Viktor Orban: system szkolnictwa wyższego musimy zreformować od podstaw

Raport Viktora Orbana o stanie Węgier w 2011 roku

fronda.pl

Nie możemy też dalej czekać z reformą szkolnictwa wyższego. Co roku tysiące młodych kończy uniwersytety i szkoły wyższe z przekonaniem, że uzyskany dyplom posiada wielką wartość, tymczasem rzeczywistość szybko koryguje to mniemanie. W efekcie wszyscy czują się oszukani: absolwent, utrzymujący go rodzice i przyszły pracodawca, który miał nadzieję na odpowiednio przygotowanego pracownika. A jednocześnie tysiące wykształconych za wspólne pieniądze, zdolnych absolwentów – specjalistów, wyruszyło na Zachód. Zamiast dla Węgier, wykształciliśmy najlepsze umysły dla Norwegii, Anglii i Niemiec. Dlatego system szkolnictwa wyższego musimy zreformować od podstaw.

Kto kształci się, korzystając ze stypendiów z pieniędzy podatników, musi przyjąć warunek, że przez pewien czas tu zostanie i będzie pracował dla Węgier. Komu nie przyznano państwowego stypendium lub nie ubiegał się o nie, temu proponujemy dwuprocentowy, długoterminowy kredyt. Wszystko po to, by każdy, kto osiągnie wymagany poziom wiedzy i ma odwagę podjąć odpowiedzialną decyzję o swojej przyszłości, mógł pójść na uniwersytet czy inną wyższą uczelnię. O przyszłości uniwersytetów i szkół wyższych nie będzie decydować wola centralnych, administracyjnych organów, lecz studenci, wybierając tą czy inną uczelnię. W przyszłości nie chcemy finansować budynków i murów, tylko studentów i talenty.

Reklamy

komentarze 2

  1. Fronda tago już nie napisała ale już wyslano sygnal że refory będą – ale habiliatacja zostaje. Po prostu oni też mają takiego dziadka jak dziadek Seweryński u Kaczyńskich.

    • Z tym, że węgierska habilitacja jest (o ile wiem) inna, niż nasza. Poza tym pojawia się problem inny – inflacji doktoratów. W „wielkim świecie” zauważalny np. w naukach biznesowych – anglosaskie szkoły biznesu proponują DBA, żeby kandydat „wyróżnił się z tłumu menadżerów z MBA,” masowość kształcenia powoduje takze masowość doktoratów. Do tego dochodzą „doktoraty zawodowe,” DProf, DPS, EngD, EdD uznawane za równoważne zwykłym (nie mylić z innymi „doktoratami zawodowymi” jak JD, MD i paradoksalnie EdD. Przy okazji „pomaga” na gruncie krajowym MNiSW uzależniając awanse profesorskie i ewaluację jednostki naukowej od liczby nadanych stopni. Prowadzi to do przepuszczania na siłę, po to tylko, żeby dobrze wypaść w rankingach.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: