Więzienie za plagiat

Anglista z UMK skazany na rok więzienia. Za plagiat

GW Toruń

Rokiem więzienia w zawieszeniu na trzy lata ukarał w środę toruński sąd za plagiat dr. Jakuba W., byłego wykładowcę z UMK. Wyrok zapadł bez procesu, bo anglista dobrowolnie poddał się karze.

Na sali rozpraw przyznał się, że w dwóch swoich artykułach naukowych przepisał fragmenty cudzych publikacji, nie wskazując ich autorów. Prokuratura zarzucała mu ponadto plagiat pracy doktorskiej, polegający na zapożyczaniu cytatów z innych prac, bez uwzględnienia tego w bibliografii. Wyrok jest nieprawomocny

Rok w zawieszeniu za plagiat

GW

Dra Jakuba W. oskarżono o plagiat dwóch artykułów przygotowanych dla czasopism naukowych. Jedna praca ukazała się drukiem w wydawnictwie uczelnianym Uniwersytetu Warszawskiego, drugą wycofano z numeru tuż przed wydaniem pisma.

W toku procesu naukowiec tłumaczył swe postępowanie silną presją przełożonych, by publikować jak najwięcej prac, przy jednoczesnym obciążeniu licznymi obowiązkami dydaktycznymi i administracyjnymi. Gdy sprawa się wydała, naukowiec listownie przeprosił autora pracy, którą sobie przypisał….Dra Jakuba W. oskarżono o plagiat dwóch artykułów przygotowanych dla czasopism naukowych. Jedna praca ukazała się drukiem w wydawnictwie uczelnianym Uniwersytetu Warszawskiego, drugą wycofano z numeru tuż przed wydaniem pisma.

Sprawą plagiatu Jakuba W. zajmowała się wcześniej uczelniana komisja dyscyplinarna UMK i ukarała go 10-letnim zakazem pełnienia funkcji wykładowcy akademickiego. Wyrok sądowy jest nieprawomocny, ale naukowiec nie zamierza się od niego odwoływać.

10 lat bez prawa wykonywania zawodu za plagiat

GW

Dr Jakub W. z wydziału filologicznego toruńskiego UMK, który przetłumaczył z języka angielskiego dwa artykuły i opublikował jako swoje, wyleci z uczelni. Uniwersytecka komisja dyscyplinarna pozbawiła go na 10 lat prawa do wykonywania zawodu nauczyciela akademickiego.

Godne zachowanie nadal jest niegodne i karalne.

Niezwykły spór studenta z uczelnią

Rz

Jarosław Umiński interweniował w sprawie zajęć, które się nie odbyły. Teraz akademia chce go ukarać.

W Akademii Sztuk Pięknych w Poznaniu toczy się bezprecedensowe postępowanie dyscyplinarne przeciwko studentowi Jarosławowi Umińskiemu, który jeszcze niedawno zasiadał w senacie tej uczelni. Teraz grozi mu nagana za publiczne oczernianie ASP i jej wykładowców.

– Wnioskuję o naganę za zachowanie niegodne studenta – mówi „Rz” dr Piotr Szwiec, rzecznik dyscyplinarny uczelni.

Tłumaczy, że Umiński formułował i rozpowszechniał oczerniające informacje. – Twierdził, że wykładowcy kierowali pod jego adresem groźby karalne, że jest prześladowany z uwagi na to, iż jest działaczem studenckim, który występuje w obronie studentów – mówi dr Szwiec.

Jakie to groźby? Szwiec nie jest w stanie powiedzieć. Powołuje się na list Niezależnego Zrzeszenia Studentów do rektora, w którym zrzeszenie prosi o wyjaśnienie w sprawie kierowania gróźb karalnych przez wykładowców w stosunku do studenta….

Trafili na niepokornego 

Dla Umińskiego niezaliczenie przedmiotu oznaczało powtarzanie roku. By tego uniknąć, przeniósł się do łódzkiej Akademii Sztuk Pięknych. Mimo to w poniedziałek stanął na pierwszej rozprawie przed komisją dyscyplinarną poznańskiej akademii.

