Nauka w stylu pop

Nauka w stylu pop

Rz

Określana w mediach jako rewolucyjna reforma szkolnictwa wyższego i związanych z nią reguł uzyskiwania stopni naukowych jest mocno przereklamowana oraz wtórna. Ośmioletni czas na uzyskanie awansu naukowego (doktorat lub habilitacja) istnieje od dawna i jest dość restrykcyjnie przestrzegany. Stanowi też podstawę podejmowania decyzji o zwolnieniu słabo rokującego uczonego. Ograniczanie liczby miejsc pracy nauczycieli także istnieje i ma pełne zastosowanie w praktyce. Można by tak długo. Gdzie zatem leży innowacja? O rewolucji nie wspomnę….

Strach przed Prawdą jest ogromny

W obronie prawdy

Rz

….A jednak Uniwersytet jest społecznością wyjątkową. Przysięga doktorska, którą składaliśmy, wspólna dla całego Uniwersytetu, w zasadzie mówi tylko o Prawdzie: „nie dla czczej chwały, ale by jaśniej błyszczało światło Prawdy, od którego dobro rodzaju ludzkiego zależy”. Każdy więc z doktorów Uniwersytetu wyrażał przekonanie, że Prawda istnieje i jego celem będzie dążenie do niej. Możemy mieć kłopoty z jej znalezieniem, ale jest do czego dążyć i trzeba to robić, a Uniwersytet jest tutaj szczególnym miejscem.

Gdyby Uniwersytet kiedykolwiek zrezygnował z poszukiwania Prawdy, to stalibyśmy się tylko zbiorowiskiem przebierańców w togach. Pokusa zapytania za Piłatem „cóż to jest prawda”, choć pozornie atrakcyjna, jest niezwykle niebezpieczna, prowadząc w prostej drodze do nihilizmu i podając w wątpliwość nie tylko sens prowadzenia badań naukowych, ale też wszelkiej ludzkiej aktywnośc……

Pracownicy Uniwersytetu Warszawskiego, także innych szkół wyższych, nie mogą milczeć w takiej sytuacji, bo są zobowiązani do obrony prawdy. Nie mogą milczeć profesorowie uniwersyteccy, gdy stosuje się konwencję chicagowską do sytuacji, którą ona sama na wstępie w jasnych słowach wyklucza z pola swojego działania, a w sprawie katastrofy o takim wymiarze nie widać prowadzenia żadnego poważnego śledztwa.

Nie mogą milczeć profesorowie, gdy ma się za nic metodyki badawcze, tnąc przecinakami przewody hydrauliczne i elektryczne samolotu, których bezbłędne funkcjonowanie było dla przebiegu zdarzenia na pewno bardzo ważne, a być może kluczowe. Czy przyczyną tragedii był błąd pilotów, mogą wykazać tylko rzetelne badania naukowe, dotychczasowy medialny gwar ma tu znaczenie równe zeru….

Nie wybierajmy rektora uczelni w konkursie piękności

Nie wybierajmy rektora uczelni w konkursie piękności

GW

Problem w tym, że tak potężną instytucją jak Uniwersytet kieruje, na zasadzie niemalże jednoosobowej odpowiedzialności, wybrany w demokratycznym konkursie piękności rektor, będący na ogół wybitnym specjalistą, tyle że nie w dziedzinach zarządzania, relacji międzyludzkich, gospodarki finansowej, techniki sprawowania władzy…

…Jeśli ktoś sądzi, że uprzednie sprawowanie funkcji dyrektora Instytutu, dziekana czy nawet prorektora jest wystarczającym treningiem do pełnienia funkcji rektora, to tkwi w głębokim błędzie. Każdy rektor, bez wyjątku, rozpoczyna swoje urzędowanie od zdobywania doświadczenia, od uczenia się zawiłej drogi pomiędzy decyzją, aktem prawnym a realizacją, od uczenia się na własnych błędach. Okres ten trwa dłużej lub krócej, w zależności od jakości współpracowników, doradców, zaufania we własne siły. W ramach zrozumiałych literackich analogii można powiedzieć, że nowy rektor jest niczym Król Maciuś I ze znanej książki Korczaka. Pełen dobrych chęci, zwykle o wyidealizowanym obrazie świata i ludzi, ale z niewielkim doświadczeniem. Uniwersytet Wrocławski idzie dalej w stronę Korczaka i realizuje od lat scenariusz z dalszej części – „Król Maciuś I na bezludnej wyspie”.

* Prof. dr hab. Ludwik Turko, profesor zwyczajny Uniwersytetu Wrocławskiego, kierownik Zakładu Teorii Cząstek Elementarnych Instytutu Fizyki Teoretycznej