Zmiany kadrowe w MNiSW – Jak w kalejdoskopie

Jak w kalejdoskopie

Sprawy Nauki

W ministerstwie nauki i szkolnictwa wyższego nastąpiły kolejne zmiany kadrowe. Tym razem w obszarze zagadnień związanych z nauką. W miejsce wiceministra prof. Jerzego Szweda, fizyka z UJ, 1.10.10. powołany został Maciej Banach, medyk, z Uniwersytetu Medycznego w Łodzi……

Faktem jest jedno: żadna reorganizacja w tym obszarze państwa nie przyniosła znaczących, a nawet widocznych efektów w sferze dorobku intelektualnego czy innowacyjnego. Jak nie było innowacji, odkryć, wynalazków – tak nie ma. Jak nie było znaczących dokonań naukowych – tak nie ma. Bo trudno za sukces uznać malejącą liczbę patentów, brak wdrożeń i publikacje w „Nature” – w dodatku niezmiernie rzadkie. Od mieszania nie tylko herbata nie staje się słodsza…

Jedna odpowiedź

  1. Ano, widać Pani Minister nie zna się na słodzeniu herbaty. Cóż, dopóki w tym kraju nie zweryfikuje się, co kto zrobił porządnego w swojej dziedzinie badawczej, nie ma szans na poprawę. Trudno, jedziemy dalej… W każdym razie ktoś musi kiedyś wstać i głośno powiedzieć to, co napisałem powyżej: bez weryfikacji dorobku nie ma możliwości poprawy. Nie może być poprawy, gdy w Polsce pieniądze idą na ludzi, którzy jak napisał Prof. Bachmann rok temu, na łamach „GW”, mylą badania naukowe z pisaniem podręczników. Powiem więcej: nie tylko tacy ludzie, którzy utożsamiają działalność naukową z pisaniem podręczników, ale również ci, którzy mylą działalność naukową rodem z XVIII, czy XIX w., z działalnością naukową z XXI w., nie powinni być finansowani z budżetu państwa, a przynajmniej nie tak, jak to jest obecnie. Nie jest tą działalnością pisywanie rozważań o Kancie, czy Bergsonie dla samych tych rozważań, czy zapełnianie stron papieru swoimi wnioskami o twórczości jakiegoś tam pisarza/poety X.. bo dana osoba uważa, że „on wielkim pisarzem/poetą był”. Niestety, ale publikacji w „Nature” o Kancie, czy Bergsonie, albo o pisarzu X., nie da się zrobić. A już na pewno nie będzie z tego patentu. Niestety, pokaźna grupka osób z tytułami „prof.”, „dr”, „dr hab.”, najwyraźniej śpi chocholim snem, na który zapadła najwyraźniej, jeszcze przed laty, przy zdawaniu matury z polskiego, albo już studiując polonistykę, czy np. filozofię. Wydaje się im, ze jakby sama umiejętność poprawnego czytania i pisania oraz wyciągania chociażby niezbyt odkrywczych wniosków, czyni z ich działalności coś, co musi być finansowane z państwowych pieniędzy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: