiem uznano ich wtedy za funkcjonariuszy SB – tłumaczy prokurator Piotr Stawowy.

Akademio, Akademio, rusz wreszcie głową!

Jerzy Przystawa

Akademio, Akademio, rusz wreszcie głową!

Kiedy Trybunał Konstytucyjny zakwestionował konstytucyjność procedury lustracyjnej, wróciliśmy do status quo ante, licząc zapewne po cichu, że wszystko, tak czy owak, rozejdzie się po kościach, a życie akademickie będzie płynęło ustalonym nurtem, jakby nigdy nic.

I z tego miłego nastroju wytrąca nas teraz sprawa profesora Aleksandra Wolszczana, którego, przez ostatnie lata, udało się wykreować na postać nieomal dorównującą samemu Mikołajowi Kopernikowi. I oto nagle się okazuje, że to nie tylko nie drugi Kopernik, ale w ogóle nadęty balon, z którego teraz, z sykiem i wizgiem, uchodzi niezbyt pachnący gaz, atakujący zarówno nasze uszy, jak i powonienie.

Tak, jak całe państwo, tak i nauka polska potrzebuje lustracji. Jest to jednak lustracja zupełnie innego rodzaju, niż ta, jaką mogą nam zaoferować prokuratorzy IPN czy innych służb śledczych. Jest to lustracja, jaka mogłaby nas uwolnić od pseudonauki, od łżenauki, od nauczycieli, którzy swoje stopnie i tytuły naukowe zrobili na kłamstwie, na zatruwaniu umysłów naszej młodzieży tym pseudonaukowym chłamem, który z prawdą naukową nie miał nic wspólnego. W tej lustracji nie specjalnie pomogą nam archiwa IPN i zapisy teczkowe: ślady szkodliwej działalności tych pseudouczonych są JAWNE, są dostępne w bibliotekach publicznych, publicznych archiwach uniwersyteckich. Oczywiście, taka lustracja jest o niebo trudniejsza i może nawet w ogóle już nie wykonalna.

Dwugłos o wolności badań naukowych

Badacz nie może być prokuratorem
Rz
Problem z IPN polega na tym, że badania naukowe są prowadzone przez organ władzy publicznej, który jednocześnie zajmuje się lustracją – piszą członkowie Komitetu Helsińskiego w Polsce i Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.
Nie domagamy się ograniczenia wolności badań naukowych z zakresu historii PRL. Wyrażamy natomiast nasze głębokie zaniepokojenie i chęć wyjaśnienia do końca sytuacji wynikającej zarówno z regulacji prawnych, jak i określonej praktyki, w której jeden organ władzy publicznej gromadzi w swych rękach funkcje, których wykonywanie może prowadzić do konfliktu interesów i naruszania zasad konstytucyjnych.Instytut Pamięci Narodowej oprócz działalności edukacyjnej, w ramach której prowadzi badania naukowe i publikuje ich wyniki, wykonuje również funkcje prokuratora w postępowaniach lustracyjnych, przygotowując materiały procesowe w sprawach, których przedmiot pokrywa się z materią badań naukowych. Taka dwoista rola, jak pokazała praktyka, nie jest do pogodzenia w ramach jednej instytucji.
Helsińska Fundacja Praw Człowieka nie ocenia trafności wniosków badań naukowych przeprowadzonych przez autorów. Uznaje jedynie za niedopuszczalne połączenie w jednej instytucji publicznej ról, których nie można ze sobą pogodzić: badacza naukowego oraz prokuratora lustracyjnego

Krucjata Komitetu Helsińskiego
Piotr Gontarczyk:
„W brutalnej nagonce, którą rozpętano przeciwko książce „Lech Wałęsa a SB. Przyczynek do biografii” oraz Instytutowi Pamięci Narodowej aktywny udział bierze instytucja, która – przynajmniej w teorii – powinna bronić wolności badań naukowych.
W blasku przeszłości
Komitet Helsiński powstał w Polsce w czasie stanu wojennego (1982 r.) i miał duże zasługi w polskiej drodze do niepodległości i otwartego społeczeństwa. Dziś jego rola przedstawia się zupełnie inaczej. W wielu jego działaniach pod szyldem Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka wyraźnie widać silną ideologizację i jednoznacznie polityczne zaangażowanie. Zamiast bronić zasad konstytucyjnych i przyrodzonych praw ludzkich w wielu dziedzinach Fundacja działa w dokładnie przeciwnym kierunku.Kiedy przez wiele miesięcy pod adresem autorów dopiero zapowiadanej książki o Lechu Wałęsie sypały się wyzwiska, Fundacja Helsińska nie odezwała się nawet słowem. A przecież wolność badań naukowych powinna mieścić się w katalogu bronionych przez tę instytucję wartości. „

