Blogerka zagrożona procesem

Spór o Katarynę  

Rz      

Syn szefa resortu sprawiedliwości zagroził procesem znanej blogerce . Kataryna w swoim blogu na portalu Salon24. pl skrytykowała ministra sprawiedliwości. 9 maja „Newsweek” napisał, że podczas wizyty w USA Andrzej Czuma spotykał się z prokurator generalną stanu Illionois, aby lobbować w swej prywatnej sprawie.

Minister zażądał od gazety sprostowania, co Kataryna skomentowała: „jestem dziwnie przekonana, że lada dzień informacje »Newsweeka« się potwierdzą i okaże się, że minister sprawiedliwości kolejny raz minął się z prawdą”.

Syn szefa resortu Krzysztof Czuma zażądał wczoraj wykasowania tego wpisu, a także zagroził procesem blogerce i administracji portalu Salon24.pl, jeśli Kataryna „nie zostanie zobligowana do zaprzestania pisania kłamstw o Andrzeju Czumie”.

– Jestem skonsternowany tym, że blogerzy tworzący portal społecznościowy są atakowani i straszeni przez syna ministra sprawiedliwości – mówi „Rz” Igor Janke, właściciel Salonu24.pl i współpracownik „Rz”.

Blogerka sprawy nie lekceważy. – Jak się chce człowieka dopaść, to można na sto różnych sposobów – komentuje w rozmowie z „Rz” Kataryna.

Limity na bezpłatne studiowanie

Krytyka pomysłu wprowadzenia limitów na bezpłatne studiowanie

PAP – Nauka w Polsce

Zdolna osoba, która chce skończyć dwa kierunki studiów, 12 semestrów będzie miała za darmo, a za osiem zapłaci – powiedział rzecznik Parlamentu Studentów RP Robert Pawłowski, krytykując zaprezentowaną przez ministerstwo nauki propozycję reformy uczelni. Proponowane zmiany zdecydowanie poprawią dostępność do bezpłatnych studiów – przekonuje Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego (MNiSW), uzasadniając pomysł wprowadzenia punktowych limitów na bezpłatne studiowanie. 

W ubiegłym tygodniu minister nauki Barbara Kudrycka zaprezentowała wstępną wersję pierwszej części założeń do projektu nowelizacji ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym. Zapowiedziała m.in. wprowadzenie zasady, że studentowi będzie przysługiwał określony zakres usług edukacyjnych świadczony w uczelniach publicznych na studiach stacjonarnych. Według Kudryckiej, ma to „rozszerzyć dostępność do kształcenia bezpłatnego”

Pocałunek śmierci dla naukowca

Pocałunek śmierci dla naukowca

Dziennik Polski

POLITOLOGIA. Krytyka przełożonego może oznaczać koniec marzeń o profesurze

W tajnym głosowaniu rady, które odbyło się we wtorek, politologowi z Uniwersytetu Śląskiego zabrakło jednego głosu – potwierdza prof. Bogdan Szlachta, dziekan wspomnianego wydziału UJ. Opublikowana już przez Wydawnictwo Sejmowe książka Migalskiego pt. „Czeski i polski system partyjny” jego pracą habilitacyjną nie będzie, choć została przez specjalnie powołany na UJ zespół oceniona pozytywnie. Wszyscy jego członkowie uznali, że dorobek politologa z Uniwersytetu Śląskiego i ta publikacja pozwalają na otwarcie przewodu.

Dlatego wynik tajnego głosowania rady, kładącego kres marzeniom dr. Migalskiego o habilitacji na Uniwersytecie Jagiellońskim, był sporym zaskoczeniem. Choćby dla prof. Włodzimierza Bernackiego, członka wspomnianego zespołu, który brał udział w posiedzeniu rady, a także dla dr. hab. Antoniego Dudka, który w obu tych ciałach zasiadał. – To pocałunek śmierci dla naukowca – mówi ten drugi. Bo skoro nie udało się otworzyć przewodu na UJ, tej pracy nie przyjmie żadna inna uczelnia.

