Duże firmy mogą zostać bez dotacji na badania

Duże firmy mogą zostać bez dotacji na badania

Rz

Niewykluczone, że konkurs na dofinansowanie prac badawczo-rozwojowych i wdrożenie ich wyników będzie skierowany tylko do małych i średnich przedsiębiorstw – powiedział „Rz” Jarosław Pawłowski, wiceminister rozwoju regionalnego. Informacje potwierdza resort gospodarki. Do podziału w konkursie, który ma zostać ogłoszony już na początku października, jest ok. 300 mln zł na prace B+R i co najmniej drugie tyle na wdrożenia.

Dla dużych firm to prawdziwy cios. – To bardzo niepokojące i niekorzystne informacje – mówi Grzegorz Kołodziej, dyrektor ds.funduszy UE w giełdowej spółce Comarch SA.

– Rozwój naszej firmy w dużej mierze oparty jest na pracach badawczo-rozwojowych, których efekty wdrażamy w życie.

Konkurs na dotacje na prace B+R i wdrożenie ich wyników może być już trzecim z kolei, z którego będą wykluczone duże firmy. Pierwszy dotyczył dofinansowania innowacyjnychinwestycji, drugi – infrastruktury badawczo-wdrożeniowej lub zastosowania nowych wzorów przemysłowych. W każdym z przypadków przedsiębiorcy dowiadywali się o zasadniczej zmianie reguł w dniu ogłoszenia konkursu lub z mediów. I o to właśnie biznes może mieć pretensje do resortu rozwoju.

Uczelnie muszą zwrócić niewypłacone stypendia

kudrycka7

Uczelnie muszą zwrócić niewypłacone stypendia

GW

„Gazeta” napisała wczoraj, że niektóre szkoły wyższe nie wydają przyznawanych przez Ministerstwo Nauki pieniędzy na stypendia. – Nie wolno oszczędzać na studentach – mówi minister nauki Barbara Kudrycka.

Wczoraj przekazała do konsultacji projekt rozporządzenia. Zgodnie z nim, jeśli uczelnia publiczna zaoszczędzi ponad 30 proc., a uczelnia niepubliczna – więcej niż 10 proc. z funduszu stypendialnego, o taką kwotę zostanie im zmniejszona dotacja na rok następny.
W 2008 r. na kontach zostało im aż 330 mln zł. Te pieniądze nie wracają jednak do państwowej kasy. Uczelnie przeznaczają je na remonty. Chodzi o to, że prywatne nie mogą tego robić w ogóle. A publiczne mogą wydać tylko do 20 proc. puli stypendialnej na remonty akademików i stołówek. Według ministerstwa niektóre wydają więcej. 
Rekordziści mieli w grudniu na kontach po ok. 30 mln zł, normą są kilkumilionowe oszczędności, ale są też placówki, które wydają pieniądze co do grosza. Ministerialne dotacje są obliczane według podawanej przez uczelnie liczby studentów. 

Uczelnie na kryzys

kudrycka3

Rząd zapłaci uczelniom za studia ważne w kryzysie

Polska

Rząd Donalda Tuska chce ratować polską myśl techniczną poprzez dotację w wysokości 900 mln złotych na polski świat nauki.

 

Rząd Donalda Tuska daje 400 milionów złotych na tworzenie nowoczesnych kierunków studiów, 300 milionów na współpracę uczelni z pracodawcami, 200 na zwiększanie limitów przyjęć na piętnastu kierunkach, które mają pomóc w rozwoju gospodarczym. 

I liczy, że solidne dotacje – finansowane z budżetu państwa i pieniędzy od Unii Europejskiej – zaangażują świat nauki w walkę z pustoszącym gospodarkę kryzysem. Dziś minister nauki Barbara Kudrycka ogłosi konkursy grantowe dla szkół wyższych. Dotacje, zależnie od wielkości uczelni, wyniosą od 3 do nawet 15 milionów złotych. Walczyć o nie mogą i państwowe, i prywatne uczelnie. 
Jak ujawnia „Polsce” ministerstwo, największe szanse na ekstrazastrzyk gotówki mają uczelnie, które będą współpracować z przedsiębiorcami (np. zaoferują im prowadzenie zajęć) albo zdołają ściągnąć na wykłady do Polski najwybitniejszych ludzi światowej nauki. Jeśli pojawi się szansa, by przed polskimi studentami stanął naukowiec noblista, grant jest niemal pewny. 
Rząd chce premiować uczelnie, które otworzą magisterskie i doktoranckie kierunki, realizujące badania na potrzeby przemysłu. I na których będą się dokształcać osoby już aktywne na rynku pracy, najlepiej na wykładach w języku angielskim. 
W wyniku rządowego programu ma się zwiększyć liczba absolwentów kierunków technicznych, matematycznych i przyrodniczych. Bo właśnie te uznano za kluczowe dla gospodarczego rozwoju. 
Maturzysta, który zdecyduje się na studia z rządowej listy, może liczyć nawet na 400 euro miesięcznego stypendium. A uczelnia, która zwiększy limity przyjęć na tych kierunkach, na każdego dodatkowego studenta dostanie nawet 14 tys. złotych.

Zamówione przez resort nauki analizy potrzeb rynku pracy na najbliższe pięć lat pokazały, że mimo wywołanego kryzysem spowolnienia gospodarki, w 2013 roku Polsce może zabraknąć około 46 tysięcy inżynierów. Już badania OBOP z 2007 roku alarmowały, że około 60 proc. przedsiębiorstw narzeka na brak kadry inżynierskiej. 

Tymczasem teraz w Polsce kierunki techniczne i związane z przemysłem studiuje tylko około 15 proc. spośród blisko dwóch milionów studentów. W krajach Unii Europejskiej ten wskaźnik sięga 30-40 proc. 
Wyjątkowo mało mamy studentów kierunków ścisłych: tylko około 6-7 proc. A według ministerialnego raportu, rynek pracy w najbliższym pięcioleciu ma potrzebować absolwentów matematyki stosowanej i matematyki finansowej, fizyki technicznej lub informatycznej. – Na listę strategicznych dla kraju kierunków studiów na prośbę pracodawców wpisaliśmy także chemię, energetykę, zwłaszcza jeśli chodzi o energię atomową – mówi wiceminister nauki Maria Elżbieta Orłowska. 

UJ przepadł w starciu z lepszymi

Uczelnie nie potrafią napisać wniosku

GW

Blisko 700 mln zł z unijnej kasy rozdało w 2008 i na początku tego roku Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego uczelniom z całej Polski. Rekordziści liczą dotacje w dziesiątkach milionów złotych. Największe uczelnie w Krakowie – UJ i UEK – nie dostały na razie ani złotówki.

Osiem wniosków, zero złotych

UJ w pierwszej edycji wystartował z jednym projektem. Przepadł w starciu z lepszymi pomysłami. W drugiej zgłosił już osiem wniosków. Jak informuje Katarzyna Pilitowska, rzeczniczka uczelni, tylko cztery były poprawnie napisane i przeszły pierwszą ocenę formalną. Żaden z poprawnych projektów nie był jednak na tyle interesujący, żeby dostać pieniądze.
UEK wysłał do ministerstwa cztery wnioski. Efekt? Podobny jak w przypadku UJ – zero złotych dofinansowania