Niedzielne studia w Londynie

Niedzielne studia w Londynie

GW

Na comiesięczny zjazd studentów przyjeżdża tylko jeden wykładowca. W weekend przerabia cały przedmiot. A zdarza się, że i dwa przedmioty naraz.

Tak jest w Londynie w placówce warszawskiej Europejskiej Wyższej Szkoły Prawa i Administracji, która według Ministerstwa Nauki nielegalnie kształci studentów. Szkoła utrzymuje, że nie musi mieć ministerialnych zezwoleń, i zapewnia, że przestrzega wymaganych standardów kształcenia…

Według planu zajęć w weekend 5-7 września 2008 r. wykładał dr Dariusz Czajka, kanclerz uczelni (i były sędzia znany z kontrowersyjnych decyzji upadłościowych). Za jednym zamachem wyłożył nawet dwa przedmioty – prawoznawstwo i logikę. W 21 godzin. Jednak według standardów ministerstwa dla studiów niestacjonarnych powinien mniej więcej tyle poświęcić na każdy z tych przedmiotów.

Prawo cywilne, na które studenci Uniwersytetu Warszawskiego poświęcają dwa lata, w londyńskiej placówce EWSPiA wykłada się przez trzy weekendy.

Na prawo administracyjne w grudniu 2008 r. dr Agnieszka Suławko-Karetko z Uniwersytetu w Białymstoku miała dwa dni (piątek i sobota, w niedzielę zajęć nie było). A musiała wyłożyć przewidziane minimum – 20 godzin.

W weekend 28-30 listopada prof. Jan Wawrzyniak dostał 24 godziny na wyłożenie prawa konstytucyjnego. Taki jest roczny wymóg….

– To jakiś absurd – uważa wykładowca z Wydziału Prawa UW, któremu pokazaliśmy plan zajęć. – Ogrom materiału, który normalnie studenci robią przez semestr, a nawet cały rok, w EWSPiA robią w weekend. Nie rozumiem, jak mogą się pod tym podpisywać uznani profesorowie.

I tłumaczy: – Studiowanie prawa wymaga dużo nauki pamięciowej, zrozumienia pewnych konstrukcji, żmudnych ćwiczeń z ich stosowania w praktyce. To wymaga czasu. W weekend to można nauczyć się grać w warcaby.

Ministerstwo Nauki wezwało niedawno uczelnię do natychmiastowego zaniechania studiów za granicą. Czeka na odpowiedź do 21 września.

Wyższa szkoła ściemniania

Wyższa szkoła ściemniania

GW

o Europejskiej Wyższej Szkole Prawa i Administracji – kolejnej uczelni, która według resortu nauki nielegalnie kształci Polaków za granicą. Uczelnia prof. Jerzego Wiatra i kanclerza Dariusza Czajki utrzymuje, że nie musi mieć ministerialnej zgody, bo nie prowadzi studiów w zagranicznych oddziałach czy filiach, których przecież nie posiada…

Gdyby uczelnia wystąpiła do ministerstwa o nadanie jej uprawnień do kształcenia w zagranicznych ośrodkach, musiałaby wykazać, że spełnia standardy jakości kształcenia i ma wymaganą kadrę. Jej działalność sprawdzałaby Państwowa Komisja Akredytacyjna – powołana do oceniania jakości kształcenia akademickiego.

Uczelnia, która zamiast poddać się tej procedurze, szuka wybiegów, traci wiarygodność. Złego wrażenia nie zacierają deklaracje rektora Wiatra o solidnym kształceniu. Wystarczy porównać. Prawo cywilne, które studenci UW mają przez dwa lata, w londyńskiej placówce EWSPiA wykłada się przez trzy weekendy. Prawo administracyjne – dwa dni, konstytucyjne – trzy dni. A całe magisterskie studia trwają trzy i pół roku.
Iście europejskie tempo.

Źródło: Gazeta Wyborcza