List Do Prezydenta RP w Sprawie Cenzury Internetu

List Do Prezydenta RP w Sprawie Cenzury Internetu

PRZECIWKO CENZUROWANIU INTERNETU

PRZECIWKO CENZUROWANIU INTERNETU

niezalezna.pl

Projekt Ministerstwa Finansów stanowi niesłychany zamach na wolności obywatelskie, porównywalny z rozwiązaniami stosowanymi w państwach znanymi z cenzurowania Internetu, takimi jak Chiny czy Iran.

Ministerstwo Finansów przygotowało projekt ustawy o zmianie ustawy o grach hazardowych oraz niektórych innych ustaw, przewidujący m. in. cenzurowanie sieci Internet poprzez stworzenie Rejestru Stron i Usług Niedozwolonych.

Pielęgnujmy wolność Internetu

Pielęgnujmy wolność Internetu

Rz

Dzięki swobodzie dyskusji w Internecie nasza wolność się poszerzyła. Warto, by pamiętali o tym i dziennikarze, i politycy, zwłaszcza ci, których korzenie tkwią w ruchu solidarnościowym.

Wolność w Internecie wywołuje coraz większą panikę w niektórych środowiskach. Dlaczego? Bo narusza ich utrwaloną pozycję. Dlatego tak chętnie i tak intensywnie rozprawiają się z chamstwem, które ma rzekomo dominować w dyskusji w sieci. Oczywiście chamstwo w Internecie jest i należy z nim walczyć, ale nie ma go tam więcej niż w świecie realnym, na ulicach największych polskich miast, a nawet w rozmowach na redakcyjnych korytarzach. Zabawne, że głównymi rycerzami w walce z chamstwem w sieci zostają osoby, które w debacie same nie unikają brutalnych i nierzadko chamskich ataków.

Jeszcze kilka lat temu w debacie publicznej dominował jeden ośrodek myśli. Na szczęście zmiany w Polsce doprowadziły do spluralizowania wymiany myśli

Dzięki swobodzie dyskusji w Internecie nasza wolność się poszerzyła. To wielkie osiągnięcie demokracji. Dlatego też powinniśmy jej bronić i pielęgnować ją, a nie dusić. Wolność jest wielką wartością. I tę wartość powinniśmy chronić.

POWRÓT CENZORA

Niezależna pl logo

POWRÓT CENZORA
Tomasz Sakiewicz „Gazeta Polska”, 14-07-2009

Po dwudziestu latach wolnej Rzeczypospolitej jestem przekonany, że Polska traci jedną z najcenniejszych zdobyczy, jaką jest wolność słowa. Piszę to z pełnym przekonaniem i bez świadomości przesady.

W ciągu kilku ostatnich lat zaczęto wydawać coraz bardziej drakońskie wyroki przeciwko osobom mającym odwagę mówić, co myślą.


Orzecznictwo sądowe i procedury postępowania powodują, że pewnych tematów nie wolno nam ruszać, jeśli nie chcemy przegrać rozprawy. Nie wolno pisać o tajnych współpracownikach, bo takich w myśl panującego orzecznictwa po prostu nie było. Dokumenty z IPN nie są dla sądu dowodem, bo to wszystko niewiarygodne.

Okazuje się, że bezpieka cały swój wysiłek poświęciła fałszowaniu informacji o istnieniu sieci agentów, doskonale przy tym przewidziała powstanie IPN, „Gazety Polskiej” i wszelkiej maści lustratorów.


Absolutnie nie wolno też pisać o nadużyciach w wymiarze sprawiedliwości. Sądy dyscyplinarne uniewinniają sędziów przyłapanych na gorącym uczynku. Sędzia ma zawsze rację i to nam jego koledzy natychmiast udowodnią.

