Ministra nauki Barbara Kudrycka ma po prostu dość…

Rząd się sam rekonstruuje

GW

Dwie osoby żegnają się z rządem. Minister transportu Sławomir Nowak z powodu śledztwa o niewpisanie zegarka do świadczenia majątkowego. Ministra nauki Barbara Kudrycka ma po prostu dość…

….Kudrycka od kilku miesięcy mówiła dziennikarzom nieoficjalnie, że jest zmęczona drugą kadencją, a resort zasługuje na wymianę. Czy to była jej decyzja, czy premiera? – Nasze zamiary spotkały się w tym samym punkcie. Potrzeba w rządzie ludzi z nową energią, jest jeszcze wiele do zrobienia – powiedziała „Gazecie”.

Obca wśród swoich – tak by można określić jej sytuację od objęcia urzędu aż do dziś. Jest specjalistką prawa administracyjnego, w 2007 r. na prośbę Tuska zrezygnowała z mandatu europosła, by objąć resort nauki. Ku zaskoczeniu i przy zazdrosnych protestach całego środowiska. Szefowała niepublicznej Wyższej Szkole Administracji Publicznej w Białymstoku, była więc w zdominowanym przez duże państwowe uczelnie postrzegana jako osoba spoza tego środowiska. Od początku krytykowana i na cenzurowanym.

W 2009 r. chciała wyrzucić habilitację ze ścieżki kariery naukowej – barierę, za pomocą której stara kadra blokuje młodych naukowców. Tę batalię przegrała z kretesem. Najwięksi polscy humaniści interweniowali u premiera. Mówili, że przy masowości studiów wyższych habilitacja to jedyna ochrona poziomu nauki i uczelni przed napływem niedokształconych doktorów.

Tusk poparł ministrę, ale habilitacyjną procedurę nieznacznie tylko pozwolono jej poprawić. Do dziś nie odrobiła wizerunkowej straty i nie poprawiła kontaktów z profesurą. Bój o habilitację sama uważa za swoją największą porażkę. – Ich zniesienie mogło bardzo poprawić i przyspieszyć ścieżkę naukowej kariery – mówi.

…..Wiele reform Kudryckiej w trakcie negocjacji z uczelniami karlało i zostawały z nich raczej drobiazgi i szczegóły. Ale to Kudrycka podniosła jakość pracy uczelni i nauki polskiej do rangi ważnego tematu politycznego. Pierwsza wypomniała rektorom, że ich uczelnie nie wytrzymują porównania ze światową czołówką. Zaczęła zachęcać i nagradzać uczelnie za unowocześnienie programów nauczania, doprowadziła do spotkania rektorów z przedsiębiorcami, forsowała dostosowanie edukacji wyższej do potrzeb rynku pracy. Dzięki programowi studiów zamawianych odżyły politechniki. Wielkie miliony na innowacyjne kierunki studiów mają ożywić też naukę……

Kudrycka zapowiada swoją dymisję

Kudrycka zapowiada swoją dymisję

Rz

Kudrycka zapowiada swoją dymisję i prezentuje zaskakującą definicję demokracji. Karuzela ruszyła?

wpolityce.pl

Za dwa tygodnie poznamy nazwisko nowego ministra nauki i szkolnictwa wyższego. Barbara Kudrycka w Polskim Radiu przyznała, że premier podjął już decyzje o jej zdymisjonowaniu.

Uważam, że powinna być duża rekonstrukcja i Polacy zasługują na to, żeby pojawili się nowi ministrowie, którzy przedstawią nowe pomysły i z nową energią przystąpią do rządzenia

– mówiła Kudrycka.

O niszczeniu zasad państwa prawa

„Ta władza nie boi się ludzi, bo ma służby specjalne, policję, sądy, prokuraturę itd. Ta władza ludźmi pogardza”. Sędzia Johann o niszczeniu zasad państwa prawa przez ekipę Tuska

wpolityce.pl

…..To jest pogarda i nie zwracanie uwagi na to co ludzie chcą, jakie są ich potrzeby i obywatelskie żądania. Jest to wyraz daleko idącej pogardy wobec obywateli. Ta władza się nie boi. Ona ma służby specjalne, policję, sądy, prokuraturę itd. Tak więc to nie strach, ale pogarda wobec ludzi…….

…..niby traktuje się media jako czwartą władzę, ale to dziś możemy sobie to tak publicystycznie oceniać. Media tak funkcjonują, jak funkcjonują. Media głównego przekazu, np. publiczne – zamiast realizować to co mają wpisane w Ustawę o Radiofonii i Telewizji, czy informować, edukować i przekazywać wyższe wartości, to one zamieniły się w instrumenty sprawowania władzy……

Mamy znakomitą infrastrukturę i aparaturę badawczą,

  serwis MNiSW, 7 listopada 2013

Minister nauki i szkolnictwa wyższego prof. Barbara Kudrycka wraz z unijną komisarz ds. badań, innowacji i nauki Máire Geoghegan-Quinn zainaugurowały dziś w Polsce największy w historii program finansowania badań naukowych w UE – Horyzont 2020. Jego budżet to ponad 70 mld euro.