– Mam nadzieję, że wszyscy głosujący kierowali się powodami merytorycznymi – mówi prof. Szlachta. Nie wyklucza jednak, że dla niektórych znaczenie miał też list otwarty, podpisany przez pracowników Instytutu Nauk Politycznych Uniwersytetu Śląskiego, który dotarł do Krakowa. Jego kopię czytali biorący udział w głosowaniu.

List stanowi wyraz oburzenia podpisanych pod nim ponad 50 osób „wobec sposobu, w jaki przedstawiono ten instytut w programie TVP »Na uczelniach bez zmian«, autorstwa Bronisława Wildsteina”. I choć nie pada tu nazwisko dr. Migalskiego, o jego udział w tej audycji chodzi. Naukowiec powiedział w niej, że szef instytutu, w którym pracuje, politolog prof. Jan Iwanek był tajnym współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa. W dodatku – dodał Migalski, od 20 lat nie opublikował żadnej książki, toteż nie ma moralnego ani naukowego mandatu, by wymagać czegokolwiek od podwładnych czy studentów.

– Decyzję rady wiążę z udziałem w moim programie – mówi Bronisław Wildstein. – To kara za to, że dr Migalski ujawnił nieprawość. Jego zdaniem pewne znaczenie mogła też mieć popularność Migalskiego w mediach, jego komentarze do bieżącej sytuacji politycznej.

W myśl przepisów wszystko jest w porządku – rada miała prawo podjąć taką decyzję. Jak się dowiedzieliśmy nieoficjalnie, wcześniej „zniechęcono” dr. Migalskiego do prób otwierania przewodu habilitacyjnego we Wrocławiu. Sam Marek Migalski także wiąże wynik głosowania z wyrażoną w programie red. Wildsteina opinią. By zostać doktorem habilitowanym, musi napisać kolejną pracę naukow

———-

List otwarty kolegów uderza w karierę naukowca

Dziennik Polski

Swoboda wypowiedzi tylko w interesie publicznym

źrodło

Swoboda wypowiedzi tylko w interesie publicznym

Gazeta Prawna

Osoby publiczne muszą zaakceptować ryzyko wystawienia się na surowszą ocenę opinii publicznej. Granice dopuszczalnej krytyki są szersze, gdy krytykuje się rząd lub polityka, niż zwykłego obywatela. Swoboda dyskusji dopuszcza stawianie nieprawdziwych zarzutów.

 

Krytyka osób publicznych

Publiczne nazwanie szefa rządu najbardziej nikczemnym oportunistą i zarzucenie mu zachowań niemoralnych nie jest karane w prawie europejskim. Takimi inwektywami posłużył się dziennikarz w artykule krytykującym kanclerza Austrii i został uwolniony przez Europejski Trybunał Praw Człowieka z zarzutów oszczerstwa. Co więcej, nazwanie polityka idiotą mieści się także w ramach dopuszczalnej debaty publicznej.

 

Granice dopuszczalnej krytyki są szersze, gdy krytykuje się rząd lub polityka niż zwykłego obywatela. W systemie demokratycznym działania i zaniedbania rządu muszą być przedmiotem skrupulatnej kontroli nie tylko ciał ustawodawczych i sądu, ale także prasy. Natomiast ingerencja mediów w życie prywatne osób publicznych musi następować w uzasadnionym celu w demokratycznym państwie.

Krytyka lekarzy

Po wyroku Trybunału z 23 kwietnia 2008 r. nie można już ukarać lekarza, który skrytykował publicznie kolegę po fachu, jeśli uczynił to w interesie publicznym, a zarzut był prawdziwy. Ważna w tym wypadku jest także pozytywna intencja osoby krytykującej. A zatem krytyka nie może prowadzić wyłącznie do ośmieszenia czy utraty zaufania do lekarza, ale odwrotnie – powinna być konstruktywna, budować wiarygodność służby zdrowia.

