ABW WCIĄŻ ŚCIGA HISTORYKÓW

ABW WCIĄŻ ŚCIGA HISTORYKÓW

niezalezna.pl

Po skardze ABW prokuratura wróciła do umorzonego w 2009 r. śledztwa ws. ujawnienia tajnych dokumentów w książce „SB a Lech Wałęsa”. Jutro w tej sprawie ma być przesłuchany dr Sławomir Cenckiewicz, współautor publikacji..

Śledztwo w sprawie publikacji wszczęła z urzędu na początku 2009 r. Prokuratura Okręgowa w Gdańsku, która sprawę skierowała do Bydgoszczy.
Dwa dokumenty, które już nie były objęte klauzulą niejawności, pochodziły z akt śledztwa, prowadzonego w 1993 r. przez Prokuraturę Okręgową w Gdańsku. Odtajniono je kilka miesięcy przez wydaniem książki. W jednym przypadku IPN sam zniósł klauzulę, a w drugim – ABW na wniosek IPN.

Trzeci dokument co prawda nie miał zniesionej klauzuli niejawności, ale był wcześniej zamieszczany w innych publikacjach.

Śledztwo cały czas było prowadzone w możliwości ujawnienia tajnych dokumentów i nikomu nie postawiono zarzutów………….

Stalin demaskuje neostalinowską propagandę?

Mamy dowody, że Rosjanie kłamią. I to z moskiewskich archiwów

Portal Fronda.pl ujawnia niepublikowane wcześniej w Polsce dokumenty z teczek Józefa Stalina i Andrija Żdanowa. Nie zostały znalezione na Księżycu, ale w moskiewskim archiwum.

Stalinowska propaganda wiecznie żywa

Rz

Jeśli wierzyć pewnej grupie mocno nagłaśnianych w mediach „autorytetów”, Polacy powinni wykazywać się nieskończoną wyrozumiałością wobec historycznych fałszerstw dokonywanych dla poprawienia samopoczucia innych narodów. Stepan Bandera był wprawdzie terrorystą, zbrodniarzem i inspiratorem rzezi Polaków, ale nie miejmy za złe Ukraińcom, że stawiają mu dziś pomniki, bo potrzebują jakiegoś bohatera, a innego rzekomo nie mają. Niemieccy „wypędzeni” (stosowniej byłoby nazywać ich „uciekinierami”) wymuszają wprawdzie na państwie Niemieckim fałszowanie historii, ale udawajmy, że nie zauważamy, bo służy to pozyskaniu ich głosów dla naszych niemieckich przyjaciół. A od Rosjan nie wymagajmy, aby przyznali jaką rolę naprawdę odegrał ZSSR w wojnie światowej, bo na wyidealizowanym obrazie bohaterskiej „wielkiej ojczyźnianej” zbudowali całą swą tożsamość i byłoby okrutne wyprowadzać ich z błędu.

Uczelnia zamknięta, dokumenty zniknęły

Uczelnia zamknięta, dokumenty zniknęły

GW

Kilka tysięcy studentów Profesjonalnej Szkoły Biznesu nie może odzyskać dokumentów. Po zamknięciu uczelni zniknęło jej archiwum. Ministerstwo Nauki pracuje nad przepisami, regulującymi przechowywanie dokumentacji po zamkniętych szkołach.

Po Profesjonalnej Szkole Biznesu, jednej z pierwszych prywatnych uczelni w Krakowie, zostało niewiele. W internecie można znaleźć jedynie numer komórkowy do byłego rzecznika, który codziennie odbiera telefony od byłych studentów.

– Ludzie szukają swoich świadectw maturalnych, zaświadczeń, indeksów i dyplomów. Niestety, nikt nie wie, gdzie jest archiwum szkoły, a może ono liczyć nawet kilka tysięcy dokumentów – mówi Edward Brożek. Opowiada o jednym z ostatnich telefonów: – Dzwoniła kobieta ze Stanów Zjednoczonych. Tak zależało jej na tych dokumentach, że za ich znalezienie zaproponowała mi 10 tys. dolarów!