– Umorzenie oznaczałoby, że student nie zrobił tego, co jako rzecznik dyscyplinarny ds. studentów mu zarzucam. Mam dowody, że Jarosław Umiński formułował bezpodstawne zarzuty wobec wykładowców ASP – tłumaczy dr Szwiec.

Umiński odpowiada: – Nie czuję się winny. Moje działania nie miały na celu szkalowania uczelni. Chciałem tylko wyegzekwować przynależne studentom prawa: do zajęć i do tego, by odbywały się w terminie.

Robert Pawłowski, rzecznik praw studenta, ocenia, że sprawę trudno będzie rozstrzygnąć:

– Mamy tu słowo przeciw słowu. Wygląda na to, że uczelnia postępowała jak zwykle, a trafiła na niepokornego studenta, któremu teraz chce przetrącić kręgosłup.

Dodaje, że Umiński był dobrym studentem (miał stypendium naukowe) i nie jest typem pieniacza.

Do roku więzienia za używanie tytułu doktora


Do roku więzienia za używanie tytułu doktora

zajaczkowski.org

„Według Chemical & Engineering News siedmiu amerykańskim naukowcom prowadzącym badania w Niemczech w Max Planck Society (MPS) postawiono zarzuty bezprawnego popisywania się tytułem doktora. Według Niemieckiego prawa użycie tytułu Dr w dokumentach (ale także w oficjalnych informacjach na stronach internetowych) przed nazwiskiem, jest zarezerwowane wyłącznie dla osób, które uzyskały go na uczelni w jednym z krajów należących do Unii Europejskiej.

Sprawa zwykle kończy się mandatem, ale ponieważ przewinienie dotyczy prawa federalnego, maksymalną karą może być nawet rok pozbawienia wolności. Skutek jest taki, że osoby posiadające legalnie tytuł naukowy, uzyskany na np. prestiżowej amerykańskiej uczelni, nie mogą go legalnie używać w Niemczech. Przykładowo na wizytówkach zamiast Dr na początku muszą stosować dopisane po nazwisku PhD.

Problem był dla wielu osób całkowitym zaskoczeniem. MPS już wynajęło adwokatów do zajęcia się tą sprawą oraz podjęło kroki mające na celu zmianę feralnego przepisu.”
————

Mistaken Masquerade
Scientists in Germany with U.S. Ph.D.s face charges for posing as ‚Dr.

Chemical & Engineering News
„The whole situation is absurd,” says Jonathan Gershenzon, a director at the Max Planck Institute for Chemical Ecology, Jena. Gershenzon received his doctorate at the University of Texas, Austin. He was charged with impersonating a „Dr.” by German officials in January.

According to German criminal law, the title „Dr.” is reserved only for individuals who received a doctoral degree from a European Union institution, explains Erik Kraatz, a criminal lawyer at the Free University, Berlin. Kraatz notes that the law also prohibits masquerading as a police officer, medical doctor, or professor.

„I am not allowed to be publicly listed as ‚Dr. Baldwin,’ ” says Ian T. Baldwin, another director at the Max Planck Institute for Chemical Ecology, who was also charged in January. „To obey the law, I must refer to myself as ‚Ian Baldwin, Ph.D., Cornell University, Ithaca (N.Y.).’

Indeed, to legally use the title „Dr.” in Germany, foreign-trained scientists must request permission from their local German state government. With this state-level consent, they can use the title „Dr.” anywhere in the country. But without the state’s permission to use the title, a scientist breaks two laws: the state law requiring approval to use the „Dr.” title and the federal impersonation law, Kraatz says.

Schutz, Baldwin, Gershenzon, and David G. Heckel, a Stanford University-trained director at the chemical ecology institute who has been similarly charged, have removed the title „Dr.” from their websites and business cards. Baldwin’s and Gershenzon’s cases are still pending, whereas Heckel’s and Schutz’s have been dismissed.

Although C&EN has counted seven scientists in Germany who are facing or have recently faced the title misuse charge, the number seems to be rising. In a February letter to the top scientists within MPS, which is one of the largest employers of foreign researchers in Germany, MPS Secretary General Barbara Bludau wrote, „Against the background of a growing number of charges and preliminary proceedings brought against our Directors owing to the unauthorized use of academic titles, the need for legal advice has steadily grown.”

