Lament nad TVP

Wildstein na niedzielę

Rz

Pisałem już wielokrotnie, że III RP to królestwo Tartuffe”a, czyli molierowskiego świętoszka, wielki bal przebierańców. Od momentu gdy próba przywrócenia elementarnej sprawiedliwości nazwana została „nienawiścią”; gdy wymogiem „wybaczenia” okazała się nie tylko zgoda, aby łotry mogły się cieszyć owocami swoich łotrostw, ale, aby łotrostwa te prawnie wymazać z pamięci; i gdy „godność” przeciwstawiona została prawdzie — Tartuffe zatriumfował w naszym kraju. „Świętoszek” to tragedia choć śmieszna, a jej bohater jest postacią demoniczną. Finalnie świętoszek wygrywa, a happy end dopisany przez Moliera na zasadzie deux ex machina uspokaja tylko naiwnych. Demoniczność Tartuffe’a polega na tym, że odwraca on znaczenia, podszywa się pod najwyższe ideały, parodiuje rzeczy najpoważniejsze. Świętoszek to uniwersalny bohater powszechnej przypowieści. Dlatego nie powinno się go zamykać w lamusie oswojonej przeszłości. Zawsze podążał będzie z duchem czasu, który wyczuwa lepiej niż ktokolwiek inny. W Europie współczesnej będzie rzecznikiem homoseksualistów, feministek i imigrantów. Podszywając się pod wzniosłe idee humanistyczne i klepiąc pacierze poprawności politycznej robił będzie karierę w domu modnym Orgona.

Hipokryzja III RP objawia się w tym co zawsze. Z napuszoną miną można pastwić się nad tymi, którzy są za słabi, aby odpowiedzieć. Można ścigać prawie nieistniejących neonazistów czy mochery, ale w żadnym wypadku tych, którzy mają władzę i znaczenie.

Ile PRL w III RP

Niezależna pl logo

ILE PRL W III RP

Barbara Fedyszak-Radziejowska „Nowe Państwo”


Chciałabym zrozumieć, dlaczego tak wielu moich młodych współpracowników w PAN i na uczelni, którzy mają trzydzieści parę, czterdzieści lat, tak łatwo akceptuje mechanizmy życia społecznego dysfunkcyjne dla interesów naszej wspólnoty? Skąd się bierze narastające przyzwolenie na niedoskonałość demokracji?…

Dlaczego lustracja nie może się udać? Dlaczego tak trudno walczyć z korupcją? Bo to są mechanizmy kontrolowania elit. Czym jest z socjologicznego punktu widzenia lustracja? To przetestowanie, czy obywatel zasługuje na to, żeby zostać elitą mojego kraju.

Przy Okrągłym Stole zassano mechanizmy PRL do III RP. Lustracja jest niepotrzebna, bo to jest mechanizm, w którym demos, czyli zwykły wyborca, ośmiela się kontrolować elity i mówić: „Sprawdzam”.

Co to jest walka z korupcją? To jest próba sprawdzenia, jak rządzisz. Nie skąd przyszedłeś, tylko jak rządzisz. Na zajęciach spotykam studentów, którzy niemal z pianą na ustach mówią, że to skandal, iż w Polsce istnieje takie prawo, które pozwala temu, kto dał łapówkę, donieść na tego, kto ją wziął, i nie ponieść kary. Jest skandalem to, że można walczyć z korupcją.

A prowokacja? Jak można było zrobić coś takiego pani Sawickiej? – mówią młodzi ludzie. Nie komuniści, nie postkomuniści, a studenci kierunku administracji. Oni będą pracować w administracji publicznej. Dlaczego mają takie zdanie? Dlatego, że ich przekonano, że elit kontrolować nie można

Rzeczpospolita Pozorów i Pozerów

Niech się święci 4 czerwca

Rz, Zdzisław Krasnodębski 26-05-2009

Kłopoty z organizacją narodowego święta pokazały, że trudno jest się cieszyć na siłę. Można tylko poudawać. Z tym powinniśmy sobie jednak poradzić, bo na udawaniu znamy się najbardziej – pisze filozof społeczny.

Rzeczpospolita Pozorów i Pozerów 

Bilans dwudziestolecia w Polsce jest o wiele mniej jednoznaczny niż bilans niemiecki. Przestaliśmy być kolonią sowieckiego imperium, ale bieda i brak równości – równości wobec prawa i równości szans – pozostały. Nie daj Boże być w Polsce starym, chorym, niedołężnym i biednym.

Państwo polskie nie spełnia wielu podstawowych funkcji i już nawet się do tego przyzwyczailiśmy. Jesteśmy niemal całkowicie uzależnieni od kapitału zagranicznego. Nasi ekonomiczni stratedzy twierdzą, że na tym polega nasza wolność i rozwój gospodarczy.