Ma słuszność rzecznik praw obywatelskich, że polskie sądy działają przewlekle. Jego mądre przemówienie w Sejmie jednak nie uwzględnia jeszcze jednego zjawiska, że są sądy, dla których nie ma problemu przedłużania rozpraw. Niemal bez możliwości dania nam obrony i wysłuchania racji można osądzać dziennikarzy, którzy się buntują. Spokojnie przeżyjemy kolejne decyzje o grzywnach, aresztowaniach i doprowadzeniach siłą. Jednak bardzo niebezpieczne dla gazety są próby zasądzania nam wysokich odszkodowań. Przedstawiciele establishmentu nie ukrywają, że wytaczają te procesy, by nas wykończyć finansowo, a nie szukać prawdy. Dotyczy to nie tylko nas, ale i np. jednego ze znanych dzienników, który miał odwagę narazić się prominentom…..

Europejska Karta Na Rzecz Wolności Prasy

Rzeczpospolita: 26-05-2009 

Europejska Karta Na Rzecz Wolności Prasy

ART. 1

Wolność prasy jest niezbędna w demokratycznym społeczeństwie. Wszystkie rządy powinny szanować i chronić różnorodność dziennikarskich mediów oraz szanować ich społeczną, polityczną i kulturową misję.

ART. 2

Cenzura musi być zakazana. Musi istnieć gwarancja, że niezależne dziennikarstwo we wszystkich mediach jest wolne i nie podlega represji, prześladowaniom lub politycznej regulacji ze strony państwa. Prasa i media internetowe nie powinny być licencjonowane przez państwo.

ART. 3

Prawo dziennikarzy do zbierania i rozpowszechniania informacji i opinii nie powinno podlegać ograniczeniom, represjom ani karom.

ART. 4

Ochrona dziennikarskich źródeł musi obowiązywać. Przeszukania redakcji oraz innych miejsc pracy dziennikarskiej podobnie jak wychwytywanie, podsłuchiwanie i nadzór dziennikarskiej komunikacji w celu identyfikacji źródeł informacji lub łamania zasady tajemnicy redakcyjnej są niedopuszczalne.

ART. 5

Wszystkie państwa muszą zapewnić mediom w zakresie wykonywania ich obowiązków pełną ochronę prawną, urzędową oraz ochronę niezależnego systemu sprawiedliwości. Szczególnie w odniesieniu do presji wywieranych na dziennikarzy i ataków na ich życie i ich współpracowników. Groźby ograniczenia tych praw oraz ich naruszanie powinny podlegać starannemu śledztwu i być karane przez wymiar sprawiedliwości.

ART. 6

Państwo oraz państwowe organizacje nie powinny zagrażać ekonomicznym podstawom egzystencji niezależnych mediów. Grożenie ekonomicznymi sankcjami jest również nie do przyjęcia. Prywatne firmy powinny szanować dziennikarską wolność mediów. Nie powinny wywierać presji na przekaz mediów oraz nie powinny próbować zacierać granicy między materiałami dziennikarskimi a reklamą.

ART. 7

Państwowe oraz kontrolowane przez państwo instytucje nie powinny utrudniać mediom dostępu do informacji. Są zobowiązane do ułatwienia im tego dostępu oraz do wspierania mediów w ich informacyjnej misji.

ART. 8

Dziennikarze i media mają prawo do nieograniczonego dostępu do wszystkich źródeł informacyjnych, także tych zagranicznych. Zagraniczni dziennikarze powinni natychmiast otrzymywać wizy, akredytacje oraz inne dokumenty niezbędne do ich pracy.

ART. 9

Odbiorcy w każdym państwie powinni mieć gwarantowany dostęp do wszystkich krajowych i zagranicznych mediów oraz źródeł informacji.

ART. 10

Państwo nie powinno ograniczać dostępu do zawodu dziennikarza.

tłumaczenie Aleksandra Rybińska

Zbieramy podpisy pod postulatami dziennikarzy

 

Europejska Karta Na Rzecz Wolności Prasy w wersji angielskiej, niemieckiej i francuskiej

Los internetu zagrożony

Bruksela decyduje o losie internetu – dziś głosowanie

tvn.24

Brukselscy oficjele chcą ograniczyć nam dostęp do internetu – alarmują użytkownicy sieci. O jej losach w obecnym kształcie zdecydują europarlamentarzyści w środę, w południe. Głosowanie przeciw Pakietowi Telekomunikacyjnemu zapowiedziało kilku polskich europosłów.

