Siedemnaście lat polskiego Internetu

internet-www

Siedemnaście lat polskiego Internetu

Rz

Siedemnaście lat temu Polska uzyskała pełny dostęp do Internetu. 20 grudnia 1991 roku USA zniosły blokadę na połączenia komputerowe z naszego kraju.

Za narodziny internetu w Polsce uznawana jest data 17 sierpnia 1991 roku. Tego dnia z baraku przed Wydziałem Fizyki Uniwersytetu Warszawskiego do Centrum Komputerowego Uniwersytetu w Kopenhadze dotarł pierwszy wysłany z naszego kraju e-mail.

20 grudnia 1991 roku to data nie mniej istotna. Równo siedemnaście lat temu Stany Zjednoczone zniosły ograniczenia w łączności z naszego kraju. Polska uzyskała pełny dostęp do globalnej sieci. Po siedemnastu latach liczbę polskich internautów podaje się w milionach. Według ostatnich szacunków Eurostatu, na początku tego roku co drugi Polak mógł się nazywać internautą.

Ile nauki w nauce

Ile nauki w nauce

Sprawy Nauki , Wydanie: 2008 /10 

prof. Wiesław Sztumski:Postępujące upragmatycznienie nauki pozbawia ją cnoty obiektywizmu i prawdy, a z naukowców czyni pariasów lub marionetki w rękach wszechwładnych elit finansowych i politycznych.

W wyniku akceleracji tempa życia, w ciągu bardzo krótkiego czasu dokonała się istotna zmiana funkcji realizowanych przez naukę. Okazało się, że jej najważniejszym celem nie jest dochodzenie do prawdy ani odkrywanie jej, ale dostarczanie rozwiązań praktycznych, nawet, gdyby wymagałoby to odwoływania się do kłamstwa. (Typowym przykładem w Polsce są badania pseudonaukowego Instytutu Pamięci Narodowej). Tym samym, tyle jest jeszcze nauki w „nauce”, ile jest w niej prawdy pojmowanej w sensie klasycznym, a stopień naukowości nauki wyznacza stosunek półprawd i kłamstw do prawdy. Postępujące upragmatycznienie nauki pozbawia ją cnoty obiektywizmu i prawdy, a z naukowców czyni pariasów lub marionetki w rękach wszechwładnych elit finansowych i politycznych, pozostających w bałwochwalczej służbie bogowi Mammonowi.

Naukowiec powinien być milionerem


źrodło
Naukowiec powinien być milionerem
Wywiad z prof. Janem Lubińskim ( rozmawia Jarosław Grzędowicz)
Niezależna Gazeta Polska, 1 sierpnia 2008

Działalność Pańska i Pańskich kolegów stanowi zaprzeczenie ducha niemożności przenikającego polską naukę Państwo nie mają nic wspólnego z poglądem, że sytuacja nauki jest beznadziejna, że w Polsce nic się nie da zrobić
.
Pięć lat pracowałem na Zachodzie i zauważyłem, że tamtejsi naukowcy są zmuszeni walczyć o byt na bardzo wysokim stopniu determinacji. W Ameryce uczonym jest bardzo trudno. Naukowiec w każdej chwili może stracić pracę , musi stale zabiegać o fundusze na badania. Może się tak zdarzyć, że ktoś utytułowany, profesor, w wieku 50 lat nagle zostanie bez pracy, bo nie dostał jakiegoś grantu. Widziałem takie przypadki. I wtedy nauczyłem się , że także po powrocie do Polski trzeba radzić sobie w każdej sytuacji. To nic, że brakuje pieniędzy na badania i że warunki są kiepskie. Nie należy narzekać, tylko próbować coś zbudować i przy odrobinie szczęścia uda się sięgnąć nawet po najwyższe laury.

Czy polska nauka nie potrzebuje rozwiązań systemowych, żeby wyjść z kryzysu?

Jeszcze jak! Powiedziałbym, że tu wszystko jest do zbudowania. Prawo patentowe, przepływ kapitału, wdrożenia… Tu jednak pomału coś się dzieje. Wspaniały ruch wykonała obecnie giełda, żeby pomóc uzyskać kapitał takim firmom wdrożeniowym, jak Read-Gene. A drugim rozwiązaniem systemowym powinno być to, by decydentami w nauce zostawali tylko ludzie, którzy mają odpowiednie parametry zawodowe – odpowiednią liczbę publikacji w renomowanych pismach, patentów i osiągnięć. Tylko wtedy będzie gwarancja, że te pieniądze, które są przeznaczane na naukę, będą rozdysponowywane rozsądnie.

Zatem kwalifikacje, nie tytuły?

Dokładnie tak. To jest problem, który mamy w wielu dziedzinach, ale akurat w nauce to jest szczególnie ważne i bardzo dotkliwe.