O przetrwaniu polskich uczelni

Polskie uczelnie stać na sukces

Rz

Przetrwanie polskich uczelni będzie zależało od pozycji, jaką sobie wyrobi w przestrzeni europejskiej, od atrakcyjności dla zagranicznych studentów i wykładowców, która zdecyduje także o popularności „na własnym podwórku” – pisze rektor Akademii Leona Koźmińskiego…

Umiędzynarodowienie kadry naukowo-dydaktycznej musi oznaczać zatrudnienie na etatach pewnej liczby cudzoziemców oraz skupienie wokół uczelni dostatecznie licznej grupy zagranicznych profesorów wizytujących. Jak największa część kadry powinna legitymować się zagranicznymi stażami na dobrych uczelniach i zaproszeniami na gościnne wykłady. Istotne są zarówno wielkość i struktura kadry, jak jej kwalifikacje profesjonalne i naukowe wystarczające do obsługi procesu dydaktycznego. Najważniejsze jest jednak to, by jej dorobek naukowy był rozpoznawany i cytowany na świecie, by uczelnia uczestniczyła w międzynarodowych programach badawczych oraz by była widoczna na imprezach naukowych najważniejszych dla danej dyscypliny. Także i w rankingach profilowanych uczelni liczą się publikacje w czołowych międzynarodowych czasopismach naukowych, nie są jednak jedynym kryterium. Takie publikacje trzeba szczególnie i wysoko premiować.

Niepokorni naukowcy


Nasz Dziennik

…. W książce pt. „Jerzy Łojek niepokorny historyk dylematów niepodległościowych” wydanej w 2006 r., w 20. rocznicę śmierci mojego męża – sprawie profesury poświęcony jest cały rozdział. Są tam listy do wielu ówczesnych decydentów z prośbą o wyjaśnienia dotyczące niemożności otrzymania profesury przez mojego męża. Listy te w większości pozostały bez odpowiedzi.
Jest także list Komisji Porozumiewawczej „Solidarność” PAN żądający wyjaśnienia przyczyny wieloletniego odmawiania awansu Jerzemu Łojkowi i kilku innym pracownikom Instytutu Badań Literackich mimo spełnienia przez nich wszystkich warunków naukowych.
W liście czytamy m.in.: „Opóźnienie w uzyskaniu przez doc. Łojka należnego mu statusu naukowego z powodów pozamerytorycznych uznać należy za krzywdzące”. Docent dr hab. Jerzy Łojek mimo dużego dorobku naukowego – 600 pozycji bibliograficznych i 34 książki – nominacji profesorskiej nie dożył. Czekał na nią 12 lat… Przewodniczący Rady Państwa prof. Henryk Jabłoński, odpisując na list mojego męża w lutym 1983 r., wskazywał, że… wniosku nie otrzymał! I tu mijał się z prawdą. Wniosek został wysłany, co wyraźnie widać w rubryce (w artykule z „ND” 13.01) „Wysłane do Rady Państwa” z datą 23.07.81. Niewiarygodna jest w tym świetle także następna informacja z listu prof. Jabłońskiego, który napisał: „Uważam więc za swój obowiązek, dla uściślenia faktów, poinformować Pana właśnie jako historyka, że nie znam w ciągu ostatnich 3 lat faktu odrzucenia przez Radę Państwa choćby jednego wniosku awansowego”.
Jak wytłumaczyłby profesor dziś – w świetle dokumentów – te nieprawdziwe słowa? Niepokorni naukowcy mieli problemy nie tylko z awansami w hierarchii naukowej, ale także z otrzymaniem pracy adekwatnej do ich kwalifikacji.
We wspomnianej przez mnie książce znajdują się dokumenty poświadczające polityczne manipulacje wokół starań mojego męża o etat w Instytucie Historycznym PAN. Mąż zwolnił się z Instytutu Badań Literackich (IBL) i mimo przyrzeczeń w Instytucie Historycznym PAN etatu nie otrzymał. Jerzy Łojek przez wiele lat był p.o. kierownikiem pracowni (IBL), ale nigdy jako niepartyjny i do tego „niepokorny” – kierownikiem być nie mógł. W tej sytuacji politycznej był zmuszony w wieku 50 lat przejść na przedwczesną emeryturę.
Czy ktoś kiedyś zliczy szkody w historii literatury i w innych dziedzinach spowodowane taką polityką w czasach PRL? Kto policzy, ilu prac nie napisał Jerzy Łojek i jemu podobni z powodu utrudnień stawianych naukowcom „niepoprawnym”? Temat to bardzo ważny i wart dalszego opracowania.
dr Bożena Łojek

Nauka powinna być neutralna światopoglądowo, ideowo, płciowo.

Gender studies na UG? Dziekan prawa: To ja zakładam ośrodek badań nad pedofilią

GW

Grupa profesorek chce stworzyć na Uniwersytecie Gdańskim ośrodek studiów nad tożsamością płciową, tzw. gender studies. Jednak na posiedzeniu uniwersyteckiego senatu projekt został wyśmiany, a dziekan wydziału prawa postawił go na równi z ośrodkiem badań nad pedofilią

Senat Uniwersytetu Gdańskiego miał wyrazić opinię w sprawie wniosku Wydziału Nauk Społecznych o utworzenie na uczelni Ośrodka Gender Studies. Z materiałów dostarczonych senatorom wynikało, że w Ośrodku ma być zatrudnionych 19 pracowników, w tym 14 kobiet i 5 mężczyzn. Przeciwnicy projektu natychmiast skrytykowali brak parytetu: ośrodek ma zajmować się nierównościami płci, a już na starcie mężczyźni byliby tam wyraźnie dyskryminowani….

 Nauka powinna być neutralna światopoglądowo, ideowo, płciowo. Prowadząc badania zakłada się, że pozytywny rezultat badań naukowych zapewnia pełna neutralność w każdej płaszczyźnie – mówi. – Inaczej jest to propaganda, nie nauka.

– Dziekan Warylewski to skrajny konserwatysta. Skrajny – podkreśla prof. Kopciewicz. – Na każdą inicjatywę równościową ma odpowiedź nawiązującą do kazirodztwa albo pedofilii.

Naukowiec to u nas nędzarz

Prof. Fikus: Polska nauka powoli zmienia się na lepsze

PAP – Nauka w Polsce,

Polska nauka zmienia się powoli na lepsze. Ale proces ten musi jeszcze trochę potrwać – oceniła prof. Magdalena Fikus z Instytutu Biochemii i Biofizyki PAN 

Trudno sprecyzować, w jakiej kondycji jest obecnie polska nauka – powiedziała prof. Fikus – Ale pewne jest, że mamy tak samo mądrych ludzi jak wszędzie na świecie. I że rodzi się u nas tyle samo procent mądrych dzieci, co gdzie indziej. Mamy też świetnych uczniów, którzy na przykład w matematyce, czy informatyce biją na głowę swoich rówieśników w wielkich międzynarodowych konkursach. Pozostaje pytanie – co się dzieje z tą naszą zdolną młodzieżą później. ..

Naukowiec to u nas nędzarz, który nie może utrzymać rodziny, kupić mieszkania. Żaden dotąd rząd tego do tej pory nie zrozumiał. Przez ostatnie 20 lat każdy rządy dawały na naukę coraz mniej. Teraz bardzo nam pomogły pieniądze europejskie. Ale są przecież głosy, że jak są cięcia budżetowe to i nauce powinno się obciąć, a to byłaby zbrodnia na narodzie – przekonywała prof. Fikus.