Niepokorni do odstrzału


Właściciel niepokornego portalu zastrzelony
tvn.24
Właściciel opozycyjnej rosyjskiej strony internetowej ingushetiya.ru został zastrzelony po aresztowaniu przez inguską milicję. Portal Magomeda Jewłojewa konsekwentnie krytykował prokremlowskie władze kaukaskiej republiki Inguszetii.
Dziennikarze uciekają za granicę

W obawie przed represjami w sierpniu z kraju uciekła Roza Małsagowa, redaktorka portalu. Z nieoficjalnych doniesień wynika, że poprosiła o azyl polityczny w Niemczech.

Strona ingushetiya.ru nadal działa.

PROTEST SĄDZONYCH ZA WOLNOŚĆ SŁOWA


ZOBACZ I POSŁUCHAJ

PROTEST SĄDZONYCH ZA WOLNOŚĆ SŁOWA
Niezalezna.pl
„Osoby publiczne protestujące wobec skazywania przez sądy za wolność słowa skierują sprawy do Trybunału w Strasburgu oraz do RPO.
– Nasze sądy przyjmują zasadę, że jeśli ktoś wypowiada opinię, musi ją w oczywisty sposób udowodnić – mówił Rafał Ziemkiewicz na konferencji prasowej, w której udział wzięli posłowie PiS: Zbigniew Wasserman i Jacek Kurski, redaktorzy Tomasz Sakiewicz i Jan Piński oraz inne osoby życia publicznego.
Praktyka orzecznictwa, jaka ma miejsce w polskich sądach, nie daje się odnieść do żadnych norm światowych – mówił Rafał Ziemkiewicz. Dodał, że przypomina to zasądzanie wyroków w latach minionych, kiedy skazywano za rozpowszechnianie informacji „szkalujących” system i przywódców PRL. Powodem zwołania konferencji był wyrok w jednej ze spraw o zniesławienie, jaki zapadł w Europejskim Trybunale Praw Człowieka w Strasburgu. – Wyrok ten pokazuje, jak daleko jesteśmy od cywilizowanych norm określonych na przykład w Europejskiej Konwencji Praw Człowieka – mówił Ziemkiewicz….
Większość spraw, o których dziś chcemy powiedzieć, są kuriozalne. W polskich sądach opinie, oceny traktowane są jako informacje, które wyrażający je musi udowodnić. – To w oczywisty sposób uniemożliwia jakąkolwiek krytykę i sprawia, że każdy z nas może zostać pozwany, skazany prawomocnym wyrokiem na 10 lat. Potem ostatecznie może wygrać sprawę w Strasburgu, jeśli będzie miał dość sił, nerwów i pieniędzy – powiedział Ziemkiewicz…
Chciałbym mieć szansę w Polsce uczestniczyć w uczciwym procesie, w którym sądowi zależy na ustaleniu prawdy materialnej – powiedział b. koordynator służb specjalnych Zbigniew Wassermann…’
„Rafał Ziemkiewicz odnosząc się do tego, jak działają polskie sądy przypomniał, że jedynym dotąd skazanym w aferze FOZZ był dziennikarz, który napisał o sprawie, zaś jedynym który otrzymał wyrok w związku ze sprawą Pyjasa był Bronisław Wildstein, który z resztą zgodnie z prawdą wskazał osobę, która fałszowała opinię o śmierci Pyjasa. – Farsa przed polskimi sądami trwa – podsumował Ziemkiewicz.”

Kłopoty z wolnością słowa w Polsce?
Rz.28.07.2008
„Niestety, sądy stają się miejscem, gdzie dziennikarzom zamyka się usta.”
„To jest powrót do praktyki lat 80., gdy za wygłaszanie poglądów na temat ustroju konfiskowano samochody”

ZOBACZ I POSŁUCHAJ

patrz także: Media a Temida