Pakiet antykryzysowy, czyli antyetatowy

Stały etat? Możecie o nim zapomnieć

Rz

Pakiet antykryzysowy kasuje de facto umowy na czas nieokreślony.

Ci, którzy zawarli terminowe umowy o pracę, nie powinni mieć złudzeń. Wczoraj prezydent podpisał ustawę o łagodzeniu skutków kryzysu ekonomicznego dla pracowników i przedsiębiorców. Oznacza to, że w najbliższych dwóch latach stałe zatrudnienie przejdzie do lamusa.

Ustawodawca zawiesił bowiem podstawową zasadę kodeksu pracy, zgodnie z którą trzecia umowa na czas określony przekształca się automatycznie w bezterminową.

Kryzys pogrąża amerykańskie uniwersytety

Kryzys pogrąża amerykańskie uniwersytety

Rz

Większość amerykańskich szkół wyższych intensywnie inwestowała podczas hossy. Teraz nie mają za co utrzymać ogromnych budynków

W ostatnich latach amerykańskie szkoły wyższe chwaliły się coraz większą liczbą studentów i wyższymi przychodami z czesnego, a studentów było stać na opłacenie nawet bardzo wygórowanych stawek. Powstawały coraz większe i bardziej nowoczesne budynki, które miały wabić studentów basenami czy salami telewizyjnymi. Teraz wielkie budynki stoją puste, a liczba studentów maleje.

Przyszli studiujący nie dysponują tak dużymi środkami finansowymi i ciężko jest uzyskać kredyt na pokrycie czesnego. Popularne w tym roku nie są już najbardziej prestiżowe i najdroższe uniwersytety, a tańsze i mniej znane szkoły.

Umasowienie szkolnictwa wyższego powoduje jego głęboki kryzys

Triumf mas

Opcja na Prawo
Piotr Tadeusz Waszkiewicz 

Jeśli nawet abstrahować od bzdur, jakie coraz częściej są wykładane na uniwersytetach, samo umasowienie szkolnictwa wyższego powoduje jego głęboki kryzys.

Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego w Strategii rozwoju nauki w Polsce do 2015 roku stwierdza, że mocnymi stronami polskiej nauki, to znaczy tymi, które w przyszłości mają prowadzić do jej sukcesów, jest m.in. rosnąca liczba studentów, doktorantów i osób zatrudnionych ze stopniem doktora w sektorze B+R [badania i rozwój], a także wzrastająca liczba publikacji naukowych. Ani słowa o jakości, co jest wprawdzie zrozumiałe – trudniej ją bowiem zmierzyć – ale i tak niepokojące; nie ma o tej jakości mowy także przy okazji omawiania szans i zagrożeń – te wiążą się, według ministerstwa, głównie z kwestiami finansowymi. Oczywiście, pieniądze są bardzo ważne, ale nie one stanowią przecież sedno nauki. Derek de Solla Price stwierdził nawet, że dobre były czasy, w których uczeni przymierali głodem i cieszyli się zaledwie tolerancją społeczeństwa – byli za to prawdziwymi pasjonatami. Wybitne dzieła naukowe nierzadko powstawały w trudnych warunkach (ot, choćby znakomite „Malarstwo polskie”, które Eligiusz Niewiadomski kończył pospiesznie w więziennej celi, czekając na egzekucję), trudno jednak mówić o wybitnych dziełach naukowych, jeśli brakuje wybitnych naukowców… Do rozpatrzenia pozostaje kwestia wpływu ilości uczestników życia naukowego (od studentów poczynając) na jego jakość.

Prezes Zarządu Fundacji na rzecz Nauki Polskiej, Maciej Grabski, stwierdził, że bylejakość jest owocem przede wszystkim umasowienia nauki i zarazem ziarnem, z którego kiełkują różne grzechy popełniane przez naukowców. Także Grabowski, pytany o przyczynę kryzysu nauki, odpowiada bez wahania: „Masa. Ludzka masa, umasowienie studiów wyższych. Zdarza się, że profesor opiekuje się dwudziestoma pracami magisterskimi i więcej, ma do przepytania w sesji kilkuset studentów, ma nadgodziny, bo jest dużo chętnych na studia zaoczne. To rzutuje i na jakość dydaktyki, i na jakość jego pracy naukowej.