Według internautów, którzy od tygodni zasypują europosłów mailami w tej sprawie, rozwiązania proponowane w Pakiecie umożliwią cenzurowanie sieci na poziomie dostawców.O co chodzi?

Dr. Monica Horton z Uniwersytetu Westminster, która od miesięcy śledzi postępy w tworzeniu europejskiego prawa, wyjaśnia, że chodzi o pozornie niewinny zapis „warunki limitujące dostęp do i/lub użytkowanie serwisów i aplikacji”, który pojawia się w kilku artykułach Pakietu.

– Ten zapis oznacza, że operatorzy będą mogli zablokować lub filtrować dostęp do stron internetowych według własnego wyboru, bez oglądania się na prawa użytkowników. I żaden urząd nie będzie miał prawa ani do wtrącania się w to, co robią, ani do powstrzymania ich. Już teraz T-Mobile w Niemczech, a Telefonica w Hiszpanii blokują Skype’a – mówi nam dr. Horton.

Stop cenzurze internetu

Stop cenzurze internetu – zaprotestuj !

Drogi użytkowniku, droga użytkowniczko Internetu!

Już 5 maja odbędzie się ważne dla nas głosowanie w Parlamencie Europejskim dotyczące tak zwanego Pakietu Telekomunikacyjnego. Brukselscy oficjele postanowili ograniczyć nam dostęp do Internetu i podzielić go na tak zwane „pakiety”. Co to oznacza w praktyce? Daje to prawo dostawcom usług internetowych na ograniczenie użytkownikom (klientom) dostępu do zasobów światowej sieci. Przykładowo: w najtańszym pakiecie dostaniesz dostęp do części witryn, a do innych już nie – zależy to od zasobności portfela właściciela portalu. Może się zdarzyć, że dostęp do niszowych, ale ważnych dla Ciebie stron internetowych zostanie zablokowany. Winne są korporacje, które lobbują na rzecz tych zmian pod pretekstem obrony przed piractwem. Jest prawie pewne, że dostęp do sieci p2p (wymiana plików) zostanie zablokowany, bo żadnemu usługodawcy nie będzie się to opłacać.

Co możemy zatem zrobić? Musimy zareagować, zaprotestować przeciw takim praktykom. Służy do tego ta właśnie witryna, którą oddaliśmy do Państwa dyspozycji. Najgorsza jest niewiedza i na to liczą urzędnicy brukselscy. Bo czy wcześniej słyszeli Państwo o Pakiecie Telekomunikacyjnym, bądź prawie do odcinania użytkownikom Internetu?…

(wejdź na stronę i podpisz  protest !)

Kneblowanie ust zamiast dyskusji

Nasza Polska, nr.9, 3.03.2009

skanuj00111

skanuj0012

Oxford w awangardzie postępu

oxford

Oxford University Press

OXFORD W AWANGARDZIE POSTĘPU

Niezalezna.pl

Oxford University Press usunęło ze słownika dla młodzieży słowa związane z chrześcijaństwem i historią Wlk. Brytanii.

W to miejsce wstawiono słowa związane ze “współczesnym, nowoczesnym multikulturalnym społeczeństwem”. Najnowsze wydanie słownika Junior Dictionary, zawierającego 10 tysięcy słów, pozbawione zostało m.in. takich słów, jak: biskup, kaplica, monarcha, koronacja, ołtarz, zakonnica, psalm, parafia, święty, grzech, diabeł, wikary, księżna, książę, zakonnik, mnich, chrzest. W to miejsce wprowadzono m.in. następujące słowa: blog, bloadband, MP3 player, voicemail, tolerancja, demokratyczny, dysleksja, alergia.

