Regres standardów akademickich

Regres standardów akademickich

Wzrost nakładów na badania i rozwój

Kudrycka: wzrost nakładów na B+R szansą na innowacje

PAP-Nauka w Polsce

Jeśli chodzi o nakłady na badania i rozwój (B+R), liczbę innowacyjnych firm oraz udział przedsiębiorców w finansowaniu prac B+R, ostatnie lata to prawdziwy przełom – komentuje minister nauki i szkolnictwa wyższego Barbara Kudrycka w rządowym blogu ostatnie dane GUS.

Opublikowane w październiku badania GUS dotyczyły działalności B+R w 2012 roku. Badaniem objęto podmioty prowadzące badania naukowe lub prace rozwojowe w sposób ciągły lub doraźny: przedsiębiorców, szkoły wyższe, jednostki naukowe PAN, instytuty badawcze. Z badania wynikło, że w 2012 r. liczba podmiotów, które prowadziły działalność badawczo-rozwojową wyniosła ponad 2,7 tys. podmiotów i była aż o 23,1 proc. wyższa niż w roku poprzednim. Nakłady wewnętrzne na badania i prace rozwojowe, czyli tzw. wskaźnik GERD (Gross Domestic Expenditure on R&D) w 2012 r. wynosił 14,4 mld zł i wzrósł w stosunku do roku poprzedniego o prawie 23 proc. Na badania nad innowacjami wydawanych było w 2012 r. 0,9 proc. PKB, podczas gdy w poprzednim roku 0,76 proc.

serwis MNiSW,  29 października 2013

….Kiedy wiosną tego roku dane Eurostatu ustawiły nasz kraj w samym ogonie Europy, samobiczowanie naukowców i głośne szukanie winnych zagłuszyło nieliczne głosy ekspertów, którzy wskazywali, że po pierwsze mamy jedno z najwyższych miejsc, jeżeli chodzi o tempo wzrostu, a po drugie – rok 2011 to czas, gdy wchodziła w życie reforma nauki, reforma szkolnictwa wyższego, projakościowe finansowanie oraz konkursy pozwalające na finansowanie najlepszych projektów. Nowa polityka państwa polegająca na stymulowaniu współpracy ośrodków naukowych z biznesem i zachęcaniu naukowców do zakładania spółek celowych, czyli tzw. spin-off, też potrzebowała czasu, aby przynieść efekty…..

…..Od niepamiętnych czasów mieliśmy w Polsce zaburzoną strukturę finansowania badań naukowych. O ile w rozwiniętych krajach Unii Europejskiej na finansowanie nauki przeznaczano 1/3 nakładów budżetowych i 2/3 inwestycji prywatnych, to w naszym kraju proporcje były dokładnie odwrotne. Tak było jeszcze dwa, trzy lata temu. Dziś, mimo że na naukę nakłady z „państwowych pieniędzy” ciągle rośną  (w 2011 roku było to 5,6 mld złotych, w 2012 – 6,7 mld), to procentowo jest to już tylko połowa środków przeznaczonych na B+R. A więc epoka badań stosowanych, które ze stosowaniem nie miały poza nazwą nic wspólnego, odchodzi do lamusa…..

…….Z niecierpliwością czekamy na przyszłoroczne dane Eurostatu, które pozwolą porównać polski wzrost nakładów na badania i rozwój na tle pozostałych krajów Unii Europejskiej. Biorąc pod uwagę nasze tempo wzrostu i spowodowaną kryzysem stagnację w większości krajów tzw. „starej Unii”, zaryzykuję prognozę, że będzie to skok bardzo widoczny.

Coś drgnęło w badaniach

Krzysztof Rybiński, profesor i rektor Akademii Finansów i Biznesu Vistula w Warszawie.
źródło: Fotorzepa

Przez minione sześć lat spadały prawie wszystkie wskaźniki innowacyjności w Polsce, o czym wielokrotnie pisałem na tych łamach. 
W raportach Komisji Europejskiej Polska nawet spadła do ostatniej grupy krajów pod względem innowacyjności, razem z Rumumią i Bułgarią.

