Portret polskiego konformizmu

Portret polskiego konformizmu

tvn24

Po wielu latach przerwy w twórczości pełnometrażowej, Janusz Morgenstern przedstawia film „Mniejsze zło”. To historia młodego pisarza w czasach peerlowskiej Polski. Film jest swobodną adaptacją książki Janusza Andermana pod tytułem „Cały czas”. Pisarz i współautor scenariusza pokazuje bohatera będącego mutacją obywatela Piszczyka i Nikodema Dyzmy.

Najnowszy, długo oczekiwany film Janusza Morgensterna opowiada historię studenta – Kamila (Lesław Żurek). Chłopak jest młodym, ambitnym poetą. Po przerwie w nauce rozpoczyna studia na wydziale polonistyki. Niestety nie podoba się to ojcu (Janusz Gajos) – działaczowi partyjnemu.

Matura z konformizmu i bylejakości

Matura z konformizmu i bylejakości

Rz

Najprostsza matura sprawia najmniej problemów. Abiturienci zadowoleni, bo wszystko poszło lekko. Nauczyciele – bo potwierdzili swoje umiejętności pedagogiczne. I wreszcie politycy, bo nikt im głowy nie zawraca pytaniami, co się z edukacją dzieje. Dla polityka bowiem najlepsza edukacja jest czymś niewidocznym. Bez protestujących nauczycieli i niedouczonych młodzieńców.

Cel jest tuż-tuż, jak się wydaje, pedagogiczna nirwana nadciąga. Wszelako to pozór. Nawet, jeśli wymyślimy maturę najprostszą, to ona i tak za kilka lat okaże się zbyt trudna. Wszystko zacznie się wtedy od nowa. Poziom edukacji bowiem, zamiast iść w górę, podąża konsekwentnie drogą w dół. Może więc oszczędźmy sobie trudu i maturę zlikwidujmy.

Wprawdzie nowoczesna szkoła nie karci uczniów, nie wali ich linijką, a już tym bardziej nie wmawia wielkości Słowackiego, ale i bez tego bije rekordy w kształceniu społecznego konformizmu, braku oryginalności i bylejakości. Stary poczciwy Pimko jest przy niej prawdziwym żołnierzem wolności.

Szkoła, która wszystkich traktuje równo, za wiele nie wymaga, za to wiele moralizuje – a więc szkoła współczesna, kończona symboliczną maturą, nie jest w stanie już wykształcić indywidualnego charakteru ucznia.

Senaty uniwersytetów rekomendują kolegium IPN

Żarynowi nie podoba się reforma IPN

Rz

„Reformę IPN wymusza bieżąca polityka. Dlatego patrzę na to z żalem” – mówi DZIENNIKOWI Jan Żaryn, doradca prezesa Instytutu Pamięci Narodowej. Tak skomentował pomysł PO na zreformowanie Instytutu. Platforma planuje ograniczenie kompetencji szefa IPN kosztem całkiem nowego kolegium.

W myśl projektu PO pracami IPN ma głównie kierować kolegium. W skład 9-osobowej rady będą mogły być wybierane osoby jedynie legitymujące się tytułem co najmniej doktora habilitowanego i rekomendowane przez dwa senaty państwowych uniwersytetów – dowiedziało się RMF FM. Prezes Instytutu będzie zarazem szefem kolegium.

——————

Czy akademicy położą rękę na IPN?

Dziennik

Pomysł na ograniczenie władzy prezesa to reakcja na działalność Janusza Kurtyki. Czyli kolejny przykład pisania ustaw przeciw konkretnemu człowiekowi. IPN w założeniu ma być instytucją niezależną od władzy państwowej, rządzoną kadencyjnie w niezakłócony sposób. Jeśli dziś zostanie uchwalone lex Kurtyka, po tylko by zdjąć tę konkretną osobę ze stanowiska, a jego następcę zamienić w figuranta, to możemy być pewni, że w przyszłości będą pisane ustawy pod kolejnych prezesów.

Samo zaś kolegium złożone z doktorów habilitowanych będzie oznaczało, że straci w nim miejsce Andrzej Gwiazda. Postać może kontrowersyjna, ale której nie sposób odmówić prawa do zajmowania się historią najnowszą. Z drugiej strony nie byłoby w nim miejsca np. dla Henryka Wujca, Jana Lityńskiego czy Zbigniewa Romaszewskiego. Uniwersyteckie senaty to ciała szacowne, ale też nękane przypadłościami typowymi dla korporacji. Jeśli będą musiały wybrać między konformizmem i spokojem a fermentem i kontrowersjami to postawią na to pierwsze.

Kraj o dwóch twarzach

Film o śmierci, zdradzie i nieodkupionych winach
Bronisław Wildstein, Rzeczpospolita, 25-06-2008,
„Na pierwszy rzut oka „Trzech kumpli” to film o PRL. W rzeczywistości jednak jest to obraz III RP, w której nierozliczeni esbecy, wykorzystując swoje układy, robią kariery – pisze publicysta „Rzeczpospolitej”
W III RP zrobiono wszystko, aby nie tylko nie potępić zła, a więc również zdrady, jaką była działalność agenturalna, zrobiono wszystko, aby nic nie zakłóciło komfortu dawnych łotrów i zdrajców”
” redaktor „Tygodnika Powszechnego”, pierwszy niekomunistyczny szef MSW, Krzysztof Kozłowski, oskarżył o „podły donos” członków Studenckiego Komitetu Solidarności, którzy opublikowali list demaskujący Maleszkę. Również dziś w swoim zachowaniu nie znajduje on niczego niestosownego.”
„Głównym bohaterem jest Lesław Maleszka. To jego kwestie w „Trzech kumplach” odsłaniają przebiegłość, jaką człowiek potrafi uruchomić w celu samousprawiedliwienia oraz satysfakcję, jaką może dostarczyć zdrada. Ale wcześniej obserwujemy innego agenta SB, Jarosława Reszczyńskiego, dziś pracownika naukowego UJ, który odegrał szczególną rolę w rozpracowaniu grupki studentów planujących dopiero działalność opozycyjną. Wszedł w środowisko, wytypował jego „najniebezpieczniejszych” reprezentantów i potencjalnego agenta. Oczywiście dziś broni go jego środowisko naukowe.”
„„Trzech kumpli” pokazuje zastraszony i pogrążony w konformizmie kraj, który budzi się powoli, aby dojrzeć do wspaniałego fenomenu „Solidarności”. Polska ma więc dwie twarze: konformizmu, a nawet zdrady, ale również heroicznego oporu, który jak w wypadku Pyjasa mógł kosztować życie. Te dwie twarze ma również lider „Solidarności”, wielka figura polskiej historii Lech Wałęsa.”