MPS has now hired a legal firm and is also using its influence to try to change German law, MPS President Peter Gruss wrote in a statement.

„I hope that the law will be changed to allow scientists with a legitimate, earned Ph.D. from an accredited university outside of the EU to use the ‚Dr.’ title in Germany without fear of harassment or prosecution,” Heckel says. ”

Soon In Germany, U.S. Ph.D. = Dr.
Officials move to allow U.S. doctoral graduates to use the title „Dr.” in Germany

Chemical & Engineering News

Scientists in Germany with U.S.-acquired doctoral degrees will soon be able to use the „Dr.” title without fear of criminal prosecution.

In Germany, the „Dr.” title is reserved for individuals who acquired their doctoral degrees in Germany or other European Union countries. Using the title without government consent is considered a criminal offense, carrying a maximum penalty of one year in jail.

Since publication of the incidents involving the Max Planck directors, however, a conference of German state education ministers has agreed that people with doctoral degrees from U.S. institutions can legally use the „Dr.” title in Germany
„I think this decision is just great,” says Ian T. Baldwin, a director at the Max Planck Institute for Chemical Ecology and a Cornell University alumnus who has faced charges of misusing the „Dr.” title. „Science is globalized. It’s good to see the German educational system adjusting to this.

Analogous recognition for people with doctoral degrees from Australia, Israel, Japan, Canada, and Russia is also currently being considered by the education ministers.

Karanie uczciwości na uczelniach


źródło
Akademicka kara za szczerość
GW.22.07.2008
„Naukowiec olsztyńskiego uniwersytetu o mały włos nie dostał nagany za to, że odmówił prowadzenia zajęć z przedmiotu, do którego – jak tłumaczy – nie ma kwalifikacji .
Komisja dyscyplinarna prowadzi postępowanie wobec dr. inż. Jerzego Adomasa z katedry ochrony powietrza i toksykologii środowiska na wydziale kształtowania środowiska i rolnictwa Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego.
Odważny, bo powiedział wprost
– To chyba pierwszy przypadek, gdy ktoś miał odwagę powiedzieć głośno, że z braku kwalifikacji odmawia prowadzenia zajęć dydaktycznych ze studentami – mówi nam anonimowo pracownik uniwersytetu. – Kiedyś nikogo nie dziwiło, że zootechnika przyjmowano na stanowisko biologa, choć nie miał żadnego dorobku naukowego.
Wnioskowałem o najniższą z możliwych kar: naganę bez wpisywania jej do akt – mówi Zbigniew Endler. – Kodeks pracy mówi, że pracownik ma obowiązek wykonywania poleceń służbowych. Tylko ze względów prawnych i etycznych może odmówić przełożonemu. Wnioskując o naganę, wziąłem pod uwagę okoliczności łagodzące, że tematyka dotychczasowych badań dr. Adomasa tylko szczątkowo pokrywa się z przedmiotem, który miał prowadzić ze studentami.

Za plagiat tytuł nie przysługuje

Odebrali jej magistra za plagiat
tvn.24
Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu odebrał Emilii P. tytuł magistra filozofii. Przed rokiem obroniła ona pracę, która okazała się plagiatem pracy poznańskiego naukowca – poinformował rzecznik uczelni dr Marcin Czyżniewski.
Już trzy miesiące temu Emilia P. za swój czyn została skazana przez sąd na karę ośmiu miesięcy ograniczenia wolności w zawieszeniu na 2 lata. Kara polega na wykonywaniu prac społecznych w wymiarze 30 godzin miesięcznie. W czasie procesu udowodniono, że ponad połowa pracy została przepisana z książki dr. hab. Marka Kilijanka „Kant. Samoświadomość i poznanie dyskursywne”….
Po odebraniu tytułu Emilia P. z powrotem jest studentką piątego roku i może po raz drugi przystąpić do egzaminu magisterskiego. Nie wykluczone, że zostanie również ukarana dyscyplinarnie, co będzie wiązało się ze skreśleniem jej z listy studentów