ROZMOWA Z PROF. ALEKSANDREM WOLSZCZANEM


ROZMOWA Z PROF. ALEKSANDREM WOLSZCZANEM
AW: Jest prawdą, że na początku lat 70-tych, gdy zacząłem wyjeżdżać za granicę, zgodziłem się nieopatrznie na kontakty z SB i na podpisywanie się pseudonimem. Jeśli nie liczyć groteskowości tej sytuacji, nie widziałem w tym wtedy nic szczególnego. Deklarację wierności systemowi podpisywało się przecież przed każdym wyjazdem za granicę. To, że w mojej pracy naukowej miałem okazję do takich wyjazdów, jak przypuszczam, było powodem, dla którego stałem się jednym z tych, którzy znaleźli się na celowniku służb. Trzeba pamiętać, że “potykanie się” o SB bardzo często było losem osób, których życie w jakiś sposób odbiegało od ustalonych norm. “Dyskretna” obecność służb, to element krajobrazu tamtych lat, podobnie jak wystawanie w kolejkach i mnóstwo innych, obecnie egzotycznie brzmiących niewygód. Na przykład, wiadomo było powszechnie, że wyjeżdżający za granicę byli wzywani, aby porozmawiać o tym, co tam robili, ale nikt oczywiście o tym nie opowiadał na prawo i na lewo. W tamtym systemie, podwójne życie z wielu powodów funkcjonowało jako cywilizacyjna norma.

IPN lustruje dyrektora szkoły


IPN lustruje dyrektora szkoły
GW 17.08.2008
„Instytut Pamięci Narodowej wystąpił do sądu o lustrację Wojciecha Miodońskiego, dyrektora Gimnazjum Sportowego nr 47 w Krakowie. Zarzuca mu, że skłamał w oświadczeniu lustracyjnym.
Były wicedyrektor wydziału edukacji Urzędu Miasta Krakowa jest jednym z 1841 dyrektorów szkół w Małopolsce, którzy w kuratorium oświaty złożyli oświadczenia dotyczące współpracy ze służbami bezpieczeństwa PRL. Obowiązek taki nałożyła na nich znowelizowana ustawa lustracyjna. Oświadczeniem Miodońskiego zainteresował się IPN kilka miesięcy temu, po publikacji „Dziennika Polskiego”. W artykule opisano dyrektora, jako byłego tajnego współpracownika SB o pseudonimie Jerzy. On sam przyznał, że podpisał zobowiązanie do współpracy, ale zaprzeczał, by komukolwiek zaszkodził swoimi rozmowami z esbekami.’

KIM BYŁ KONTAKT OPERACYJNY „ALA”?

KIM BYŁ KONTAKT OPERACYJNY „ALA”
Gazeta Polska, 30 lipca 2008
„W książce ks. Isakowicza-Zaleskiego „Księża wobec bezpieki” znalazły się informacje dotyczące KO „Ala”. W środowisku „Tygodnika Powszechnego” i „Znaku” uznano, że opis pasuje do współpracującej z tymi gazetami Haliny Bortnowskiej. „Gazeta Polska” dotarła do nieznanych dotąd dokumentów IPN.
Odnalezione donosy „Ali” pochodzą z akt sprawy operacyjnej „Lato 79”, która miała na celu rozpracowanie środowisk kościelnych i inteligenckich przed pierwszą pielgrzymką do Polski papieża Jana Pawła II. Podczas jednego ze spotkań z ppor. Połubińskim z SB „Ala” przekazała mu informacje na temat kościoła w Bieńczycach. „Aktualnie parafia dysponuje potwierdzeniem około 2 tys. miejsc noclegowych. Równolegle przygotowano zespół ok. 30 osób, które będą pełnić rolę przewodników, są to ludzie w różnym wieku – głównie młodzież akademicka i emeryci”.

Lustracja jest spóźniona z Halina Bortnowską rozmawia Maciej MaroszGazeta Polska, 30 lipca 2008
„Jako teoretyk nauki, bo jestem nim z wykształcenia, wiem, ze nie tak uprawia się historię jako naukę”

Socjologia nędzy czy nędza socjologii, czyli o konieczności lustracji w polskiej nauce.

