Najlepsi rezygnują z zaszczytnego kiedyś uprawiania nauki

Milczenie elit

Niedziela

O zaniku poczucia misji społecznej wśród polskich uczonych i przyczynach bylejakości debaty publicznej oraz o uszczypliwościach na żenującym poziomie z prof. Jadwigą Staniszkis rozmawia Wiesława Lewandowska..

…Cóż, to godne ubolewania, że nasze środowiska naukowe (nie tylko zresztą one) od pewnego czasu nie biorą udziału w publicznej debacie na temat wprowadzanych w Polsce rozwiązań gospodarczych i socjalnych. Środowiska naukowe integrują się dziś głównie wokół własnych interesów, a nie wokół tak ważnych spraw publicznych, jak dylematy rozwojowe. Bardzo brakuje dyskusji specjalistów o możliwych sposobach wyjścia z problemów strukturalnych polskiej gospodarki. A przecież nawet w czasach komunizmu środowiska naukowe — Towarzystwa Naukowe, socjologiczne, ekonomiczne, prawnicze — często pisały rozmaite listy otwarte, sporządzały raporty, które krążyły w obiegu nieformalnym (np. raport sporządzony przez środowisko „Doświadczenie i Przyszłość”). Po prostu ludzie poczuwali się do obywatelskiej aktywności, a dziś mamy tylko bierność, żadnej inicjatywy, żadnego pozytywnego działania… Jedyną aktywnością, do jakiej środowiska naukowe są zdolne się zmobilizować, to obrona własna, jak np. kilka lat temu przed lustracją… Środowiska intelektualne popierają PO mimo wielu złych zapisów w ustawie o PAN, o stopniach naukowych oraz w ustawie o szkolnictwie wyższym, mimo dalszych cięć na badania naukowe i rozwój…..

…Moim zdaniem, obecny kryzys środowiska uniwersyteckiego bierze się stąd, że — szczególnie w naukach humanistycznych — doszło do negatywnej selekcji, która dokonuje się od co najmniej 1968 r., kiedy to wprowadzono na wyższe uczelnie tzw. marcowych docentów, którzy dziś są profesorami, a którzy dobrali sobie odpowiednią kadrę. Później następowały kolejne czystki w czasach Gierka, potem w stanie wojennym… Głęboko zdegenerowana jest dziś zwłaszcza polska humanistyka. A do tego trzeba dodać jeszcze tragiczną sytuację całej polskiej nauki, pauperyzację naukowców, która powoduje, że najlepsi rezygnują z zaszczytnego kiedyś uprawiania nauki i idą tam, gdzie mają większe wyzwania intelektualne. Z pauperyzacją przyszła komercjalizacja, a z nią obniżenie poziomu, apatia…

5 marca 1940 r. Biuro Polityczne KC WKP(b) podjęło uchwałę o rozstrzelaniu polskich jeńców wojennych

71 lat temu podjęto decyzję o rozstrzelaniu jeńców polskich

PAP – Nauka w Polsce

5 marca 1940 r. Biuro Polityczne KC WKP(b) podjęło uchwałę o rozstrzelaniu polskich jeńców wojennych przebywających w sowieckich obozach w Kozielsku, Starobielsku i Ostaszkowie oraz polskich więźniów przetrzymywanych przez NKWD na obszarze przedwojennych wschodnich województw Rzeczypospolitej. W wyniku tej decyzji zgładzono około 22 tys. obywateli polskich.

Decyzja o wymordowaniu polskich jeńców wojennych z obozów w Kozielsku, Starobielsku i Ostaszkowie oraz Polaków przetrzymywanych w więzieniach NKWD na obszarze przedwojennych wschodnich województw Rzeczypospolitej zapadła na najwyższym szczeblu sowieckich władz partyjnych i państwowych. Jej podstawą było ściśle tajne pismo, które w marcu 1940 r. skierował do Stalina ludowy komisarz spraw wewnętrznych Ławrientij Beria. Szef NKWD pisał w nim m.in.: „W obozach dla jeńców wojennych NKWD ZSRS i w więzieniach zachodnich obwodów Ukrainy i Białorusi w chwili obecnej znajduje się duża liczba byłych oficerów armii polskiej, byłych pracowników policji polskiej i organów wywiadu, członków nacjonalistycznych, kontrrewolucyjnych partii, członków ujawnionych kontrrewolucyjnych organizacji powstańczych, uciekinierów i in. Wszyscy są zatwardziałymi wrogami władzy sowieckiej, pełnymi nienawiści do ustroju sowieckiego”…..