W okresie powojennym naukowy świat uciekł daleko do przodu, a polskim badaczom w warunkach komunizmu, socjalistycznej gospodarki trudno było uczestniczyć w tym globalnym wyścigu. Ale dziś już nie musimy się oglądać za siebie – stwierdziła prof. Barbara Kudrycka. – Mamy znakomitą infrastrukturę i aparaturę badawczą, dzięki największym w historii inwestycjom w naukę i szkolnictwo wyższe. Od 2007 roku zainwestowaliśmy ponad 26 miliardów złotych. Mamy niezwykłe, utalentowane młode pokolenie. Mamy społeczeństwo, które uwierzyło w wiedzę: ponad 40 proc. każdego rocznika aspiruje do wyższego wykształcenia. Grupa pracowników sektora badawczo-rozwojowego rozwija się najdynamiczniej ze wszystkich: to już 140 tysięcy osób, o 5 tysięcy więcej niż jeszcze rok temu. To już najwyższy czas, byśmy w tym globalnym naukowym wyścigu przesuwali się konsekwentnie na coraz wyższe pozycje.  Horyzont 2020 otwiera taką szansę – podkreśliła minister nauki.

……– Ambicją wszystkich, którzy pracowali nad Horyzontem 2020 było stworzenie w UE spójnego systemu finansowania badań i innowacji: od koncepcji naukowej, przez badania laboratoryjne, testy, demonstratory, aż po wdrożenie rynkowe  – podkreślała minister Barbara Kudrycka. – Tego potrzebuje dziś Europa, by mogła być konkurencyjna wobec silnych światowych gospodarek USA, Chin, Japonii, Brazylii – stwierdziła.

Polska brała aktywny udział w przygotowaniach Horyzontu 2020. Ważne rozstrzygnięcia przypadły na czas polskiej prezydencji w Radzie UE.

Regres standardów akademickich

Regres standardów akademickich

Wzrost nakładów na badania i rozwój

Kudrycka: wzrost nakładów na B+R szansą na innowacje

PAP-Nauka w Polsce

Jeśli chodzi o nakłady na badania i rozwój (B+R), liczbę innowacyjnych firm oraz udział przedsiębiorców w finansowaniu prac B+R, ostatnie lata to prawdziwy przełom – komentuje minister nauki i szkolnictwa wyższego Barbara Kudrycka w rządowym blogu ostatnie dane GUS.

Opublikowane w październiku badania GUS dotyczyły działalności B+R w 2012 roku. Badaniem objęto podmioty prowadzące badania naukowe lub prace rozwojowe w sposób ciągły lub doraźny: przedsiębiorców, szkoły wyższe, jednostki naukowe PAN, instytuty badawcze. Z badania wynikło, że w 2012 r. liczba podmiotów, które prowadziły działalność badawczo-rozwojową wyniosła ponad 2,7 tys. podmiotów i była aż o 23,1 proc. wyższa niż w roku poprzednim. Nakłady wewnętrzne na badania i prace rozwojowe, czyli tzw. wskaźnik GERD (Gross Domestic Expenditure on R&D) w 2012 r. wynosił 14,4 mld zł i wzrósł w stosunku do roku poprzedniego o prawie 23 proc. Na badania nad innowacjami wydawanych było w 2012 r. 0,9 proc. PKB, podczas gdy w poprzednim roku 0,76 proc.

serwis MNiSW,  29 października 2013

….Kiedy wiosną tego roku dane Eurostatu ustawiły nasz kraj w samym ogonie Europy, samobiczowanie naukowców i głośne szukanie winnych zagłuszyło nieliczne głosy ekspertów, którzy wskazywali, że po pierwsze mamy jedno z najwyższych miejsc, jeżeli chodzi o tempo wzrostu, a po drugie – rok 2011 to czas, gdy wchodziła w życie reforma nauki, reforma szkolnictwa wyższego, projakościowe finansowanie oraz konkursy pozwalające na finansowanie najlepszych projektów. Nowa polityka państwa polegająca na stymulowaniu współpracy ośrodków naukowych z biznesem i zachęcaniu naukowców do zakładania spółek celowych, czyli tzw. spin-off, też potrzebowała czasu, aby przynieść efekty…..

…..Od niepamiętnych czasów mieliśmy w Polsce zaburzoną strukturę finansowania badań naukowych. O ile w rozwiniętych krajach Unii Europejskiej na finansowanie nauki przeznaczano 1/3 nakładów budżetowych i 2/3 inwestycji prywatnych, to w naszym kraju proporcje były dokładnie odwrotne. Tak było jeszcze dwa, trzy lata temu. Dziś, mimo że na naukę nakłady z „państwowych pieniędzy” ciągle rośną  (w 2011 roku było to 5,6 mld złotych, w 2012 – 6,7 mld), to procentowo jest to już tylko połowa środków przeznaczonych na B+R. A więc epoka badań stosowanych, które ze stosowaniem nie miały poza nazwą nic wspólnego, odchodzi do lamusa…..