Byli studenci potrzebują świadectw maturalnych, indeksów, zaświadczeń o zaliczeniu semestru, by udokumentować wykształcenie, podjąć pracę lub inne studia. Wielu z nich, słysząc od byłego rzecznika, że nie może im pomóc, załamuje ręce.

Kłopoty PSB zaczęły się po ministerialnej kontroli w 2000 r. Resort zarzucił uczelni samowolne uruchomienie zamiejscowych filii oraz poważne braki w dokumentacji. Kanclerz PSB zamieścił też w prasie ogłoszenie, które ministerstwo nauki uznało za dowód fikcyjnego zatrudniania kadry. Napisał w nim, że kupi od profesorów oświadczenia o gotowości podjęcia pracy na uczelni. Zaznaczył też, że osoby te nie będą musiały w szkole pracować. 

Ostatecznie w 2001 r. szkoła straciła prawo do prowadzenia studiów. Jan Spiechowicz, kanclerz szkoły, tuż po zamknięciu, na budynku przy ul. Miodowej, gdzie mieściła się PSB, wywiesił kartkę, że za wydawanie dokumentów odpowiada ministerstwo. Dziś kanclerz jest nieuchwytny.

Koniec ery indeksów ?


logo_mnsw1

Studia bez indeksu

serwis MNiSW , 19 stycznia 2009 r.

Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego przygotowało projekt rozporządzenia, dzięki któremu uczelnie będą mogły zlikwidować papierowe indeksy jako dokumenty potwierdzające przebieg studiów. Dokumentacja w formie elektronicznej odciąży od dodatkowych formalności studentów i uczelnie, a także ułatwi i przyspieszy weryfikację uzyskiwanych wyników. 

Jednak projekt rozporządzenia zmieniającego rozporządzenie Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego z dnia 2 listopada 2006 r. w sprawie dokumentacji przebiegu studiów (Dz. U. Nr 224, poz. 1634, z późn. zm.), który trafia teraz do konsultacji społecznych nie zakłada automatycznego zniesienia indeksu. Jeżeli władze uczelni dojdą do wniosku, że nie są przygotowane jeszcze na likwidację indeksu, to na takiej uczelni ta forma dokumentacji będzie mogła nadal funkcjonować.

———–

Student bez indeksu?

Rz

Uczelnie będą mogły zlikwidować papierowe indeksy jako dokumenty potwierdzające przebieg studiów – poinformowało Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Projekt trafił właśnie do konsultacji społecznych.

Jak poinformowało Biuro Prasowe MNiSzW, zgodnie z rozporządzeniem uczelnie zamiast indeksów będą mogły wprowadzić „karty okresowych osiągnięć studenta”. „Karty te będą miały postać wydruków elektronicznych, podpisywanych jedynie przez kierownika podstawowej jednostki organizacyjnej uczelni” – tłumaczą urzędnicy ministerstwa.

Studenci przystępując do zaliczeń i egzaminów nie będą mieli obowiązku posiadania indeksu i kart egzaminacyjnych. Dokumentem poświadczającym uzyskanie zaliczenia i złożenie egzaminu będą protokoły sporządzane przez nauczycieli akademickich w postaci papierowej lub elektronicznej. Po wydrukowaniu wyników sesji egzaminacyjnej dziekan będzie dokonywał wpisu na kolejny semestr lub rok studiów.

Według MNiSzW, zastąpienia indeksu systemem elektronicznym domagały się od wielu lat środowiska akademickie. „Kurczy się także lista krajów, gdzie papierowy indeks jeszcze istnieje. W Szwecji zniesiono go już prawie 30 lat temu” – tłumaczyli urzędnicy i podkreślili, że indeksów nie posiadają także studenci krajów anglosaskich, Francji, Niemczech, Hiszpanii i Portugalii. Ostatnie bastiony papierowych indeksów to oprócz Polski m.in. Białoruś, Ukraina, Czechy i Słowacja.