Czarę goryczy przelał tegoroczny raport Global Innovation Index, opracowywany między innymi przez Światową Organizację Własności Intelektualnej (WIPO), 
w którym zostaliśmy skwalifikowani daleko za Bułgarią 
i oczko za Rumunią, czyli krajami znacznie od Polski biedniejszymi….

… Nakłady na B+R wzrosły do ponad 14 mld zł w 2012 r., z 11 mld rok wcześniej, co także oznacza wzrost o ponad 20 proc.

Optymizm nieco studzi fakt, że największe zwyżki odnotowano 
w kategorii wydatków na środki trwałe, bo aż o 35 proc. Zwracam na to uwagę, bo w rankingu efektywności wydatków na B+R Polska jest na 110. miejscu na świecie, czyli nawet te umiarkowane inwestycje w B+R są tak prowadzone, że bogata infrastruktura badawcza powstaje, a efekty mamy mizerne.

I Gazeta Wyborcza może napisać prawdę

Nasi czytelnicy alarmują: „Gazeta Wyborcza” napisała prawdę w sprawie Smoleńska. „Macierewicz ma za sobą grupę uczonych, Lasek – nie”

wpolityce.pl

Nasi czytelnicy alarmują: „Gazeta Wyborcza” napisała prawdę w sprawie Smoleńska. Co prawda donoszą tylko o jednym takim przypadku, ale na początek – dobre i to.

Chodzi o artykuł nie byle kogo, bo specdziennikarki Agnieszki Kublik pt. „Macierewicz dziś organizuje „konferencję smoleńską”. Miejsce? Tajemnica. I bez dziennikarzy” z 21 października 2013 r. W morzu typowej komsomolskiej stylistyki znajdujemy tam następujący passus:

Zapytaliśmy prof. Kleibera, jak to jest, że Macierewicz ma za sobą grupę uczonych gotowych go wspierać i bronić jego smoleńskich hipotez zamachowych, a Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych – nie.

Prof. Kleiber: – Nauka jest poważną sprawą. Nie jestem zwolennikiem prowadzenia badań na ochotnika, bez dostępu do danych i bez gruntownego przygotowania zespołu badawczego. Odstępstwo od tych zasad zawsze spotka się z krytyką. I z taką krytyką spotykają się uczeni współpracujący z zespołem posła Macierewicza.

Prawda, że prawda? I to pisana naprawdę wyraźnymi literami. Jeszcze raz:

Macierewicz ma za sobą grupę uczonych gotowych go wspierać i bronić jego smoleńskich hipotez zamachowych, a Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych – nie.

Prosimy propagować, koniecznie z powołaniem się na źródło!

Skaj

Prof. Jan Hartman: jeśli w głównych mediach coś powtórzy się 10 razy, to już wszyscy to wiedzą, ale tak nie jest.

Prof. Hartman: Macierewicz ma zaburzoną osobowość

onet.pl

Antoni Macierewicz nie powinien być oceniany w kategoriach moralnych jako ktoś, kto za pomocą kłamstw i manipulacji szerzy niepokój społeczny. Bo ma zaburzoną osobowość – mówi Onetowi prof. Jan Hartman.
Prof. Hartman mówi o Macierewiczu krytycznie. Ale zaznacza: – Istnieje w psychologii coś takiego jak podwójna orientacja. Z tego co mówią mi jego starzy znajomi, Antoni Macierewicz to przypadek człowieka zaburzonego. Zachowuje inteligencję i rozsądek w jednej warstwie osobowości, a w drugiej żyje paranoicznymi obsesjami. I przeskakuje z jednej warstwy do drugiej….

Dlatego też filozof z Uniwersytetu Jagiellońskiego broni się przed moralnymi ocenami polityka PiS. I choć Macierewicz „budzi ogromne zażenowanie i gniew”, to Hartman dodaje: – Ale byłbym ostrożny z moralnym potępieniem.
…. Prof. Hartman dodaje jednak, że społeczeństwo jest informacyjnie bardzo podzielone. – Do dużej części ludzi docierają tylko Radio Maryja i „Nasz Dziennik” albo odpryski z tabloidów. Może się nam wydawać, że jeśli w głównych mediach coś powtórzy się 10 razy, to już wszyscy to wiedzą, ale tak nie jest.