…….Z niecierpliwością czekamy na przyszłoroczne dane Eurostatu, które pozwolą porównać polski wzrost nakładów na badania i rozwój na tle pozostałych krajów Unii Europejskiej. Biorąc pod uwagę nasze tempo wzrostu i spowodowaną kryzysem stagnację w większości krajów tzw. „starej Unii”, zaryzykuję prognozę, że będzie to skok bardzo widoczny.

Coś drgnęło w badaniach

Krzysztof Rybiński, profesor i rektor Akademii Finansów i Biznesu Vistula w Warszawie.
źródło: Fotorzepa

Przez minione sześć lat spadały prawie wszystkie wskaźniki innowacyjności w Polsce, o czym wielokrotnie pisałem na tych łamach. 
W raportach Komisji Europejskiej Polska nawet spadła do ostatniej grupy krajów pod względem innowacyjności, razem z Rumumią i Bułgarią.

Czarę goryczy przelał tegoroczny raport Global Innovation Index, opracowywany między innymi przez Światową Organizację Własności Intelektualnej (WIPO), 
w którym zostaliśmy skwalifikowani daleko za Bułgarią 
i oczko za Rumunią, czyli krajami znacznie od Polski biedniejszymi….

… Nakłady na B+R wzrosły do ponad 14 mld zł w 2012 r., z 11 mld rok wcześniej, co także oznacza wzrost o ponad 20 proc.

Optymizm nieco studzi fakt, że największe zwyżki odnotowano 
w kategorii wydatków na środki trwałe, bo aż o 35 proc. Zwracam na to uwagę, bo w rankingu efektywności wydatków na B+R Polska jest na 110. miejscu na świecie, czyli nawet te umiarkowane inwestycje w B+R są tak prowadzone, że bogata infrastruktura badawcza powstaje, a efekty mamy mizerne.

I Gazeta Wyborcza może napisać prawdę

Nasi czytelnicy alarmują: „Gazeta Wyborcza” napisała prawdę w sprawie Smoleńska. „Macierewicz ma za sobą grupę uczonych, Lasek – nie”

wpolityce.pl

Nasi czytelnicy alarmują: „Gazeta Wyborcza” napisała prawdę w sprawie Smoleńska. Co prawda donoszą tylko o jednym takim przypadku, ale na początek – dobre i to.

Chodzi o artykuł nie byle kogo, bo specdziennikarki Agnieszki Kublik pt. „Macierewicz dziś organizuje „konferencję smoleńską”. Miejsce? Tajemnica. I bez dziennikarzy” z 21 października 2013 r. W morzu typowej komsomolskiej stylistyki znajdujemy tam następujący passus:

Zapytaliśmy prof. Kleibera, jak to jest, że Macierewicz ma za sobą grupę uczonych gotowych go wspierać i bronić jego smoleńskich hipotez zamachowych, a Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych – nie.

Prof. Kleiber: – Nauka jest poważną sprawą. Nie jestem zwolennikiem prowadzenia badań na ochotnika, bez dostępu do danych i bez gruntownego przygotowania zespołu badawczego. Odstępstwo od tych zasad zawsze spotka się z krytyką. I z taką krytyką spotykają się uczeni współpracujący z zespołem posła Macierewicza.

Prawda, że prawda? I to pisana naprawdę wyraźnymi literami. Jeszcze raz:

Macierewicz ma za sobą grupę uczonych gotowych go wspierać i bronić jego smoleńskich hipotez zamachowych, a Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych – nie.

Prosimy propagować, koniecznie z powołaniem się na źródło!

Skaj

Prof. Jan Hartman: jeśli w głównych mediach coś powtórzy się 10 razy, to już wszyscy to wiedzą, ale tak nie jest.

Prof. Hartman: Macierewicz ma zaburzoną osobowość

onet.pl

Antoni Macierewicz nie powinien być oceniany w kategoriach moralnych jako ktoś, kto za pomocą kłamstw i manipulacji szerzy niepokój społeczny. Bo ma zaburzoną osobowość – mówi Onetowi prof. Jan Hartman.
Prof. Hartman mówi o Macierewiczu krytycznie. Ale zaznacza: – Istnieje w psychologii coś takiego jak podwójna orientacja. Z tego co mówią mi jego starzy znajomi, Antoni Macierewicz to przypadek człowieka zaburzonego. Zachowuje inteligencję i rozsądek w jednej warstwie osobowości, a w drugiej żyje paranoicznymi obsesjami. I przeskakuje z jednej warstwy do drugiej….

Dlatego też filozof z Uniwersytetu Jagiellońskiego broni się przed moralnymi ocenami polityka PiS. I choć Macierewicz „budzi ogromne zażenowanie i gniew”, to Hartman dodaje: – Ale byłbym ostrożny z moralnym potępieniem.
…. Prof. Hartman dodaje jednak, że społeczeństwo jest informacyjnie bardzo podzielone. – Do dużej części ludzi docierają tylko Radio Maryja i „Nasz Dziennik” albo odpryski z tabloidów. Może się nam wydawać, że jeśli w głównych mediach coś powtórzy się 10 razy, to już wszyscy to wiedzą, ale tak nie jest.