Środowisko naukowe nawet nie śmie mieć własnego zdania

Wykształcona bieda

Dziennik Pollski

Wszystko jest polityką. W nowym rządzie nikt nie zauważył, że 1 października nie tylko w Warszawie odbywają się inauguracje nowego roku akademickiego (np. na Uniwersytecie Jagiellońskim, Uniwersytecie Wrocławskim czy Politechnice Śląskiej), na których władze państwowe reprezento wać będą zaledwie drugorzędni urzędnicy, bo tego dnia Sejm zajmie się głosowaniem nad powołaniem ekipy premier Kopacz…….

Ani obecna, ani poprzednia minister nauki i szkolnictwa wyższego (poprzednia pojechała na zasłużoną emeryturę do Brukseli) nie wyróżniły się niczym szczególnym. Poprzednia, minister Kudrycka, wprowadzała źle przygotowaną i szkodliwą reformę szkolnictwa wyższego, a obecna, Kolarska-Bobińska, „poprawia” ją na jeszcze gorszą. Wszystko to dzieje się przy postępującym ubożeniu kadr akademickich, wyjąwszy oczywiście pracowników „frontu nauki”, którzy za ofiarną służbę ministerstwu obficie czerpią rozmaite, często dyskretne, korzyści. Pieniędzy na naukę jak nie ma, tak nie będzie, nauczycielom akademickim odebrano część wynagrodzeń, które otrzymywali z tytułu praw autorskich, a także ograniczono możliwość pracy na drugim etacie. Całe szkolnictwo wyższe poddano urzędniczej dyktaturze, nie tylko uciążliwej i pracochłonnej, ale w dodatku wymyślonej przez jakiegoś osła……

Uczelnie walczą o przeżycie, do władz akademickich trafiają więc oportuniści, którzy na baczność wysłuchują urzędniczych połajanek. Wszyscy zabiegają o okruszki z ministerialnego stołu, tylko najbardziej usłużni i uniżeni mogą liczyć na większe kąski. Środowisko naukowe, w większości zastraszone i zależne od widzimisię ministerialnych prominentów, nie tylko nie protestuje, ale nawet nie śmie mieć własnego zdania…….