Wydawnictwo Oxford University Press należy do uniwersytetu Oxford, i jest największym wydawnictwem uniwersyteckim na świecie, większym niż wszystkie wydawnictwa uniwersyteckie amerykańskich uniwersytetów razem wzięte, łącznie z renomowanym wydawnictwem uniwersytetu Cambridge. Publikuje corocznie około 4500 nowych tytułów książek.

Cenzura – czubek góry lodowej!

cenzura-ok

przykład cenzury

Cenzura – czubek góry lodowej!

Nasz Dziennik

O metodach pracy cenzury w czasach PRL i współczesnych jej formach z dr. Zbigniewem Romkiem z Instytutu Historycznego PAN rozmawia Marek Zygmunt

Panie Doktorze, jak w propagandzie PRL funkcjonowało zagadnienie wolności słowa?
– Odpowiedzialny w centralnych władzach partyjnych za sprawy prasy, propagandy i nauki Jakub Berman w swym przemówieniu w maju 1945 roku, nawiązując do manifestu PKWN oraz oświadczeń Tymczasowego Rządu Jedności Narodowej, zgodnie z ówczesnymi deklaracjami Stalina, obiecywał budowę Polski demokratycznej na wzór państw europejskich. Dodał jednocześnie, iż Polska będzie także wzorowała się na „demokracji radzieckiej”. Słowo „demokracja” w jego wypowiedzi było użyte jedynie w charakterze figury retorycznej, charakterystycznej dla propagandy komunistycznej czasów powojennych, zgodnej z radziecką taktyką przejmowania wpływów w krajach Europy Środkowej i z taktyką przejmowania władzy w krajach podporządkowanych komunistom. Zgodnie z przyjętą w tamtym okresie retoryką komunistów zadania Głównego Urzędu Kontroli Prasy i Widowisk prezentował jako ważną misję szerzenia wolności słowa i obrony swobód demokratycznych przed jej przeciwnikami, którzy chcieliby wolność wykorzystać do wskrzeszenia Polski przedwrześniowej, przedstawianej jako faszystowska i antydemokratyczna. Tadeusz Zabłudowski, ówczesny szef cenzury, dodał do wypowiedzi Bermana, że „każdy, kto stoi na gruncie demokracji, każdy, któremu dobro narodu, dobro ludu leży na sercu, może mieć możliwość wypowiadania swej opinii i powinien korzystać z wolności słowa. Ale nie damy wolności słowa bratobójcom. Wolność słowa nie polega na tym, że każdy może wykrzykiwać to, co godzi w społeczeństwo, godzi we wspólny interes społeczeństwa, rzecz prosta na to wolności słowa nie ma, wolności prasy nie ma i być nie może”. 

Główna praca cenzorska odbywała się bowiem już na szczeblu redakcji i wydawnictw. Tam byli ludzie odpowiedzialni za należytą linię partyjną i właściwe podejmowanie tematów zgodne z wytycznymi KC czy KW PZPR. Tam było powiedziane, jak należy pisać. Autor zderzał się z cenzurą, często nie spotykając się nawet z samym cenzorem. Już na etapie kontaktu z redaktorem, który przyjmował od niego maszynopis, wiedział, czy będzie on przyjęty do druku, czy też nie. To samo działo się z instytucjami naukowymi, dla których obowiązywał pewien plan tematyczny. Wiadomo, że zagadnienia dotyczące np. Katynia, spraw sowieckich nie były do podjęcia, ponieważ Rada Naukowa Wydziału nie zatwierdzi takiej pracy. Kiedy zetknąłem się z aktami samej cenzury, doszedłem do wniosku, że Główny Urząd patrzył już tylko na pewne aluzje, słówka. Każdy tekst był czytany jak publicystyka polityczna. Choć artykuł dotyczył średniowiecza, zwracano uwagę na to, czy nie zawiera on jakichś krytycznych aluzji do czasów współczesnych. W zasadzie wszyscy twórcy musieli współpracować, współuczestniczyć w cenzurowaniu. Jeżeli jakaś redakcja się z tego wyłamywała, ponosiła wtedy określone konsekwencje.