Przedstawicielom konsorcjum rektorów puściły nerwy

Zerwany pakt o nieagresji

Polityka

Bohdan Wyżnikiewicz -Prof. Piotr Węgleński (art. „Magister brojler”, POLITYKA 12) albo nie zadał sobie trudu przeczytania naszych propozycji (zawartych w strategii rozwoju szkolnictwa wyższego, przygotowanej przez konsorcjum Ernst&Young – red.), albo ich nie zrozumiał.

Domyślam się, z jakich powodów przedstawicielom konsorcjum rektorów puściły nerwy. Po pierwsze, ich strategia została chłodno przyjęta przez środowisko, media i opinię publiczną. Pomysł wprowadzenia powszechnego czesnego został już w pięć minut po jego pojawieniu się odrzucony przez panią minister i premiera. Po drugie, strategia E&Y i IBnGR została przyjęta dużo lepiej nie tylko przez media, ale także przez dużą część pracowników wyższych uczelni.

Dyskusja o stanie polskiej edukacji

Dyskusja o stanie polskiej edukacji

GW

Specjaliści i manipulatorzy

J. Majcherek

Polska szkoła maltretuje uczniów wtłaczaniem im do głów niezliczonej liczby faktów z nauk ścisłych i przyrodniczych. Absolwenci garną się więc do filozofii, psychologii czy socjologii.

Triumfy ignorancji

Adam Leszczyński

Po co spędzać 20 godzin na omawianiu „Trylogii”, skoro można z bryku dowiedzieć się, kto kogo zabił i kto się w kim kochał, a czas spędzić na uczeniu się rzeczy naprawdę potrzebnych w życiu?

Obiad w trakcie konferencji naukowej. Akurat trwają matury. Uczestnicy konferencji – wykładowcy na uczelniach w całej Polsce – rozmawiają o maturzystach, których będą uczyli od października.

– Z roku na rok są coraz głupsi – mówi profesor z Olsztyna.

– Z sześćdziesięciu studentów historii pierwszego roku tylko dwóch przyznało się, że czyta jakiekolwiek gazety, w internecie czy na papierze – załamuje ręce adiunkt z Warszawy. – Nie czytają nic. Nawet kryminałów.

Nadmiar matematyki nie szkodzi

Paweł Góra

To analfabetyzm matematyczny przyczynia się do ślepej wiary w nieograniczone zyski na giełdzie, to braki w wykształceniu przyrodniczym odpowiadają za radosne zabudowywanie terenów zalewowych. Polemika z Majcherkiem.

My źle uczymy naszą młodzież nie tylko przedmiotów ścisłych, ale też humanistycznych: historia staje się katalogiem zdarzeń, bez próby zrozumienia procesu historycznego, zestaw lektur jest z reformy na reformę ograniczany, symbole i odniesienia oczywiste przez stulecia powoli stają się niezrozumiałe, język się trywializuje, na maturze z polskiego karani są ci, którzy ośmielą się wyjść poza utarte schematy. Dlaczego wiedza o społeczeństwie, przedmiot najchętniej wybierany przez maturzystów, nie może dostarczać „solidnej porcji nauk społecznych”, o którą Majcherek zabiega? Czemu profesor Uniwersytetu Pedagogicznego nie troszczy się o jakość kształcenia w ogóle, lecz walczy z chochołem rzekomego nadmiaru matematyki?

Matematyko, wróć? Matematyko, precz?

Łukasz Turski

Szanowny Pan red. Piotr Pacewicz

Tekst prof. Janusza A. Majcherka pt. „Specjaliści i manipulatorzy” („Gazeta” 9 lipca) szalenie mnie zasmucił. Nie z powodu głupot wypisywanych przez prof. Majcherka, zawodowego wroga tabliczki mnożenia, ale z powodu zachowania się „Gazety”. To kolejny atak na wykształcenie podstawowe przypuszczany na łamach „Gazety”, w sposób uniemożliwiający odpowiedź. Prof. Majcherek miał czas przygotować swój tekst. Państwo publikujecie go wtedy, gdy większość wrogów ludu, takich jak ja fizyków i matematyków, zajmuje się przyjęciami na studia albo – o zgrozo – jest na wakacjach i musi korzystać z dobrodziejstw „zasięgu”, by połączyć się z Państwem internetowo. Ja poza tym nie wożę na wakacje komputera! Zabieram ze sobą wnuki! Uniemożliwiacie więc nam merytoryczną odpowiedź.

