Trybunał Konstytucyjny wprowadził cenzurę godną represyjnych reżimów

TK wprowadził cenzurę godną represyjnych reżimów

ONET

Organizacja Reporterzy bez Granic potępiła orzeczenie polskiego Trybunału Konstytucyjnego z 29 września, uznające za zgodne z konstytucją przepisy prawa prasowego przewidujące karę grzywny lub ograniczenia wolności za publikację czyjejś wypowiedzi bez autoryzacji.

Reporterzy bez Granic napisali w oświadczeniu, że to orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego „jest niegodne kraju członkowskiego Unii Europejskiej i niszczy wszelką niezależność redakcyjną mediów”.
Wyrażono też opinię, że Trybunał swym orzeczeniem „wprowadza cenzurę godną najbardziej represyjnych reżimów”.
TK orzekł, że autoryzacja gwarantuje precyzję i pewność debaty publicznej oraz służy podnoszeniu wiarygodności tej debaty, i uznał przepisy prawa prasowego dotyczące autoryzacji za zgodne z konstytucją.

SKANDAL! CENZURA POLITYCZNA W DZIENNIKU.PL

SKANDAL! CENZURA POLITYCZNA W DZIENNIKU.PL

Nowy wydawca internetowego wydania „Dziennika”, Marta Bratkowska, zabroniła pracownikom cytowania „Gazety Polskiej”, „SuperExpressu” i „Faktu”. – To polityczna decyzja. „Dziennik” coraz bardziej przypomina gadzinówkę PO – mówi jeden z dziennikarzy portalu.

Bratkowska poleciła w ubiegłym tygodniu swojemu zastępcy, Rafałowi Drzewieckiemu, wysłać e-mail do pracowników. Zakazała w nim cytowania w leadach, tytułach i nadtytułach nazw wymienionych gazet. Oznacza to, że w treściach, które ukazują się na wyświetlającej się głównej stronie internetowej dziennika.pl, nie pojawi się źródło informacji pochodzących z „Gazety Polskiej”, „Faktu” i „SuperExpressu”. 
Nie zacytują „Gazety Polskiej” 

– Tak, poleciłam wysłać takiego maila Rafałowi Drzewieckiemu – przyznaje w rozmowie z Niezalezna.pl Bratkowska. – Chodzi o to, by w pierwszych trzech linijkach leadu była informacja, o co chodzi w artykule, a nie skąd jest ta wiedza – tłumaczy.

Cenzura internetu w Chinach podczas Igrzysk


Pekin zdecydował – cenzurujemy Internet
RZ, 31.07.2008
„Chiny zapowiedziały, że nie odwołają swojej decyzji w sprawie blokowania niektórych stron internetowych, podkreślając, że naruszają one chińskie prawo. – Jesteśmy zdecydowani wprowadzać ograniczenia – powiedział rzecznik chińskiego MSZ Liu Jianchao.
Od wtorku w olimpijskim centrum prasowym nie można wejść na internetowe strony m.in. Amnesty International, Reporterów bez Granic, a także BBC w wersji chińskiej czy Deutsche Welle. Niedostępna jest też internetowa wersja wydawanego w Hongkongu dziennika „Apple Daily” i tajwańskiej gazety „Liberty Times”.

Po pierwsze: nic nie mówić
Prawa człowieka czy ograniczanie wolności prasy w Chinach przez MKOl uznane zostały za tematy problematyczne. Specjalna instrukcja tłumaczy działaczom, jak unikać ich poruszania w kontaktach z mediami…Mimo że Amnesty International bije na alarm, że łamanie praw człowieka w Chinach jeszcze bardziej się nasiliło, MKOl utrzymuje, że od przyznania temu krajowi igrzysk wiele zmieniło się na korzyść.

Chiny nie zmienią decyzji w sprawie cenzurowania internetu

WIKIPEDIA NIE ZNOSI „SŁUŻB SPECJALNYCH”


zdj. ze strony: Program TVP 1981/1982
WIKIPEDIA NIE ZNOSI „SŁUŻB SPECJALNYCH
Niezalezna pl.
„Wikipedia – najpopularniejsze kompendium wiedzy w internecie – cenzuruje hasła związane ze służbami specjalnymi…Najpierw w pierwszych dniach lipca z najsłynniejszej internetowej encyklopedii znikło hasło „Współpracownicy służb specjalnych PRL”…
Równie zaskakujące zdarzenia na Wikipedii, jak teraz – po opublikowaniu książki „Wałęsa a SB” – miały miejsce po podaniu kandydatów na ministrów w rządzie Donalda Tuska. Wśród tych, którzy publicznie zabrali głos na temat powiązań ze służbami specjalnymi kandydata na ministra Michała Boniego, był profesor Mirosław Dakowski, który w latach 80. prowadził podziemne „Wydawnictwo”. Profesor powiedział, że współpraca Boniego z SB spowodowała wpadkę jednej z podziemnych drukarni. Zaraz po tym ktoś dopisał w biogramie profesora na Wikipedii informacje o jego rzekomej współpracy z bezpieką. Ta sama osoba przekierowała odnośniki na stronie z biogramem na witryny pornograficzne. Profesor bezskutecznie interweniował u zarządzających Wikipedią. Nie chciano mu też udzielić żadnych informacji o osobie, która dopuściła się wpisu. Dopiero za pośrednictwem policji profesor dowiedział się, że komputer, z którego dokonano zmian, należy do niejakiego Lesława Wojtasika (adres znany redakcji portalu Niezalezna.pl). Czyżby chodziło o znanego propagandystę z otoczenia gen. Jaruzelskiego [zdjęcie na dole strony], aktualnie wykładającego w kilku uczelniach? Inny Lesław Wojtasik w Warszawie nie mieszka…”

Czy w Internecie grozi nam cenzura


Czy w Internecie grozi nam cenzura
Rzeczpospolita, 24.06.2008
Już nie tylko reżimy dyktatorskie kontrolują zawartość stron WWW. Coraz częściej robią to państwa demokratyczne. W sieci wrze… Wielką burzę wywołał projekt ustawy przyjętej kilka dni temu przez szwedzki parlament. Nazwano ją „prawem Orwella”. Agencja rządowa będzie mogła dzięki niej kontrolować pocztę elektroniczną Szwedów…Oburzeni internauci piszą, że wolność słowa jest zagrożona. Eksperci zaś wątpią w skuteczność cenzury.– Próbowało ją wprowadzać wiele organizacji i państw, ale z miernym skutkiem. Internet to twór ponadnarodowy, bardzo trudno go okiełznać – mówi „Rzeczpospolitej” Robert Pająk, specjalista ds. bezpieczeństwa komputerowego.