Pracodawcy nie potrzebują ludzi z dyplomami, ale z konkretnymi kompetencjami.

Uważam Rze

Wykładowca najlepszej uczelni w kraju, Uniwersytetu Warszawskiego, i cieszącej się bardzo dobrą opinią Polsko-Japoński ej Wyższej Szkoły Technik Komputerowych w Warszawie, kontruje jednak: – Na UW studenci są po prostu bardziej kreatywni. Za to kadra ciągle myśli, że pracuje w socjalistycznym konglomeracie: czy się stoi, czy się leży, pensja się należy. U „Japończyków” jest inaczej: albo się rozwijasz, albo kończymy współpracę. I to szybko – opisuje nasz rozmówca. Profesor Marek Rocki, przewodniczący Państwowej Komisji Akredytacyjnej, uważa, że konkurencja między uczelniami się zaostrzy, bo liczba studentów będzie spadała. -Jednak wchodząca w życie od października nowa ustawa o szkolnictwie wyższym pozwoli na tworzenie zupełnie nowych kierunków, które mogą odpowiadać na rzeczywiste potrzeby pracodawców – dodaje szef PKA. -Pracodawcy nie potrzebują ludzi z dyplomami, ale z konkretnymi kompetencjami. Za kilka czy kilkanaście lat spowoduje to radykalną zmianę. Szkoły, które wydają tylko dyplomy, a nie uczą określonych umiejętności, upadną – uważa prof. Stefan Kwiatkowski z Instytutu Badań Edukacyjnych. – Czeka nas też zmiana świadomości studentów. Ściąganie na egzaminach, plagiat prac magisterskich przestanie się opłacać. To będzie koniec dyplomu na krótkich nogach.

Polak czeka, aż go wyrzucą z pracy

Polak czeka, aż go wyrzucą z pracy

Dziennik

Polski pracownik jest niepewny swoich umiejętności i wystraszony perspektywą utraty pracy. Ale nic robi, aby podnieść swoją wartość w oczach szefa, woli biernie czekać na najgorsze. Taki obraz wyłania się z unijnego sondażu na temat zatrudnienia.

Eksperci zwracają uwagę, że Polaków trzeba wręcz zmuszać do podnoszenia kwalifikacji. – Jak firma nie zrobi szkolenia, to pracownik rzadko sam coś takiego sobie zapewni – przyznaje Jacek Męcina, ekspert Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych „Lewiatan”. Co gorsza, zamiast starać się zyskać w oczach szefa, polski pracownik zazwyczaj biernie czeka na to, co przyniesie mu los. Co trzeci ankietowany przyznaje, że wcale nie zamierza umacniać swojej pozycji na rynku pracy.

Polaków łączy także właśnie obawa przed nowym: 17 proc. nigdy jeszcze nie zmieniło pracodawcy, a ponad połowa pracowała w nie więcej niż pięciu miejscach. Dlatego nie ma się co dziwić, że średni czas zatrudnienia w jednej firmie wynosi u nas około ośmiu lat. Tymczasem w Danii większość osób zmienia pracę średnio co dwa, trzy lata. – Ale za kilka lat te statystyki będą inne. Już teraz widać wyraźne zmiany w mentalności młodych pracowników. Są znacznie pewniejsi siebie, przebojowi, nie boją się zmian i stawiają na ciągły rozwój – uważa Męcina.

Uniwersytet zwalnia z pracy laureatów Nagrody Nobla jak się nie przykładają do pracy

Uniwersytet na piątkę  

ONET KIOSK –

Były rektor Uniwersytetu Kalifornijskiego wyjaśnia, skąd bierze się fenomen świetnego szkolnictwa wyższego w USA.  

…aby móc wymagać od ucznia bądź studenta, wykładowca musi wpierw dużo wymagać od samego siebie. Naszym największym wrogiem jest wygodnictwo. Wygodniej jest wymagać mało od studentów w nadziei, że oni także będą mało wymagać od nas. Właśnie czuwanie nad poziomem tych wymagań jest zadaniem rektorów. Na moim uniwersytecie zwolniliśmy z pracy czterech laureatów Nagrody Nobla za to, że nie przykładali się do swoich obowiązków zawodowych
Na Uniwersytecie Kalifornijskim nie ma osobnej kategorii „laureat Nagrody Nobla”. Jeśli ci panowie chcą wykładać na naszej uczelni, muszą wypełniać swoje obowiązki, a najważniejszym z nich jest dobrze wykładać.Pamiętam, jak będąc rektorem uniwersytetu zwolniłem również innego profesora za to, że stawiał zbyt dużo ocen celujących.

W Hiszpanii, żeby zwolnić niesumiennego pracownika trzeba przejść przez skomplikowaną procedurę. 

Dlatego właśnie wyższe uczelnie nie powinny pozostawać w gestii administracji państwowej. My jesteśmy dumni z tego, że jesteśmy niezależni i możemy  zatrudniać i zwalniać naszych wykładowców w zależności od ich kwalifikacji i zaangażowania.

A w jaki sposób te uczelnie są finansowane? 

