Czy Gazeta Wyborcza przestrzega siódme przykazanie ?

Portal Gazeta.pl przepisuje newsy z Fronda.pl?

fronda.pl

Myślicie, że redaktorzy „Gazety Wyborczej” ignorują portal Fronda.pl? Nic bardziej mylnego! Oto tekst, który powstał w wyniku wyraźnej „inspiracji” dwoma naszymi. Plagiat, czy nie – oceńcie sami.

Redakcja portalu Fronda.pl zaprasza do korzystania z naszych materiałów i proponuje kolegom z innych redakcji prostą umowę – my powołujemy się na wasze źródła, wy powołujcie się na nasze. Siódme Przykazanie obowiązuje.

20 lat manipulacji. „Wyborczej już Dziękujemy.pl”

20 lat manipulacji. „Wyborczej już Dziękujemy.pl”  

fronda.pl      

Mija dwadzieścia lat od wydania pierwszego numeru „Gazety Wyborczej”. Miała być symbolem wolnej prasy, została jej zaprzeczeniem. Dlatego „Wyborczej już Dziękujemy.pl”.

Pozbawianie pracy niepoprawnie myślących dziennikarzy z mediów publicznych

niezalezna-pl-logo1

Cyngle Michnikowej familii

Pozbawianie pracy niepoprawnie myślących dziennikarzy z mediów publicznych to kolejny etap misji cyngli Adama Michnika. Cyngle z dziennikarską luparą (sycylijską dubeltówką bez lufy) w rękach odstrzeliwują ludzi, którzy nigdy nie zechcą być penititi, czyli skruszonymi…

Sprawy Rodziny są dziś w mediach publicznych załatwiane przez wyjątkowo jednomyślny sojusz Ligi Polskich Rodzin (nomen omen), Samoobrony i „Gazety Wyborczej”. 

No cóż, w końcu sprawdza się stara maksyma, że zadowolenie na twarzy Michnika jest najlepszą polisą ubezpieczeniową na świecie. Ja więc zdziwiony nie jestem, że vendetta musiała być przez rodzinę zaprowadzona. Nie na darmo Corleone twierdził, iż „zemsta to taka potrawa, która najlepiej smakuje na zimno”.

Gazeta od zwalczania inaczej myślących

logogw

Jak uwłaszczali się ludzie „Wyborczej”

Dziennik

Ten tekst chodził mi po głowie od dawna. Do jego napisania zmotywowała mnie zamieszczona w DZIENNIKU sylwetka Heleny Łuczywo. Bo choć to sylwetka barwna i ciekawa, choć pokazuje znaczenie i tej gazety, i tej redaktorki, to w jakiś sposób omija sam początek „Wyborczej” i rolę, moim zdaniem często złą, jaką odegrała w polskim życiu publicznym – pisze Ryszard Bugaj.

GAZETA JEDNEGO NURTU 
Ludzie Gazety z naciskiem podkreślają, że wystartowała ona z bardzo skromnymi środkami, że pracowali w pionierskich warunkach. To oczywiście prawda, tyle że bardzo niepełna. Gazeta zyskała praktycznie jako jedyna historyczny handicap, bo reprezentowała wielki ruch antyreżimowy. To nie przypadek, że jej nakład właściwie natychmiast osiągnął pół miliona egzemplarzy, że posypały się reklamy i przyszła pomoc zagraniczna. Oczywiście wszystko to można było zaprzepaścić. Ale też nikt nie twierdzi, że ludzie Gazety nie wykorzystali wielkiej szansy jaką uzyskali dzięki upadkowi komunizmu i szczodremu nadaniu.

Gazeta właściwie od samego początku nie chciała jednak podjąć się roli wyraziciela racji całej dawnej opozycji. Wobec narastających podziałów a nawet wrogości byłoby to zresztą bardzo trudne. Pierwszy bardzo poważny konflikt, to była „wojna na górze”, którą rozpętał Wałęsa popychany swoimi prezydenckimi ambicjami. Ale też akcja Wałęsy oznaczała uderzenie w struktury dawnej opozycji do kontroli których silnie aspirowało uformowane już środowisko „familii” (którego Michnik był jednym z liderów). Gazeta jednoznacznie zaangażowała się nie tylko przeciw Wałęsie (ale potem – trzeba to przyznać – twardo poparła go w II-giej rundzie wyborów przeciw Tymińskiemu), ale także przeciw pluralizacji solidarnościowego ruchu. Od tego momentu Gazeta, jej Redaktor (i jego zespół), w jawny sposób podjęli samodzielną grę na scenie publicznej. Gazeta stała się właściwie quasi partią, a jej Redaktor dożywotnim jej liderem. Pewnie w historii takie sytuacje już się zdarzały, ale w kategoriach etycznych i politycznych trudno to pochwalić – chyba nawet wtedy, gdy sympatyzuje się (ja nie sympatyzuję) z polityczną opcją Gazety. Szczególnie, że wielkie znaczenie mają tu dwa czynniki dodatkowe: majątkowe „uwłaszczenie” ludzi Gazety na jej gigantycznym majątku i metody zwalczania inaczej myślących….

TO JUŻ NIE JEST KRAJ JEDNEJ GAZETY

Szczęśliwie dziś Gazeta nie ma już tej pozycji co kilka lat temu. Dzięki Bogu konkurencja urosła w siłę. Ale rola GW na scenie polskiego życia politycznego i intelektualnego musi być krytycznie oceniona. Przez lata należałem do „familii” – nieformalnego środowiska, którego Gazeta była kluczowym orężem. Środowisko „familii”, które odegrało ogromną (moim zdaniem w sumie pozytywną) rolę, coraz bardziej – niestety – oddalało się od standardów działania (i celów) które były mi bliskie. Gazeta zaś stała się po prostu brutalnym instrumentem walki politycznej. Szkoda.