Spotkanie z dr. Stanisławem Gniadkiem miało się odbyć 7 lipca, godz. 17.30 w Audytorium Maximum, ul. Krupnicza 33. KRAKÓW
Temat wykładu:
„Socjologia nędzy czy nędza socjologii, czyli o konieczności lustracji w polskiej nauce”.
Prof. S. Gniadek jest wykładowcą socjologii na Akademii Pedagogicznej w Krakowie, kierownikiem Zakładu Badań Socjologicznych nad Przedsiębiorczością w Krakowie . Były bezrobotny, zbieracz złomu, kandydat środowiska studenckiego na prezydenta Krakowa.
Napisał między innymi:
1.Anatomie Przestępstw Uczelnianych.
2.Socjologia nauka czy sztuka.
3.Pamiętniki bezrobotnego.
4.Szkice kołtuństwa polskiego.

Niestety drzwi do Audytorium Maximum były zamknięte.

Autor przybył na czas

Wobec zaistniałej sytuacji chętni do wysłuchania wykładu zdecydowali udać się do pobliskiej kawiarni, gdzie autor prezentował swoje losy i swoje książki

o czym będzie więcej na stronach NFA bo pokazują nędzę środowiska akademickiego, jak się okazuje niemal powszechną. Trzeba to dokumentować i działać na rzecz zmian.
Autor jest absolwentem UJ, pracował też na Akademii Ekonomicznej, wykładał na AGH. Za jego los odpowiadają prominentni nauczyciele akademiccy, w tym TW „Ryszard”, którzy jak się okazuje nie wpływali swoją postawą negatywnie na młodzież akademicką !
W celu nabycia książek najlepiej skontaktować się bezpośrednio z autorem tel. 513 360 794

Więcej na stronie
Sprawa Stanisława Gniadka

Lobby czerwonych rektorów

Lobby czerwonych rektorów
Nasza Polska 27,2008 – Paweł Siergiejczyk
Wieloma prywatnymi uczelniami rządzą prominentni przedstawiciele aparatu PZPR i SLD.
„Nie tylko lustracja
Gdy analizuje się kolejne nazwiska z listy sygnatariuszy apelu do premiera, przypominają się wydarzenia sprzed roku. Wówczas część środowisk naukowych i akademickich zaangażowała się w akcję protestu przeciwko nowej ustawie lustracyjnej. Ostatecznie ustawa została zablokowana przez Trybunał Konstytucyjny, ale gdyby weszła w życie, każdy samodzielny pracownik naukowy musiałby wypełnić oświadczenie lustracyjne. Polskiej nauce przydałaby się jednak nie tylko lustracja, ale także dekomunizacja. Dziś bowiem rektorami i wykładowcami wielu uczelni są prominentni przedstawiciele aparatu PZPR i PRLowskich władz państwowych, a także działacze SLD i ludzie z kręgu tej formacji. Ich praca w szkolnictwie wyższym często nie ma nic wspólnego z prawdziwą nauką i dydaktyką, stanowiąc jedynie rodzaj wygodnej synekury. I właśnie na utrzymanie tych synekur czerwoni rektorzy domagają się dziś państwowych pieniędzy”
—-
Sylwetki

Hieronim Kubiak – wykładowca Krakowskiej Szkoły Wyższej

http://pl.wikipedia.org/wiki/Hieronim_Kubiak

Roman Ney – rektor Śląskiej Wyższej szkoły Zarządzania im. gen. Jerzego Ziętka
http://pl.wikipedia.org/wiki/Roman_Ney

Wojciech Lamentowicz – rektor Wyższej Szkoły Międzynarodowych Stosunków Gospodarczych i Politycznych w Gdyni
http://pl.wikipedia.org/wiki/Wojciech_Lamentowicz

Jerzy Paweł Nowacki -rektor Polsko – Japońskiej Wyższej Szkoły Technik Komputerowych
http://kmkt.pjwstk.edu.pl/modules.php?name=MojMod&file=JPN

Longin Pastusiak – Akademia Finansów
http://pl.wikipedia.org/wiki/Longin_Pastusiak
http://ludzie.wprost.pl/sylwetka/Longin-Pastusiak/

Mirosław Zdanowski
http://nauka.opi.org.pl/raporty/opisy/osoby/69000/o69326.htm

Ryszard Michalski

Andrzej Dorosz
http://nauka.opi.org.pl/raporty/opisy/osoby/89000/o89027.htm