Kryzys to dobry moment na współpracę nauki z biznesem

Eksperci: kryzys to dobry moment na współpracę nauki z biznesem

PAP – Nauka w Polsce

Czas kryzysu to dobry moment na współpracę świata nauki z biznesem – twierdzą przedstawiciele Polskiej Izby Gospodarczej Zaawansowanych Technologii. O finansowaniu nauki przez przedsiębiorstwa z władzami Izby rozmawiali w Poznaniu rektorzy polskich uczelni prowadzących kierunki technologiczne. Jak powiedział na konferencji prasowej prof. Jerzy Buzek, przewodniczący Rady Polskiej Izby Gospodarczej Zaawansowanych Technologii, należy szukać sposobów na zachęcenie firm do inwestowania w badania naukowe i innowacje. Jak wynika z danych Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego, obecnie jedynie 25 proc. nakładów na badania pochodzi z gospodarki. 

Jak poinformowała prof. Maria Orłowska – wiceminister nauki i szkolnictwa wyższego, nakłady na finansowanie nauki będą w tym roku wyższe o 10 proc. niż w roku ubiegłym.

„Jesteśmy w wyjątkowo korzystnej sytuacji w jakiej nie byliśmy do tej pory. Zawdzięczamy to środkom strukturalnym. Mamy dostępne pieniądze na to żeby zbliżyć współpracę nauki i gospodarki. Nie dalej jak tydzień temu były ogłoszone dwa konkursy, które dotyczą tzw. projektów rozwojowych. Beneficjentem w takich projektach może być konsorcjum jednostki naukowej z przemysłem” – powiedziała.

„Do tej pory jedynie 25 proc. wszystkich nakładów na badania pochodzi z gospodarki, pozostałe 75 proc. pochodzi z budżetu państwa. Do czasu kiedy nie odwrócimy tych proporcji, nie będziemy szli w kierunku innowacyjnej gospodarki” – dodała wiceminister.

Na kryzys najlepszy jest rozwój nauki i edukacji

foresight_logo

Prof. Kleiber: na kryzys najlepszy jest rozwój nauki i edukacji

PAP – Nauka w Polsce

Najlepszą odpowiedzią na kryzys jest zbudowanie silnego sektora wiedzy opartego na systemie edukacji – powiedział kierownik naukowy Narodowego Programu Foresight „Polska 2020”, prezes Polskiej Akademii Nauk (PAN) prof. Michał Kleiber. W Warszawie podsumowano wyniki Narodowego Programu Foresight (NPF) „Polska 2020”, którego celem było nakreślenie scenariuszy, umożliwiających przyspieszenie rozwoju społeczno-gospodarczego Polski i zapewnienie lepszych warunków konkurowania na rynkach międzynarodowych. Według twórców programu „Polska 2020”, m.in. z Polskiej Akademii Nauk, ma on przyczynić się do określenia wizji rozwojowej Polski do 2020 r. 

Jak powiedział Kleiber, reforma polskiej edukacji i nauki to kluczowe rozwiązanie, które może spowodować szybki rozwój Polski. „Trzeba zbudować silny sektor wiedzy oparty na systemie edukacji, w tym bardzo istotnej edukacji ustawicznej, na systemie badań naukowych, na sprawnym systemie wdrażania innowacji, a także na ochronie praw intelektualnych” – tłumaczył profesor i zaznaczył, że do przeprowadzenia takich zmian konieczna jest społeczna aprobata.„Potrzebna jest nam promocja tych idei w społeczeństwie (…) w systemie demokratycznym nawet najświatlejsze myśli polityków bez uzyskania poparcia społecznego na nic się przydają” – mówił Kleiber i podkreślił, że tylko po uzyskaniu społecznego poparcia „można ze spokojem myśleć o przyszłości Polski”.

Według prezesa PAN, w obliczu finansowego kryzysu jednym z najważniejszych zadań przed jakim stoją politycy i naukowcy jest „społeczna kreatywność”. „Trzeba skoncentrować się na budowaniu społecznej kreatywności, czyli na zdolności do radzenia sobie w sytuacjach nieprzewidywalnych, temu właśnie służy sektor wiedzy, w tym edukacja ustawiczna, która, choć ważna, jest niezwykle w Polsce zaniedbana” – mówił.

