Adaptacja do patologicznych reguł

Wyznania nominata

Rz, Bronisław Wildstein 06-04-2009 

PRL owskie kariery były jednak szkołą cynizmu i postaw aspołecznych. Ludzie, którzy awansowali, dostosowując się do warunków komunistycznego państwa, musieli przyjmować postawy będące zaprzeczeniem etosu służby publicznej. Uczciwi ludzie musieli adaptować się do patologicznych reguł. Pozostawianie niezmienionych zespołów powodowało, że relacje, które wytworzyły się między ich członkami, przetrwały i niezwykle utrudniały przebudowę instytucji. Pojedyncze, wrzucone nawet na kierownicze stanowiska osoby miały ogromne problemy ze zmianą postaw grupowych i zwykle same się do nich dostosowywały. Niedostateczne zmiany personalne w wychodzącym z komunizmu państwie są w sporej części źródłem problemów III RP.

Fakt politycznego charakteru nominacji po upadku komunizmu był oczywisty. Chodziło przecież o budowę nowego państwa o zupełnie innym ustroju i celach. Pytanie o kompetencje, które wówczas często stawiali przeciwnicy radykalniejszych zmian, miało dwuznaczny charakter. Warunkiem kompetencji jest doświadczenie. Czy jednak doświadczenie w PRL owskich instytucjach stanowiło kapitał dla budowy nowych instytucji czy odwrotnie – obciążenie? Oczywiście należało poszukiwać maksymalnie kompetentnych ludzi, ale kompetencje w owej rewolucyjnej sytuacji wyjątkowo trudno było mierzyć.

Publikuj albo giń

Politechnika Lubelska: Publikuj albo giń

GW

Są już pierwsze wyniki ankiet w których naukowcy Politechniki Lubelskiej musieli określić, co opublikowali w ciągu ostatnich trzech lat. Okazuje się, że jest grupa, która nie opublikowała nic.

Ankiety dotyczące liczby publikacji naukowych to na Politechnice Lubelskiej nowość. Do tej pory pracownicy – podobnie jak i na innych uczelniach – byli oceniani raz na cztery lata. Oceny dokonywał ich przełożony. Ankiety wprowadził prof. Zbigniew Pater, od jesieni prorektor ds. nauki w ekipie. Tłumaczył przy tym, że chce zrezygnować z „uznaniowego” systemu awansów w strukturze uczelnianej i promować badaczy którzy odnoszą realne sukcesy naukowe. Prośba o wypełnienie ankiety dotyczącej publikacji trafiła do około 500 pracowników naukowych Politechniki Lubelskiej przed świętami. Prof. Pater zrobił to jako pierwszy. Wypełnione trafiły już do dziekanów ds. nauki. Wydziały mają czas do połowy lutego, by przekazać ich wyniki do rektora ds. nauki. – Jestem już po konsultacjach z władzami wydziałów – mówi prof. Pater. – Niestety potwierdziło się to, co przypuszczaliśmy. Jest widoczna grupa pracowników, która przez trzy lata nie opublikowała ani jednego tekstu w periodyku naukowym. Jak liczna – okaże się, gdy szczegółowo przeanalizujemy wyniki. – Jest ich co najmniej kilkunastu. 

Co dalej? Prof. Pater zapowiada, że ankiety będą powtarzane co roku. Wyniki z nich będą uwzględniane przy czteroletniej ocenie naukowców. Brak publikacji automatycznie oznacza ocenę niedostateczną. Potem badacz ma rok, by poprawić swoje wyniki. Po nim następuje ponowna ocena. W przypadku kolejnej niedostatecznej, może grozić mu utrata pracy. 

Światowe standardy

Światowe standardy

Forum Akademickie

Większość reformatorów główny nacisk kładzie na przełamanie siły bezwładu korporacji naukowych, „broniących się” przed konkurencją młodych i rzucających pod nogi następców kłody opóźniające ich możliwości awansu. Do takich kłód zalicza się m.in. habilitację. Uważam, że rezygnacja z habilitacji w humanistyce oznaczałaby drastyczne obniżenie poziomu i inwazję niedouków, być może nawet inteligentnych i błyskotliwych, lecz niedostatecznie wyposażonych w wiedzę. Można argumentować, że wiedza ta i tak składowana jest na półkach i w dowolnej chwili da się po nią sięgnąć, ale przecież to nie to samo, co jej opanowanie i przyswojenie, a to właśnie w humanistyce jest najistotniejsze.

Jeszcze dalej w projekcie umieszczony jest inny ważny postulat: „Wprowadzenie obowiązku upublicznienia dorobku nauczycieli akademickich”. Jest to z pozoru sprawa marginalna, gdyż dzisiaj dorobek każdego uczonego można sobie „wyguglać” bądź w jakiś inny sposób się doń dokopać, ale jest rzeczą słuszną, by zarówno koleżanki i koledzy, jak przede wszystkim studentki i studenci, mogli się zorientować, z kim mają do czynienia. Kadra uczelniana nie powinna być anonimowa, co nie znaczy, że ktoś mający niewiele publikacji pozbawiony jest daru wybitnego dydaktyka. Co robić z takim osobnikiem – wysoko ocenianym przez młodzież i rzeczywiście ją inspirującym, jednakże niemogącym się wylegitymować drukowanym dorobkiem?

(Leszek Szaruga)