Utrzymują się z darowizn, wpływów z czesnego, współpracy naukowej z różnymi przedsiębiorstwami… W coraz mniejszym stopniu korzystają z finansowania przez państwo: jedynie 18 procent wszystkich wpływów pochodzi z budżetu państwowego. Mamy rozwinięty mecenat, dzięki któremu wielu obywateli i absolwentów może płacić podatki w formie darowizn na rzecz uniwersytetu.

Certyfikat sukcesu

Wprost
Polacy są mistrzami w podnoszeniu kwalifikacji. W 2009 r. studia podyplomowe ukończy niemal 200 tys. osób. Coraz częściej płaci za ich kształcenie Unia Europejska. A dodatkowy dyplom to gwarancja wyższych zarobków.
Wojciech Męciński, doradca personalny z Opola, dwa lata temu ukończył drugie studia podyplomowe. Zajęcia, zarówno na Uniwersytecie Jagiellońskim, jak i w Wyższej Szkole Bankowej we Wrocławiu, były współfinansowane przez Unię Europejską. Pracodawca Męcińskiego zapłacił za jego naukę jedynie 2 tys. zł. – To była dla mnie szansa na zmianę zawodu i udokumentowanie swoich umiejętności. Gdyby nie możliwość uzyskania dofinansowania, zapewne odłożyłbym na jakiś czas decyzję o dalszej nauce – mówi Męciński, który od kilku miesięcy prowadzi własną firmę szkoleniową.

Naukowiec powinien być milionerem


źrodło
Naukowiec powinien być milionerem
Wywiad z prof. Janem Lubińskim ( rozmawia Jarosław Grzędowicz)
Niezależna Gazeta Polska, 1 sierpnia 2008

Działalność Pańska i Pańskich kolegów stanowi zaprzeczenie ducha niemożności przenikającego polską naukę Państwo nie mają nic wspólnego z poglądem, że sytuacja nauki jest beznadziejna, że w Polsce nic się nie da zrobić
.
Pięć lat pracowałem na Zachodzie i zauważyłem, że tamtejsi naukowcy są zmuszeni walczyć o byt na bardzo wysokim stopniu determinacji. W Ameryce uczonym jest bardzo trudno. Naukowiec w każdej chwili może stracić pracę , musi stale zabiegać o fundusze na badania. Może się tak zdarzyć, że ktoś utytułowany, profesor, w wieku 50 lat nagle zostanie bez pracy, bo nie dostał jakiegoś grantu. Widziałem takie przypadki. I wtedy nauczyłem się , że także po powrocie do Polski trzeba radzić sobie w każdej sytuacji. To nic, że brakuje pieniędzy na badania i że warunki są kiepskie. Nie należy narzekać, tylko próbować coś zbudować i przy odrobinie szczęścia uda się sięgnąć nawet po najwyższe laury.

Czy polska nauka nie potrzebuje rozwiązań systemowych, żeby wyjść z kryzysu?

Jeszcze jak! Powiedziałbym, że tu wszystko jest do zbudowania. Prawo patentowe, przepływ kapitału, wdrożenia… Tu jednak pomału coś się dzieje. Wspaniały ruch wykonała obecnie giełda, żeby pomóc uzyskać kapitał takim firmom wdrożeniowym, jak Read-Gene. A drugim rozwiązaniem systemowym powinno być to, by decydentami w nauce zostawali tylko ludzie, którzy mają odpowiednie parametry zawodowe – odpowiednią liczbę publikacji w renomowanych pismach, patentów i osiągnięć. Tylko wtedy będzie gwarancja, że te pieniądze, które są przeznaczane na naukę, będą rozdysponowywane rozsądnie.

Zatem kwalifikacje, nie tytuły?

Dokładnie tak. To jest problem, który mamy w wielu dziedzinach, ale akurat w nauce to jest szczególnie ważne i bardzo dotkliwe.

Karanie uczciwości na uczelniach


źródło
Akademicka kara za szczerość
GW.22.07.2008
„Naukowiec olsztyńskiego uniwersytetu o mały włos nie dostał nagany za to, że odmówił prowadzenia zajęć z przedmiotu, do którego – jak tłumaczy – nie ma kwalifikacji .
Komisja dyscyplinarna prowadzi postępowanie wobec dr. inż. Jerzego Adomasa z katedry ochrony powietrza i toksykologii środowiska na wydziale kształtowania środowiska i rolnictwa Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego.
Odważny, bo powiedział wprost
– To chyba pierwszy przypadek, gdy ktoś miał odwagę powiedzieć głośno, że z braku kwalifikacji odmawia prowadzenia zajęć dydaktycznych ze studentami – mówi nam anonimowo pracownik uniwersytetu. – Kiedyś nikogo nie dziwiło, że zootechnika przyjmowano na stanowisko biologa, choć nie miał żadnego dorobku naukowego.
Wnioskowałem o najniższą z możliwych kar: naganę bez wpisywania jej do akt – mówi Zbigniew Endler. – Kodeks pracy mówi, że pracownik ma obowiązek wykonywania poleceń służbowych. Tylko ze względów prawnych i etycznych może odmówić przełożonemu. Wnioskując o naganę, wziąłem pod uwagę okoliczności łagodzące, że tematyka dotychczasowych badań dr. Adomasa tylko szczątkowo pokrywa się z przedmiotem, który miał prowadzić ze studentami.