„Jednym z naczelnych efektów naszego działania jest także stworzenie kultury debaty publicznej” – podkreślił Kleiber. „Trzeba powiedzieć sobie bardzo dobitnie: ta kultura debaty na temat polskiej przyszłości w Polsce jest bardzo słaba” – ocenił prezes PAN.

Uczelnie na kryzys

kudrycka3

Rząd zapłaci uczelniom za studia ważne w kryzysie

Polska

Rząd Donalda Tuska chce ratować polską myśl techniczną poprzez dotację w wysokości 900 mln złotych na polski świat nauki.

 

Rząd Donalda Tuska daje 400 milionów złotych na tworzenie nowoczesnych kierunków studiów, 300 milionów na współpracę uczelni z pracodawcami, 200 na zwiększanie limitów przyjęć na piętnastu kierunkach, które mają pomóc w rozwoju gospodarczym. 

I liczy, że solidne dotacje – finansowane z budżetu państwa i pieniędzy od Unii Europejskiej – zaangażują świat nauki w walkę z pustoszącym gospodarkę kryzysem. Dziś minister nauki Barbara Kudrycka ogłosi konkursy grantowe dla szkół wyższych. Dotacje, zależnie od wielkości uczelni, wyniosą od 3 do nawet 15 milionów złotych. Walczyć o nie mogą i państwowe, i prywatne uczelnie. 
Jak ujawnia „Polsce” ministerstwo, największe szanse na ekstrazastrzyk gotówki mają uczelnie, które będą współpracować z przedsiębiorcami (np. zaoferują im prowadzenie zajęć) albo zdołają ściągnąć na wykłady do Polski najwybitniejszych ludzi światowej nauki. Jeśli pojawi się szansa, by przed polskimi studentami stanął naukowiec noblista, grant jest niemal pewny. 
Rząd chce premiować uczelnie, które otworzą magisterskie i doktoranckie kierunki, realizujące badania na potrzeby przemysłu. I na których będą się dokształcać osoby już aktywne na rynku pracy, najlepiej na wykładach w języku angielskim. 
W wyniku rządowego programu ma się zwiększyć liczba absolwentów kierunków technicznych, matematycznych i przyrodniczych. Bo właśnie te uznano za kluczowe dla gospodarczego rozwoju. 
Maturzysta, który zdecyduje się na studia z rządowej listy, może liczyć nawet na 400 euro miesięcznego stypendium. A uczelnia, która zwiększy limity przyjęć na tych kierunkach, na każdego dodatkowego studenta dostanie nawet 14 tys. złotych.

Zamówione przez resort nauki analizy potrzeb rynku pracy na najbliższe pięć lat pokazały, że mimo wywołanego kryzysem spowolnienia gospodarki, w 2013 roku Polsce może zabraknąć około 46 tysięcy inżynierów. Już badania OBOP z 2007 roku alarmowały, że około 60 proc. przedsiębiorstw narzeka na brak kadry inżynierskiej. 

Tymczasem teraz w Polsce kierunki techniczne i związane z przemysłem studiuje tylko około 15 proc. spośród blisko dwóch milionów studentów. W krajach Unii Europejskiej ten wskaźnik sięga 30-40 proc. 
Wyjątkowo mało mamy studentów kierunków ścisłych: tylko około 6-7 proc. A według ministerialnego raportu, rynek pracy w najbliższym pięcioleciu ma potrzebować absolwentów matematyki stosowanej i matematyki finansowej, fizyki technicznej lub informatycznej. – Na listę strategicznych dla kraju kierunków studiów na prośbę pracodawców wpisaliśmy także chemię, energetykę, zwłaszcza jeśli chodzi o energię atomową – mówi wiceminister nauki Maria Elżbieta Orłowska. 

