Hwang Woo-suk skazany na dwa lata

Korea: Kiedyś bohater narodowy i czołowy naukowiec. Dziś skazaniec

Gw

Profesor Hwang Woo-suk, jeden z najbardziej znanych specjalistów od klonowania, został skazany na dwa lata więzienia w zawieszeniu na trzy m.in. za fałszowanie wyników swoich badań nad klonowaniem komórek. Bohater narodowy Korei, który kilka lat temu wprowadził ją na czołowe miejsce w naukowym wyścigu, ukradł też publiczne pieniądze i złamał zasady etyki zawodowej.

Sąd uznał, że Hwang jest winien wszystkich zarzucanych mu czynów: sfabrykował wyniki swoich badań nad klonowaniem, wydawał pieniądze przeznaczone na badania na własne cele i złamał przepisy etyki zawodowej…

Po przeprowadzonym w 2005 roku śledztwie Hwang został wyrzucony z uczelni i pozbawiony licencji do badań nad komórkami macierzystymi. Wykorzystując majątek, który zebrał pośród swoich zwolenników w kraju, założył Fundację Rozwoju Biotechnologii SooAm, która specjalizowała się w klonowaniu zwierząt, szczególnie psów.

Cloning pioneer Hwang Woo-Suk convicted of fraud

Times Online

Wojna o pamięć

„Wojna o pamięć trwa”. Davies broni Polski

tvn24

– W wojnie o pamięć niewiele rzeczy można porównać ze skalą i determinacji zmasowanej ofensywy propagandowej, którą Moskwa rozpętała w przededniu spodziewanego wyjazdu premiera Władimira Putina do Polski – pisze Norman Davies w „The Independent”. Tak brytyjski historyk odpowiada na rosyjskie publikacje na temat paktowania Polaków z Hitlerem, które nazywa „szokującymi”….

We must not forget the real causes of the war

The Independent Saturday, 29 August 2009

It was Hitler’s invasion of Poland that set off the Second World War war, argues Norman Davies, one of our leading historians. But their suffering and Russia’s part in their fate afterwards still goes unrecognised..

Revelations, each more shocking than the next, are growing to a crescendo. Russia’s President, Dmitry Medvedev, has formed a commission for historical truth. One of its first members to speak out, Professor Natalia Narochnitskaya, chose last week to reject the well-documented admissions by Presidents Gorbachev and Yeltsin about the Katyn massacres of 1940, when Stalin’s security forces murdered 25,000 Polish officer-prisoners in cold blood. Instead, she threw up a fabricated tale about 100,000 Russian POWs had been murdered by the Poles in 1920. Attack, it appears, is the best form of defence.

The Novosti press agency chimed in. It announced the publication of a collection of documents on Soviet-German relations, whose full contents will be unveiled on 31 August. It has been joined in the chorus by ambassadors, academicians and assorted commentators, all singing from the same sheet. The Soviet Union must not be blamed for the crisis of 1939. The Poles were „Hitler’s first ally” (despite being the first ally of Great Britain). And the Western powers, by their duplicity and complacency, were happy to connive in Hitler’s lust for war.

One of the clearest statements of Russia’s apparently official line appeared on the website of the Ministry of Defence. Sergei Kovalev, from the Institute of Military History in Moscow, submitted a text entitled „Falsifications and inventions in interpretations of the Soviet Union’s role…”. His analysis offers the opinion that Hitler’s demands on Poland in 1939 were „moderate” and „justified”, and hence that responsibility for the war must be laid at Poland’s door. His style, complaining about the „falsifications and inventions” of others, is highly reminiscent of Soviet times. But his logic is not. No one in Soviet Moscow would have dreamt of describing Adolf Hitler’s policies as „moderate”.

The newspaper Pravda (which means truth) went one better. An article written under the name of Lisa Karpova states that Poland from 1926 was a fascist state like Mussolini’s Italy. Poland attacked all its neighbours in turn. And Jews in Poland were able to survive only thanks to the concentration camps. Polish agents organised a bandit attack on a German convoy carrying an Enigma machine. So, Karpova concludes, the cause of the Second World War lay in „a Polish intrigue supported by the British”.

