Apel polityków-profesorów: porzućcie Akademię Humanistyczno-Ekonomiczną w Łodzi

Parlamentarzyści: Naukowcy, porzućcie AHE

GW

List otwarty Parlamentarnego Zespołu Profesorów w sprawie AHE został rozesłany w weekend. Naukowcy z PO, lewicy i Stronnictwa Demokratycznego namawiają minister Barbarę Kudrycką do natychmiastowych decyzji, a nauczycieli akademickich, dzięki którym szkoła istnieje, wzywają do jej opuszczenia.

AHE szuka ludzi

Wyższa Szkoła Humanistyczno-Ekonomiczna w Łodzi stała się Akademią dzięki zdobyciu uprawnień doktoranckich w trzech dyscyplinach. To z kolei było możliwe dzięki wpisaniu „na stan” kilkudziesięciu profesorów. Jeśli naukowcy wycofają nazwiska, nie będzie Akademii.

Jakby przewidując najgorsze, szkoła szuka już nowych kadr. W internecie (londynek.net, naszaszkocja.net, gazetka.be, niedziela.nl,) pojawiły się ogłoszenia dla profesorów, doktorów i magistrów. W Polsce profesorowie otrzymują e-maile z zachętą do zawarcia „umowy swobodnej”.

Ekspert Państwowej Komisji Akredytacyjnej na prośbę „Gazety” wyliczył, że aby zalegalizować 61 dzikich punktów nauczania w Polsce, AHE winna zatrudnić 894 nowych profesorów (!), z czego 294 na pedagogikę, 198 na zarządzanie, 150 na filologię, 114 na informatykę. Tylu wolnych naukowców nie ma w kraju.

Bo prawda jest nad klęską…

Michał Tadeusz Falzmann (28 X 1953 – 18 VII 1991)

Jerzy Przystawa

W sobotę, 18 lipca 2009, mija 18 lat od śmierci Michała Tadeusza Falzmanna, głównego specjalisty Najwyższej Izby Kontroli, który na trzy miesiące przed śmiercią podjął samotną i beznadziejną walkę z procederem rozgrabiania Polski, poprzez rządzący od tamtego czasu „układ finansowy”. Jeśli ktoś jest skłonny wymienić nazwisko Falzmanna to przeważnie kojarzy je z tzw. aferą FOZZ, ale Falzmannowi nie chodziło tylko o FOZZ: uważał FOZZ za fragment większej całości – mechanizmu drenażu finansów publicznych, którego FOZZ był tylko najbardziej jaskrawą i, na dzisiaj, stosunkowo najlepiej udokumentowaną egzemplifikacją…..

Afera na Oksfordzie z seksem w tle

OxfordCrest

Afera na Oksfordzie z seksem w tle

Rz

Pierwsza kobieta profesor poezji na Oksfordzie podała się do dymisji. To efekt „kampanii oszczerstw”, jaką zorganizowała wobec rywala do stanowiska.

Nominacja poetki Ruth Padel wywołała euforię brytyjskich feministek. Była to bowiem pierwsza kobieta w historii uczelni, która otrzymała prestiżową katedrę poezji na Oksfordzie. Nie minęło jednak dziewięć dni, a profesor musiała w niesławie ustąpić ze stanowiska. Okazało się bowiem, że zdobyła je, stosując ciosy poniżej pasa.

W dniach poprzedzających wybór 200 pracowników Oksfordu dostało ręcznie pisane anonimy. Główny konkurent Padel – zdobywca Nagrody Nobla w 1992 r. Derek Walcott pochodzący z małego karaibskiego państwa Saint Lucia – został w nich oskarżony o molestowanie seksualne studentów na Harvardzie w 1982 roku.

Oburzony Walcott powiedział wówczas, że padł ofiarą „wypływającego z niskich pobudek i poniżającego zamachu na jego reputację” i wycofał swoją kandydaturę. Choć w tej sytuacji Padel dostała pracę, szybko podejrzenie padło właśnie na nią. Okazało się, że w tym samym czasie wysłała podobne e-maile do kilku brytyjskich dziennikarzy.

Podobna afera nie wydarzyła się w Wielkiej Brytanii nigdy. Żaden profesor tak szybko nie podał się do dymisji. Swoją decyzją Padel oszczędziła sobie jednak jeszcze bardziej upokarzającego losu – jej koledzy szykowali się już do wszczęcia procedury jej dyscyplinarnego zwolnienia.

Sama Padel nie widzi w swoim działaniu niczego złego. Zaprzecza, jakoby to ona pisała anonimy. Jeżeli zaś chodzi o e-maile przesłane prasie, twierdzi, że kierowała się troską o dobro studentów, którzy mieliby trafić na zajęcia Walcotta.

– W wyniku obaw i niepokoju studentów, jak teraz wiem naiwnie i niemądrze, przesłałam dwóm dziennikarzom, którzy – jak myślałam – będą opisywać proces elekcji w sposób odpowiedzialny, informacje, które i tak były w Internecie. Działałam w dobrej wierze, ale widzę, że ludzie zinterpretowali moje działania inaczej – powiedziała cytowana przez „Timesa” profesor. I wyraziła nadzieję, że następny profesor poezji na Oksfordzie też będzie kobietą.

Rektor pod lupą prokuratury

Rektor pod lupą prokuratury

Rz

Afera w wyższej szkole policji w Szczytnie. Śledczy sprawdzają, czy rektor uczelni jest zamieszany w wyłudzenie pieniędzy i poświadczenie nieprawdy.

Arkadiusz Letkiewicz od pół roku jest komendantem-rektorem policyjnej uczelni w Szczytnie (woj. warmińsko-mazurskie). Awansował, choć Prokuratura Okręgowa w Białymstoku bada aferę, w którą jest zamieszany.

Na przełomie 2004 i 2005 roku grupa oficerów Wyższej Szkoły Policji w Szczytnie wpadła na pomysł, aby wystąpić do Unii Europejskiej o środki na program badawczy poświęcony zapobieganiu zagrożeniom terrorystycznym. Liczyli na kilkadziesiąt milionów euro.

Szefem zespołu został Andrzej Misiuk, specjalista z dziedziny historii policji, a jego członkiem – ówczesny adiunkt uczelni Arkadiusz Letkiewicz.– Nie mieli żadnego doświadczenia, aby się zajmować terroryzmem – mówi nasz informator znający kulisy sprawy.

Na realizację projektu przez oficerów zgodzili się ówczesny rektor uczelni Wiesław Mądrzejowski oraz zastępca komendanta głównego policji Eugeniusz Szczerbak.

Wyższa Szkoła Policji otrzymała na przygotowanie projektu 100 tys. zł dotacji z Komitetu Badań Naukowych. Pieniądze mogły być przeznaczone nie tylko na opracowanie wniosku, ale także na szkolenia, zakup sprzętu, a nawet podróże, by podpatrzyć, jak w innych krajach policja walczy z terroryzmem.

Szef zespołu Andrzej Misiak w 2007 roku odszedł z policji na emeryturę, teraz jest profesorem na Wydziale Prawa Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie. Wczoraj nie udało nam się z nim skontaktować, był za granicą.

Arkadiusz Letkiewicz awansował. Został zastępcą komendanta szkoły policji w Słupsku, a od listopada 2006 roku prorektorem szkoły w Szczytnie. Od 7 sierpnia 2008 roku jest rektorem tej uczelni.