Rozpędzić uczelniane stadka

hodowla-kur-lub-naukowcow-w-polsce1

Hodowla kur lub naukowców w Polsce

Rozpędzić uczelniane stadka

Rzeczpospolita

Spłaszczajmy struktury organizacyjne na uczelniach. Kwestionujmy rację bytu zakładów i katedr. Czy naprawdę bez nich cokolwiek się zawali? Twórzmy zespoły doraźne nakierowane na konkretne projekty. Gdy projekt się kończy, nadchodzi czas na nowy krok w nieznane – apeluje naukowiec.

W pszczelim ulu robotnice mają uwstecznione jajniki, ponieważ wzrastają karmione substancją powodującą sterylizację. Tę magiczną substancję produkuje królowa roju. Wiele instytutów i katedr funkcjonuje dokładnie według tej samej metody – z tą różnicą, że atrofii podlegają umysły podwładnych szefa, i to niezależnie od płci. Wystarczy przejść się po krajowych uczelniach i instytutach badawczych, żeby zobaczyć te płochliwe stadka asystentów i adiunktów, spijających mądrość z warg swoich mistrzów. I jednocześnie niezdolnych do podejmowania jakichkolwiek decyzji zarówno administracyjnych lub menedżerskich, jak i merytorycznych. Oczywiście: przecież, zgodnie z nieformalną terminologią polskiej nauki, nie są samodzielni!

W świecie naszych udawanych karier akademickich, chronionych przed weryfikacją świata (dzięki Bogu za ten nasz język, niezrozumiały dla Anglosasów…), usamodzielnienie, czyli zmiana z akademickich kotów w stare wojsko, wymaga rytuału i kontroli.

Ministerstwo do dzisiaj sądzi, że habilitacja zmusza kadry do intelektualnego skoku. Jeżeli skokiem można nazwać 150 egzemplarzy pracy habilitacyjnej, zapakowanych w szary papier i upchniętych w wersalce… Na pewno jest to skok, ale na kasę – usankcjonowanie prawa do wieloetatowego i skwapliwego dawania uprawnień….

Schowajmy młodego człowieka w permanentnych zakładach, katedrach lub instytutach… Intelektualna ucieczka z nich jest niemożliwa – bez zgody przełożonych, którzy decydują o wszystkim. Dlaczego kandydowanie do stypendium naukowego, fundowanego przez znaną firmę kosmetyczną w Polsce, uzależnione jest od uzyskania zgody kierownika jednostki? Wiele osób uważa to za najbardziej naturalny wymóg, ale czyż nie widać, jak bardzo jest on restrykcyjny, i jak bardzo naraża na fochy i dominację ze strony szefa?..

Nasza młoda googlinteligencja nie powinna mieć czasu ani ochoty na roztrząsanie kłopotów belwederinteligencji. Cechować ją powinna umiejętność reinwencji, czyli wymyślania się od nowa, niebrania niczego bezkrytycznie, kwestionowania autorytetów, niezależnie od wieku, dostojeństwa i przeszłych zasług.

Taka kuracja na ogół dobrze robi tymże autorytetom, chociaż niektóre z nich obrażą się śmiertelnie. Jednocześnie trzeba podkreślić: absolutnie nie oznacza to, że nie potrzebujemy autorytetów, ale pozwólmy, aby stworzyły się same. I nie zwracajmy uwagi na ministerialnych urzędników biegających wśród nich z miarkami, aby nam powiedzieć, które autorytety są prawdziwe.