Rocznica historycznego strajku w obronie autonomii szkolnictwa wyższego

Rocznica strajku na WSI. Spotkają się po 30. latach

GW

To był najdłuższy strajk w PRL. Trwał 49 dni, zakończył go stan wojenny. O studentach i wykładowcach z Wyższej Szkoły Inżynierskiej walczących o pełną autonomię uczelni usłyszała cała Polska, a za radomianami poszli inni studenci. Po 30 latach uczestnicy tamtego wydarzenia po raz pierwszy spotkają się w Radomiu…..Bezpośrednią przyczyną wybuchu protestu był wybór na stanowisko rektora uczelni prof. Michała Hebdy według kontrowersyjnej i nieakceptowanej przez środowisko akademickie ordynacji wyborczej. Wprowadzone wiosną 1981 r. zmiany faworyzowały właśnie Hebdę. W efekcie sporu wokół ordynacji usunięto z senatu uczelni przedstawicieli „S” i NZS.

Mimo bojkotu wyborów przez opozycję senat wybrał prof. Hebdę na kolejną kadencję, a wybór zatwierdził minister nauki, szkolnictwa wyższego i techniki. Przeciwko tej decyzji zaprotestowali członkowie Konferencji Rektorów Szkół Wyższych, Towarzystwa Popierania i Krzewienia Nauki oraz tzw. komisji czterech profesorów pod przewodnictwem Andrzeja Stelmachowskiego. Komisja przyjechała nawet do Radomia i wezwała Hebdę do ustąpienia ze stanowiska.

W obronie autonomii szkolnictwa wyższego i prawa do demokratycznych wyborów władz uczelni 26 października studenci i pracownicy zaczęli okupować budynki WSI. ….Sprawa wkrótce przestała mieć jedynie charakter lokalny. Akcję protestacyjną wsparło około 70 uczelni w całym kraju, w tym Wyższa Szkoła Pożarnictwa. Także tam odbył się strajk, brutalnie stłumiony przez ZOMO. Poparcie wyrażali też pracownicy wielu zakładów pracy, a szef „S” Lech Wałęsa ogłosił pogotowie strajkowe. Aktorzy radomskiego teatru na znak solidarności z protestującymi przed każdym spektaklem odczytywali uchwałę popierającą strajk. Okupujących WSI wspierali też duchowni. Częstymi gośćmi byli ks. bp Edward Materski i ks. Jerzy Banaśkiewicz.

Strajk zakończyło wprowadzenie stanu wojennego. Wielu pracowników uczelni utraciło pracę, niektórzy z wilczym biletem opuścili kraj. Inni byli represjonowani, nie mogli znaleźć zatrudnienia w Radomiu….