 

Szczególnie godne potępienia jest upodlenie i fałsz szerzony po śmierci Stalina przez ludzi nauki, kultury i sztuki

Komuniści i społeczeństwo PRL wobec śmierci Stalina

Arcana

…Szczególnie godne potępienia jest upodlenie i fałsz szerzony po śmierci Stalina przez ludzi nauki, kultury i sztuki. Część z nich, uchodzących za wielkie autorytety w swoich dziedzinach, do dziś nie przeprosiła za swoje czyny…..

Już same tytuły takiej okolicznościowej publicystyki (zamieszczonej w „Życiu Literackim” z 15 marca 1953 roku) mówią same za siebie: Henryk Markiewicz Nauczyciel pisarzy, Kazimierz Wyka Wkład Stalina w poznanie sztuki. Znaleźć tam możemy także wiersze, które w sposób niegodny osoby obdarzonej mianem twórcy wychwalały „wodza ludzkości”. Były to utwory min. Wisławy Szymborskiej (wiersz Ten dzień, gdzie autorka pisała m.in. „Oto partia – ludzkości wzrok, Oto partia – siła ludów i sumienie, Nic nie pójdzie z jego życia w zapomnienie Jego partia rozgarnia mrok”), Jerzego Putramenta (wierszDziewiąty marca, z okazji pogrzebu Stalina) czy Jana Zycha (wiersz Jego serce bije coraz mocniej).

Przyjrzyjmy się bliżej fragmentom tekstów Markiewicza i Wyki. Pierwszy ze wspomnianych autorów pisał m.in. „Wszechstronna i troskliwa opieka jaką Józef Stalin otaczał sprawy literatury była nie tylko jednym z przejawów genialnej uniwersalności Jego umysłu, niestrudzonej energii Jego działania. Wywodziła się nie tylko z osobistych zainteresowań i wrażliwości literackiej i artystycznej, o której świadczy tyle znamiennych faktów”. Z kolei Wyka pisał: „Podstawowy wkład Stalina w rozumienie sztuki i literatury to jego przełomowa praca Marksizm, a zagadnienia językoznawstwa. Jej przełomowość polega na tym, że dopiero w tym wystąpieniu Stalina zostały ostatecznie sformułowane zasady nadrzędne, bez których interpretacja wszelkich zjawisk artystycznych nie da się poprawnie przeprowadzić (…). Geniusz Stalina, precyzując żelazną logikę założeń dialektycznych (…) ukazuje mianowicie drogę do zrozumienia na czym opierają się trwałe wartości literatury”.

Pozostawiam te słowa bez komentarza, niech historia i naród ocenią.

Sebastian Drabik

 

.Wraz z naukowymi i edukacyjnymi sukcesami IPN nasilała się bezpardonowa nagonka

IPN pod polityczną gilotyną

Nasz Dziennik

…..Wraz z naukowymi i edukacyjnymi sukcesami IPN nasilała się bezpardonowa nagonka na jego twórców i pracowników. Obiektem ataków stały się nie tylko publikacje ujawniające trudną prawdę o biografiach niektórych polityków, dziennikarzy, artystów czy uczonych, ale także wszczynane przez IPN śledztwa przeciwko funkcjonariuszom i przywódcom reżimu oskarżonym o popełnienie zbrodni.
W tej kampanii oszczerstw, pomówień, przeinaczeń, a często zwykłych kłamstw brali udział zarówno politycy, jak i nasłani dziennikarze, a także – co było zaskoczeniem dla opinii publicznej – liczni przedstawiciele środowisk akademickich. Na uczelniach starano się wywołać histerię strachu, twierdząc, że skoro wielu naukowców w czasach komuny wyjeżdżało na Zachód i przy okazji otrzymania paszportu było poddawanych upokarzającym rozmowom z funkcjonariuszami SB, to wszyscy oni mogą zostać teraz oskarżeni o podjęcie się roli tajnego współpracownika. Oczywiście była to cyniczna manipulacja, ponieważ ogromna większość tych rozmów miała dla bezpieki znaczenia jedynie „profilaktyczne”, a ci, którzy zgodzili się współpracować, donosili na kolegów, podwładnych, przełożonych, a często nawet na przyjaciół, oraz otrzymywali za to rozmaite korzyści i przywileje, doskonale wiedzieli, jaką wykonują profesję….