Po krótkim okresie, w którym wydawało się, że możliwa będzie gruntowna reforma państwa, nie tyle wróciła III RP, ile nastała RPiP – Rzeczpospolita Pozorów i Pozerów. Mamy pozorny budżet, pozorny brak kryzysu, pozorne sukcesy w polityce międzynarodowej itd. I bardzo dobry wizerunek. Słowianie lubią, jak wiadomo, sielanki, więc i tę chętnie zaakceptowali.

Trudności z organizacją narodowego święta pokazały jednak, że trudno jest, niestety, cieszyć się na siłę. Można tylko trochę poudawać. Z tym powinniśmy jednak sobie poradzić, bo na udawaniu znamy się najbardziej.

Adaptacja do patologicznych reguł

Wyznania nominata

Rz, Bronisław Wildstein 06-04-2009 

PRL owskie kariery były jednak szkołą cynizmu i postaw aspołecznych. Ludzie, którzy awansowali, dostosowując się do warunków komunistycznego państwa, musieli przyjmować postawy będące zaprzeczeniem etosu służby publicznej. Uczciwi ludzie musieli adaptować się do patologicznych reguł. Pozostawianie niezmienionych zespołów powodowało, że relacje, które wytworzyły się między ich członkami, przetrwały i niezwykle utrudniały przebudowę instytucji. Pojedyncze, wrzucone nawet na kierownicze stanowiska osoby miały ogromne problemy ze zmianą postaw grupowych i zwykle same się do nich dostosowywały. Niedostateczne zmiany personalne w wychodzącym z komunizmu państwie są w sporej części źródłem problemów III RP.

Fakt politycznego charakteru nominacji po upadku komunizmu był oczywisty. Chodziło przecież o budowę nowego państwa o zupełnie innym ustroju i celach. Pytanie o kompetencje, które wówczas często stawiali przeciwnicy radykalniejszych zmian, miało dwuznaczny charakter. Warunkiem kompetencji jest doświadczenie. Czy jednak doświadczenie w PRL owskich instytucjach stanowiło kapitał dla budowy nowych instytucji czy odwrotnie – obciążenie? Oczywiście należało poszukiwać maksymalnie kompetentnych ludzi, ale kompetencje w owej rewolucyjnej sytuacji wyjątkowo trudno było mierzyć.

Ile II RP w III RP

Ile II RP w III RP

Wprost Numer: 46/2008 (1351)

To, że Polska nie przetrwała w 1939 r., zaważyło na tym, jak wykorzystaliśmy szansę jej odrodzenia w 1989 r.
Cudem było odzyskanie niepodległości w 1918 r. Zasłużonym, ale cudem. Gdyby się on nie zdarzył, zapewne bylibyśmy dzisiaj grupą etniczną podobną do Serbów łużyckich 
– ledwie tolerowaną mniejszością pokazywaną na festiwalach folklorystycznych. Trudno się dziwić, że odrodzenie Polski nie wywołało entuzjazmu Niemców ani Rosjan, Ukraińców, Białorusinów ani innych mniejszości narodowych, którym przyszło odtąd mieszkać w Polsce. 
Do tej pory w zachodniej historiografii piętnuje się też błąd „wilsonizmu” – wspierania procesu tworzenia państw narodowych w regionie, w którym brak było wyraźnych granic etnicznych. Polski „nacjonalizm” do tej pory uchodzi za jedno ze źródeł nieszczęść XX wieku i za aktualne zagrożenie dla europejskiej jedności.

Elity i elitki

Budowniczowie II RP ukształtowali się we wrogiej, ale dającej świetny efekt szkole zaborczej. Twórcy III RP uczyli się w systematycznie psutym systemie szkolnym PRL
Wtedy Polska miała do dyspozycji wszystkich i mogła przynajmniej teoretycznie dobierać najlepszych z najlepszych. Teraz pozostawał wybór pośród średniaków i słabeuszy. Taka jest podstawowa różnica pomiędzy rokiem 1918 a 1989, i to abstrahując od warunków, w jakich przejmowano władzę: na gruzach trzech państw zaborczych, budując gmach państwowy od fundamentów czy przejmując go opuszczony i zrujnowany przez poprzednich dzierżawców. 

Wyuczeni kontra przyuczeni
Pierwsze pokolenie budowniczych Polski niepodległej korzystało bogato z kadr ukształtowanych we wrogiej, choć dającej świetny efekt wychowawczy szkole zaborczej. Twórcy III RP uczyli się w większości nawet nie w szkołach II RP, ale w ramach starannie i systematycznie psutego systemu szkolnego PRL. Ignacy Daszyński był powszechnie uznawany za najwybitniejszego oratora parlamentu wiedeńskiego. W Austro-Węgrzech Polacy bywali premierami i ministrami, generałami i profesorami. Podobnie było w Rosji. Urzędników państwowych znajdowało się tak wielu, że można było dokonywać wśród nich merytorycznych selekcji. Ludzie ci byli nadto hartowani w twardej walce z groźnymi przeciwnikami. Dla dziennikarza czy działacza społecznego odsiedzenie kilku miesięcy na cyrkule czy administracyjnej zsyłce nie było niczym niezwykłym ani strasznym.