Bankructwo uczelni i nauki

Niż zdziesiątkuje prywatne uczelnie w całej Polsce
Polska,12.08.2008
„Nawet dwieście uczelni może już wkrótce zbankrutować. Szkoły wyższe boją się plajty i kuszą studentów obniżką czesnego.
Walka o studentów to dla uczelni rzeczywiście kwestia przetrwania. Powód: niż demograficzny coraz dotkliwiej daje się we znaki. Według prognoz demograficznych GUS-u w 2010 r. liczba osób w wieku 19-24 lat spadnie z 3,6 do 3,3 mln. Pięć lat później, w 2015 r., osób w wieku studenckim ma być już tylko 2,8 mln.
To oznacza w perspektywie najwyżej 12 lat krach na rynku prywatnych studiów, który rozrósł się do monstrualnych rozmiarów pod koniec lat 90. W Polsce mamy teraz 427 uczelni – najwięcej w Europie. Aż 301 to szkoły prywatne.
– Władze, delikatnie mówiąc, nie dochowały staranności, dopuszczając do utworzenia tak ogromnej liczby niepublicznych uczelni – przyznaje Krzysztof Sikora, założyciel bydgoskiej Wyższej Szkoły Gospodarki.
Profesor Pawłowski przewiduje, że niż przetrwa najwyżej kilkadziesiąt prywatnych szkół. – Wiele uczelni powstawało wyłącznie dla celów biznesowych, gdy przestaną przynosić zysk, właściciele zaczną je zamykać jedna po drugiej – mówi Pawłowski. – Ocaleją te najlepsze, które dopracowały się własnej kadry, prowadzą badania. Znajdzie się też niestety nisza dla uczelni najsłabszych, które sprzedają swoje dyplomy i umiejętnie wymykają się spod czujnego oka nadzorującej jakość kształcenia Państwowej Komisji Akredytacyjnej – dodaje szef nowosądeckiej uczelni. ”

Studenci na wymarciu.ZA 12 LAT ZNIKNIE DWIE TRZECIE PRYWATNYCH UCZELNI?

Uczeni panicznie boją się wyjeżdżać za granicę
Polska 4.08.2008
„Rządowy pomysł wspierania nauki nie znalazł odzewu. Naukowcy wolą święty spokój niż wyjazdy na staż.
Ponad 6 milionów złotych zarezerwował w tym roku rząd na opłacenie zagranicznych staży dla polskich uczonych. Ale wyjechało zaledwie 13 osób. Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego właśnie zastanawia się, dlaczego inicjatywa zakończyła się klapą.
Uruchomiony dwa lata temu rządowy program „Wsparcie międzynarodowej mobilności naukowców” miał otworzyć nasze uczelniane katedry i ośrodki badawcze na świat. Po latach komunizmu i izolacji polskiej nauki zagraniczne stypendia i udział w międzynarodowych projektach to szansa na odrobienie naukowych zapóźnień.
Mimo kuszącej oferty chętnych zabrakło. W tegorocznej edycji programu, adresowanej do naukowców zajmujących się badaniami nad państwem i społeczeństwem, nowymi materiałami, technologiami informacyjnymi oraz energią i jej zasobami, wpłynęło tylko 27 wniosków. Stypendia przyznano 13 badaczom (trzy wnioski były źle wypełnione, pozostałe projekty komisja uznała za zbyt słabe).
W pierwszej edycji programu było jeszcze gorzej. Rząd chciał wspierać naukowców zajmujących się zdrowiem, środowiskiem, rolnictwem i żywnością. Ale wpłynęły 24 wnioski, a granty dostało ledwie 18 osób.
W Polsce pokutuje też skostniała hierarchia na uczelniach. Ci, którzy decydują się na zagraniczne wyjazdy, boją się, że po dwóch latach nie będzie do czego wracać, bo ich biurka i etaty zajmie ktoś inny.
Ministerialny raport sprzed pół roku o mobilności polskich naukowców ostrzega: „Za wzorcową uważa się karierę – od studenta do profesora na tej samej uczelni. Zwykle podkreśla się permanentny związek z uczelnią przy wyborach na stanowiska uczelniane. Ktoś, kto od studenta spędził wiele lat w tej samej instytucji, ma większe szanse”.
Wracający do kraju uczeni bywają dyskryminowani przez lokalny uczelniany układ. Przełożeni obawiają się, że utracą stanowisko, bo naukowiec wracający ze stażu przywozi wysokie kwalifikacje i międzynarodowe kontakty. ”