70 lat od podpisania Paktu Ribbentrop-Mołotow

Czy warto pamiętać

Rz, Bronisław Wildstein 23-08-2009

W niedzielę 23 sierpnia mija 70 lat od podpisania Paktu Ribbentrop-Mołotow, nazwanego tak od nazwisk ministrów spraw zagranicznych dwóch totalitarnych państw, których porozumienie zainicjowało II wojnę światową.

Pierwszym aktem wojny był rozbiór Polski dokonany przez oba te kraje. Pamięć o rocznicy jest szczególnie istotna, gdyż Rosja usiłuje narzucić światu fałszywy obraz historii, zgodnie z którym ZSRR był wyłącznie ofiarą niemieckiej agresji i aliantem antyhitlerowskiego sojuszu. W imię krótkowzrocznego tzw. „pragmatyzmu politycznego” wielu ważnych polityków europejskich skłonnych jest zaakceptować owe historyczne fałszerstwa. Nawet w Polsce możemy znaleźć nurt, który w imię „nie zadrażniania stosunków” z potężnym sąsiadem, nawołuje do wyciszenia wezwań o historyczną prawdę.

III RP karmiła nas lekceważącym stosunkiem do historii, pamięć o której, ma podobno (nie wiadomo zupełnie czemu) uniemożliwić normalny rozwój. Stosunek do historii krajów ościennych powinien nas uwrażliwić na polityczną rolę historycznej pamięci.

Kariera komunizmu po II wojnie światowej była możliwa dzięki fałszerstwu, które usiłuje przy życiu utrzymać putinowska Rosja. Komunizm i Związek Sowiecki funkcjonowały głównie jako ofiara i pogromca nazizmu i, jak by to nie brzmiało absurdalnie, ten wizerunek niezwykle utrudniał ich krytykę.


Dyplom Harvardu z fabryki

Dyplom Harvardu z fabryki

Dziennik Polski

W internecie kwitnie handel fałszywymi dyplomami prestiżowych uczelni. Tytuł naukowy można mieć już za 2 tys. zł.

„Mgr, licencjat, świadectwa. Szybko, tanio, profesjonalnie” – w sieci bez problemu można znaleźć oferty sprzedaży podrabianych dyplomów. Co dokładnie proponują internetowi oszuści? „Wpis do księgi absolwentów uczelni, suplement, czyli wykaz wszystkich przedmiotów i uzyskanych ocen włącznie z oceną dyplomową” – czytamy w e-mailu otrzymanym kilka godzin po wysłaniu odpowiedzi na jedno z ogłoszeń.

„Pilnie potrzebuję dyplomu do pracy. Czy będzie możliwość wykonania go?” – pytamy kolejną osobę, która reklamuje swoje usługi w internecie. Przychodzi wiadomość: „Potrzebuję tygodnia, aby wykonać pieczęć dowolnej uczelni. Proszę o wybranie regionu i wydziału uczelni. Postaram się zdobyć potrzebne dokumenty do wykonania kopii”.

Trzeba tylko podać dane osobowe, przesłać zdjęcie i wpłacić zaliczkę na podany numer konta. Koszt dyplomu – 2-2,5 tys. zł.

 „Fabryki” dyplomów tworzone są już nie tylko za granicą, ale również w Polsce. Sama też otrzymałam e-maila od osoby, która trudniła się fałszowaniem dyplomów uczelni amerykańskich – mówi Aleksandra Augustyniak. – Przestrzegamy studentów przed korzystaniem z takich ofert. To naprawdę bezwartościowe papiery.

Stopnie i tytuły naukowe sprzedawane są również za pośrednictwem stron internetowych „uczelni”, w których w ogóle nie trzeba studiować i zdawać egzaminów. Taką możliwość oferuje m.in. Rochville University czy Belford University.