Strach przed Prawdą jest ogromny

W obronie prawdy

Rz

….A jednak Uniwersytet jest społecznością wyjątkową. Przysięga doktorska, którą składaliśmy, wspólna dla całego Uniwersytetu, w zasadzie mówi tylko o Prawdzie: „nie dla czczej chwały, ale by jaśniej błyszczało światło Prawdy, od którego dobro rodzaju ludzkiego zależy”. Każdy więc z doktorów Uniwersytetu wyrażał przekonanie, że Prawda istnieje i jego celem będzie dążenie do niej. Możemy mieć kłopoty z jej znalezieniem, ale jest do czego dążyć i trzeba to robić, a Uniwersytet jest tutaj szczególnym miejscem.

Gdyby Uniwersytet kiedykolwiek zrezygnował z poszukiwania Prawdy, to stalibyśmy się tylko zbiorowiskiem przebierańców w togach. Pokusa zapytania za Piłatem „cóż to jest prawda”, choć pozornie atrakcyjna, jest niezwykle niebezpieczna, prowadząc w prostej drodze do nihilizmu i podając w wątpliwość nie tylko sens prowadzenia badań naukowych, ale też wszelkiej ludzkiej aktywnośc……

Pracownicy Uniwersytetu Warszawskiego, także innych szkół wyższych, nie mogą milczeć w takiej sytuacji, bo są zobowiązani do obrony prawdy. Nie mogą milczeć profesorowie uniwersyteccy, gdy stosuje się konwencję chicagowską do sytuacji, którą ona sama na wstępie w jasnych słowach wyklucza z pola swojego działania, a w sprawie katastrofy o takim wymiarze nie widać prowadzenia żadnego poważnego śledztwa.

Nie mogą milczeć profesorowie, gdy ma się za nic metodyki badawcze, tnąc przecinakami przewody hydrauliczne i elektryczne samolotu, których bezbłędne funkcjonowanie było dla przebiegu zdarzenia na pewno bardzo ważne, a być może kluczowe. Czy przyczyną tragedii był błąd pilotów, mogą wykazać tylko rzetelne badania naukowe, dotychczasowy medialny gwar ma tu znaczenie równe zeru….

Reklamy

komentarze 2

  1. Tekst dekady!?

    Jakze potrzebny w czasie, gdy fundamenty panstwa i szkoly wyzszej w Polsce murszeja, a postawa i swiadectwo prawdy ida ku zatraceniu…

    Niezwykla range temu swiadectwu nadaja Autorzy w/w artykulu (patrz w oryginale w Pismo Uczelni, UW, nr 1, 51, luty, 2011; str.36). A szczegolnie, jak dla mnie jako chemika, m.i. autorami-chemikami, osoba prof . Tadeusza. M. Krygowskiego, swiatowej klasy tworce i badacza, o fundamentalnym wkladzie do powszechnej teorii armatycznosci zwiazkow organicznych!

    Polecam, jako ciekawostke nie tylko intelektualna, polemiczna odpowiedz na w/w/ tekst pana prof. M. Kuli (tamze, na str.38) !

  2. Sprawiliście mi dużą niespodziankę. Jeszcze nie zdarzyło mi się, żeby szesnastu wysoko utytułowanych naukowców zareagowało –
    i to zbiorowo – na moje pisarstwo. Taka mobilizacja wręcz rzadko zdarza się na Uniwersytecie. Jestem zaskoczony, że mogły ją wywołać moje, w końcu nie fundamentalne artykuły. Ważne jest dla mnie
    także, iż specjaliści z zupełnie innych dziedzin, na dodatek zupełnie mi nieznani osobiście, zareagowali na moje wypowiedzi. Prawda, że
    jednego spośród Panów znam. Jeszcze jako student chemii uczestniczył kiedyś w moich zajęciach z historii. Zachowałem o nim dobre
    wspomnienie; cieszę się, że jest już po habilitacji.
    Odnoszę wrażenie, że tylko część Panów deklaracji była motywowana moim tekstem lub tekstami. W  niektórych sprawach chyba jedynie sprowokowały one Was do sformułowania własnych poglądów. Podobnie jak Panowie cenię prawdę. Proponuję jednak wziąć pod uwagę, że w życiu społecznym, a co za tym idzie w  humanistyce, ustalenie co jest prawdą bywa trudniejsze niż w naukach przyrodniczych i ścisłych. Tak mi się przynajmniej
    wydaje (może naiwnie?). Wszędzie są różne metody dochodzenia do prawdy. Oczywiście wszyscy, zwłaszcza na Uniwersytecie, mają
    prawo szukać tej jakże trudnej do znalezienia prawdy. Doceniam, że pozostawiacie mi, Panowie, swobodę poglądów. Ja Panom też.
    Jeżeli podkreślenie, że macie do nich prawo, kierujecie pod moim adresem, to postępujecie niesprawiedliwie. Prosicie mnie, Panowie, o wskazanie nagannych słów prezydenta Kaczyńskiego – jeśli je znajdę. Tymczasem ja kładłem nacisk na agresywność PiS-u.
    Może mogłem to sformułować wyraźniej. Jedną z podstawowych słabości tej tragicznie zakończonej prezydentury była natomiast okoliczność, że postawy Prezydenta nie dawało się oddzielić od
    środowiska, które było mu najbliższe. Ze strony tego środowiska słyszałem zaś o „dziadku z Wehrmachtu”, o tym kto rzekomo gdzie
    stał, o „wykształciuchach”; patrzyłem też na skłócanie wszystkich ze wszystkimi. Czy warto, bym wyszukiwał dalsze takie określenia? Wiem przecież, że w odpowiedzi usłyszę od Panów uwagi np. o wszystkich przedmiotach, które przynosił przed kamerę p. Palikot. Proponuję więc, by Panowie zechcieli zwrócić uwagę na moje
    zdanie: „W obliczu tragedii możemy zawiesić polemikę <>. Zawieśmy ją jednak z obu stron”.
    Wolałbym oczywiście być pozytywnym bohaterem Panów wypowiedzi. Skoro jednak jest inaczej, to pocieszam się konstatacją, że Wasze przejęcie się sprawą w kontekście uczelni pozwala wierzyć,
    iż rozdrobnienie Uniwersytetu na poszczególne wydziały i specjalizacje nie jest procesem nieodwracalnym. Są widać sprawy, którymi
    przejmujemy się wspólnie. Mam nadzieję, że nie tylko z  zakresu polityki.
    Łączę wyrazy szacunku
    Marcin Kula

    http://www.uw.edu.pl/strony/pismo/pismo_1101.pdf

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: