Centrum Nauki pod wodą

Woda wdarła się na plac budowy Centrum Nauki Kopernik

ONET

Woda wdarła się na plac budowy Centrum Nauki Kopernik – informuje TVN24. Inwestycja powstaje przy samym brzegu, w pobliżu Mostu Świętokrzyskiego na warszawskim Powiślu. Od godz. 14 wojewoda mazowiecki Jacek Kozłowski ogłosił alarm przeciwpowodziowy dla gmin i powiatów na północ od Warszawy. Stan Wisły na godzinę 17. wynosił 764 centymetrów.

Pierwsza część budynku ma zostać oddana do użytku w połowie 2010 roku, ukończenie drugiego modułu budynku planowane jest na koniec 2010 roku.

Piaskownica Nobla

centrum

Piaskownica Nobla

Polska

Centrum Nauki „Kopernik” to będzie inwestycja, która zrewolucjonizuje polską edukację – przekonuje profesor Łukasz Turski. O tym, na czym będzie polegała ta rewolucja, pisze Iza Michalewicz.

– Chcielibyśmy wszystkim pokazać, jak wspaniały jest otaczający nas świat i jak fantastyczne potrafi być stawianie mu pytań – opowiada z pasją Łukasz Turski, znakomity fizyk, profesor Centrum Fizyki Teoretycznej PAN i wielki popularyzator nauki. – Jeśli na Piknik Naukowy, który jest takim pigułkowym wydaniem Centrum, co roku przychodzi 150 tys. osób dziennie, to myślę, że widzów mamy zapewnionych na lata. 

Turski podkreśla, że Centrum będzie też miało wielkie zadanie przywrócenia w Polsce etosu zawodu nauczyciela. – Dawno już zapomnieliśmy, że to zawód twórczy – mówi. – I to jest dramat polskiej nauki. Nauczyciele powinni być artystami! Powierzamy im przecież to, co mamy w tym kraju najcenniejszego – nasze dzieci. 

Centrum Nauki „Kopernik” organizuje dziś szkolenia i konkursy dla nauczycieli gimnazjów. Do 15 listopada ci, którzy uczą w szkołach chemii, fizyki, biologii i astronomii, mogą jeszcze nadsyłać prace na konkurs „Wystrzałowa lekcja”. 

Turski, który przewodniczy dziś Radzie Programowej Centrum, wspomina, że jako dziecko był niesłychanie krnąbrny. – Zawsze mnie ciekawiło, co się stanie, jeśli coś przestanie działać – uśmiecha się. – Tuż po wojnie, w 1946 roku [profesor miał wówczas trzy lata – red.], razem z bratem włożyliśmy do kontaktów długie metalowe spinki do włosów należące do mojej matki. Korki wysiadły, a znajomy moich rodziców, znakomity profesor elektryki, po tym, jak wyszedł umorusany z piwnicy naszego gdańskiego domu, krzyczał do nich: co wy macie za dzieci! Przyznaliśmy się do spinek. I wtedy po raz pierwszy zobaczyłem, że najlepszą drogą do wiedzy jest droga własna.