Rektor pod lupą prokuratury

Rektor pod lupą prokuratury

Rz

Afera w wyższej szkole policji w Szczytnie. Śledczy sprawdzają, czy rektor uczelni jest zamieszany w wyłudzenie pieniędzy i poświadczenie nieprawdy.

Arkadiusz Letkiewicz od pół roku jest komendantem-rektorem policyjnej uczelni w Szczytnie (woj. warmińsko-mazurskie). Awansował, choć Prokuratura Okręgowa w Białymstoku bada aferę, w którą jest zamieszany.

Na przełomie 2004 i 2005 roku grupa oficerów Wyższej Szkoły Policji w Szczytnie wpadła na pomysł, aby wystąpić do Unii Europejskiej o środki na program badawczy poświęcony zapobieganiu zagrożeniom terrorystycznym. Liczyli na kilkadziesiąt milionów euro.

Szefem zespołu został Andrzej Misiuk, specjalista z dziedziny historii policji, a jego członkiem – ówczesny adiunkt uczelni Arkadiusz Letkiewicz.– Nie mieli żadnego doświadczenia, aby się zajmować terroryzmem – mówi nasz informator znający kulisy sprawy.

Na realizację projektu przez oficerów zgodzili się ówczesny rektor uczelni Wiesław Mądrzejowski oraz zastępca komendanta głównego policji Eugeniusz Szczerbak.

Wyższa Szkoła Policji otrzymała na przygotowanie projektu 100 tys. zł dotacji z Komitetu Badań Naukowych. Pieniądze mogły być przeznaczone nie tylko na opracowanie wniosku, ale także na szkolenia, zakup sprzętu, a nawet podróże, by podpatrzyć, jak w innych krajach policja walczy z terroryzmem.

Szef zespołu Andrzej Misiak w 2007 roku odszedł z policji na emeryturę, teraz jest profesorem na Wydziale Prawa Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie. Wczoraj nie udało nam się z nim skontaktować, był za granicą.

Arkadiusz Letkiewicz awansował. Został zastępcą komendanta szkoły policji w Słupsku, a od listopada 2006 roku prorektorem szkoły w Szczytnie. Od 7 sierpnia 2008 roku jest rektorem tej uczelni.

Zdaniem „żubrów”

Zdaniem „żubrów” 

Sprawy Nauki

Z prof. Leszkiem Kuźnickim, wieloletnim prezesem Polskiej Akademii Nauk,  rozmawia Anna Leszkowska

– Na ostatnim Zgromadzeniu Ogólnym PAN powiedział pan, że jeśli chodzi o naukę, to cofamy się, nie ma też w Polsce dla niej koniunktury. Z czego to wynika? 
Nie ma koniunktury dla nauki, bo na wstępie powstania III RP zdecydowano, co było zresztą głoszone expressis verbis, iż tak długo, dopóki nie rozwiążemy spraw gospodarczych, wszystkie inne sprawy winny się znaleźć na drugim planie. I to była główna teza Leszka Balcerowicza, która od razu, bo już w roku 1990 wywarła ogromny wpływ na sytuację nauki. A potem wprowadzono rozwiązanie w postaci Komitetu Badań Naukowych – wyglądające – z pozoru – na znakomite, pod jednym warunkiem: gdybyśmy byli USA lub Niemcami zachodnimi. Utworzenie KBN wprowadziło naukę w Polsce w ślepą uliczkę, z której dotychczas nie znaleziono wyjścia……

– Minister Jerzy Duszyński alarmował  na tymże ZO PAN o fatalnym stanie polskiej nauki. Czy pana zdaniem te rozwiązania, jakie obecne kierownictwo resortu zaproponowało mogą ten stan poprawić? 

– Moim zdaniem, to są mało skuteczne metody. Może należałoby wprowadzać zmiany małymi kroczkami. Tak długo, dopóki nie będzie się miało za sobą pewnej grupy środowiskowej, która będzie to chciała zrealizować,  tak długo te rozwiązania będą niewiele zmieniać. Natomiast jest  smutne, że bez przerwy atakuje się PAN, która gromadzi ok. 3% społeczności naukowej kraju i w której jeszcze jakąś naukę się tworzy. Próby osłabienia tej resztki nauki – z niezrozumiałych dla mnie względów – do niczego dobrego nie prowadzą.

Sadzę, że  nic innego nie można zrobić  tylko koncentrować. Koncentracja na uczelniach wymaga  jednak całkowitej zmiany ich struktury, przejścia na system np. amerykański, czy inny tego typu, gdzie uczelnie są przedsiębiorstwami wielkiej skali, które mają najróżniejsze  struktury organizacyjne, niekoniecznie związane z edukacją. Struktura uczelni, jaka jest w Polsce nie daje możliwości rozwoju na wielką skalę. Ale takich rozwiązań środowisko sie boi, bo może wiele stracić, także pracę.