Jakie powinny być wyższe uczelnie

Jakie powinny być wyższe uczelnie: Zanim przyjdzie tsunami

GW

Polskie uczelnie muszą być otwarte na studentów z zagranicy, kształcić nie tylko ludzi młodych i skupić się na tych dziedzinach, które są naprawdę potrzebne

Demograficzne tsunami – tak można określić to, co w nadchodzącej dekadzie czeka szkolnictwo wyższe w Polsce. Dziś żyje u nas ok. 4,2 mln osób w wieku 18-24 lat, a więc w tradycyjnym wieku studenckim. W 2020 r. ich liczba obniży się do 2,7 mln, czyli o 35 proc.! Jak wynika z prognoz, Polska będzie krajem, w którym liczba studentów spadnie najsilniej spośród wszystkich krajów OECD: z 1,9 mln obecnie do 1,2-1,4 mln w 2025 r.
Tak gwałtowne zmiany demograficzne oznaczają wiele poważnych wyzwań dla sektora szkolnictwa wyższego

Ilu polskich obywateli zginęło podczas II wojny światowej

Mit sześciu milionów

Rz

Nikt nie wie, ilu polskich obywateli zginęło podczas II wojny światowej. Wiadome jest tylko jedno – na pewno nie 6 milionów.

6 028 000 – to oficjalna liczba polskich strat osobowych, którą można było znaleźć w każdej peerelowskiej encyklopedii i książce poświęconej II wojnie światowej. Z czasem liczba ta stała się jednym z fundamentów polityki historycznej komunistycznego państwa. Miała dowodzić, jak bardzo naród polski ucierpiał pod jarzmem „hitlerowskiego okupanta”. Nie zmieniło się to po 1989 roku.

Owe 6 milionów gładko przeszło do obiegu naukowego i dyskursu publicznego w niepodległej Polsce. Dzisiaj jest czymś oczywistym, liczbą machinalnie powtarzaną w dyskusjach, artykułach prasowych czy wystąpieniach polityków. Jedyna różnica sprowadza się do tego, że czasami liczbę tę opatruje się komentarzem, iż połowę spośród zabitych stanowili Żydzi. W PRL wolano o tym nie wspominać. W wolnej Polsce nikt nie zadał sobie jednak trudu podjęcia próby weryfikacji tej liczby. Niewiele osób dociekało nawet, skąd się właściwie wzięła. Odpowiedź dla wielu może się okazać szokująca.

Wszystko bowiem wskazuje na to, że wymyślił ją zaraz po wojnie… Jakub Berman. 17 grudnia 1946 roku szef Biura Odszkodowań Wojennych przy Prezydium Rady Ministrów Jerzy Osiecki przedstawił mu trudności statystyków i demografów dotyczące ustalenia liczby polskich obywateli zabitych podczas wojny. Berman, pełniący wówczas funkcję podsekretarza stanu w Prezydium Rady Ministrów, rozwiał te wątpliwości w dość bezceremonialny sposób. „Ustalić liczbę zabitych na 6 mln ludzi” – brzmiała dyrektywa komunistycznego dygnitarza.

Skąd wzięła się jednak końcówka 28 tysięcy? Sprawę wyjaśnił po latach znawca niemieckiej okupacji, profesor Czesław Madajczyk. W jednej z prywatnych rozmów miał powiedzieć, że dodano ją, aby liczba 6 milionów nie wyglądała podejrzanie i żeby dodać jej wiarygodności.

lu obywateli II Rzeczypospolitej zginęło więc podczas II wojny światowej? – Tego nikt nie wie. Liczba ta może spaść do 4,5 miliona, ale równie dobrze może podskoczyć do 7 – 8 milionów. Do pierwszej wersji przychylają się historycy, którzy starają się policzyć wszystkich zabitych, do drugiej demografowie, którzy do swoich szacunków stosują metody demografii i statystyki. Sam jestem bardzo ciekaw, co z tego wyjdzie – mówi historyk dr Andrzej Krzysztof Kunert. We wrześniu tego roku – z okazji 70. rocznicy wybuchu II wojny światowej – IPN i Ośrodek „Karta” zamierzają wydać opracowanie, w którym najlepsi polscy specjaliści spróbują oszacować straty wojenne naszego kraju.