List otwarty do Janusza A. Majcherka

Michał Leszczyński

Imputowanie ludziom wykształconym w dziedzinie nauk ścisłych, że są „bardziej podatni na polityczną agitację i ideologiczne sugestie, wykazując się ignorancją w rozpoznawaniu ich bałamutności”, jest demagogią posuniętą do granic jakiejkolwiek przyzwoitości. Jeżeli Pan opiera to stwierdzenie na wynikach swoich badań, to proszę podać nazwę renomowanego czasopisma socjologicznego, w którym Pan te rewelacje opublikował. Jeżeli Pan nie ma dowodu naukowego na takie stwierdzenie, to, przykro mi, nauka etyki zawodowej i ludzkiej, była w Pana przypadku zupełnie chybiona. 

Przeciwstawianie nauczania przedmiotów ścisłych i humanistycznych nie ma żadnego sensu, bo jedno i drugie jest niezbędne, jeżeli mamy funkcjonować w nowoczesnym społeczeństwie. Każdy filozof powinien znać podstawy fizyki i biologii, aby zrozumieć socjobiologię, która wyjaśnia wiele zachowań człowieka, a każdy inżynier powinien w szkole wcześniej zetknąć się z etyką i literaturą, aby umieć być kochającym mężem, czy ojcem.

Polski problem nie polega na tym, że młodzi ludzie uczą się za dużo matematyki, a za mało filozofii, tylko na tym, że w szkole nie uczą się myśleć ani wspólnie pracować. A myśleć i uczyć się działać w grupie powinno się zarówno na lekcjach fizyki, jak i literatury czy filozofii, która powinna się znaleźć w programie nauczania szkolnego.

O czym nie można dyskutować na uniwersytecie

O czym można dyskutować na uniwersytecie
Rz

Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego odwołał w środę konferencję o homoseksualizmie z udziałem Paula Camerona. Uznano, że poglądy amerykańskiego psychologa mogą narazić warszawską uczelnię na zarzut homofobii.

m.in.

Magdalena Środa, filozof, feministka

Wolność słowa ma granicę i jest nią język dyskryminacji i przemocy. To, co mówią osoby podobne do Paula Camerona, jest formą judzenia przeciwko homoseksualistom. Nie ma to nic wspólnego z nauką ani z religią. UKSW i KUL to nie są uczelnie ks. Rydzyka, tylko poważne uczelnie naukowe. Do takich miejsc ludzie, którzy nie przestrzegają pewnych standardów naukowych, moralnych i cywilizacyjnych, powinni mieć wstęp wzbroniony…..

Ryszard Legutko, filozof

Na uczelniach pojawiają się różni dziwni ludzie. Gdy ktoś reprezentuje skrajnie lewe skrzydło, to wszelkie protesty przeciw niemu są traktowane jako dyskryminacja i przejaw tłamszenia myśli. Jeśli jednak ktoś reprezentuje prawą stronę, to przyjęcie go na uczelni uznawane jest za skandal. Szczególnie dotyczy to homoseksualizmu. Obecnie o tym zjawisku można mówić tylko entuzjastycznie. Gdy ktoś pozwoli sobie na krytykę – nawet dobrze uargumentowaną – naraża się na gwałtowne i często ordynarne ataki. Nie będę oceniał warsztatu naukowego pana Camerona, ale presja, jakiej doświadczył, jest niedopuszczalna, szczególnie ze strony uczelni katolickich…..

Kneblowanie ust zamiast dyskusji

Nasza Polska, nr.9, 3.03.2009

skanuj00111

skanuj0012