Produkcja uniwersytecka

Produkcja uniwersytecka

Tygodnik Powszechny , Marta Bucholc, Paweł Śpiewak

Słowo „ćwierćinteligent” brzmi obraźliwie, a teza, że uniwersytety produkują ćwierćinteligentów, budzi trwogę u tych, którzy mają się za inteligentów pełnych.

Poważny udział w produkcji ćwierćinteligentów mają współczesne uniwersytety. Nie oznacza to, że wyłącznie (czy głównie) uniwersytety odpowiadają za tworzenie ćwierćinteligentów, ale ponoszą one dużą część winy.
Gdzie leżą słabości uniwersytetów, skąd mogą czerpać siły do zmian?
Po pierwsze, uniwersytet zamienia się w zbiurokratyzowaną maszynę. Ciągły pęd do kwantyfikacji i standaryzacji efektów kształcenia prowadzi do zatracenia jakości w nawale ilościowych formułek. Najlepszym tego przykładem są punkty European Credit Transfer System („ECTS”),..

…..obowiązujące obecnie zasady rozliczania kadry akademickiej. Wykładowca staje się urzędnikiem od wiedzy. Jego obowiązki i ocena ich wykonania są coraz bardziej zuniformizowane, a miarodajnym wynikiem pracy naukowej i dydaktycznej są liczby: punktów za publikacje (najlepiej obcojęzyczne, niekoniecznie natomiast przez kogokolwiek czytane, co w humanistyce jest jawnym absurdem) i za wypromowanych licencjatów, magistrantów i doktorantów. Ministerialna i uniwersytecka biurokracja oraz nawyk kwantyfikowania jakości uczonych przez najważniejszych graczy na tym polu, czyli grantodawców, uczą również uniwersytecką kadrę myślenia o sobie samej w kategoriach punktów i strategii ich zdobywania. Skoro uczenie studentów, zajęcia dodatkowe, dyżury nie premiują pracowników naukowych, to rola nauczycielska w akademii spada niemal do zera.