AHE bez odzysku

W AHE informatyka i zarządzanie nadal zakazane

GW

Akademia Humanistyczno-Ekonomiczna chciała odzyskać kierunki odebrane przez ministerstwo, ale wczoraj dowiedziała się, że nic z tego.

We wrześniu 2009 r. Akademia Humanistyczno-Ekonomiczna straciła informatykę, w październiku – zarządzanie (definitywnie ma zniknąć z AHE w marcu). Kierunki miały negatywną ocenę Państwowej Komisji Akredytacyjnej, co oznacza, że nie zapewniały kształcenia zgodnego ze standardami ministerstwa. 

Za biedni i za słabi na naukę

Nauka nie na polską kieszeń

Dziennik Polski

Polscy studenci rzadziej wyjeżdżają na zagraniczne stypendia niż ich koledzy z krajów europejskich. Powód? Zbyt wysokie koszty pobytu i słaba znajomość języków obcych. 

– Jesteśmy na szarym końcu pod względem studenckiej mobilności – mówi Marek Barański z Parlamentu Studentów RP, który opracował raport na temat zagranicznych wyjazdów.

W ramach badania studenci z różnych miast opowiedzieli, co stoi na przeszkodzie półrocznych lub rocznych pobytów na zagranicznych uczelniach. Na tej podstawie Parlament Studentów przygotował tzw. Czarną Listę Mobilności Studenckiej…

Raport Parlamentu Studentów pokazuje jeszcze jedną ważną barierę. Część studentów przyznaje, że nie decyduje się na wyjazd z powodu zbyt słabej znajomości języków obcych.

Pomysł na polski uniwersytet

Zakład, który chciałbym przegrać

Rz

Pomysł na polski uniwersytet, który natychmiast skoczy w rankingach w górę, to włączenie do UW najlepszych wydziałów z innych uczelni – pisze prezydent Wyższej Szkoły Biznesu – National-Louis University w Nowym Sączu…

Pomysł na polski uniwersytet, który natychmiast skoczy w rankingach w górę, to konsolidacja (a więc koncentracja najlepszych) – włączenie do Uniwersytetu Warszawskiego najlepszych wydziałów, a może tylko zespołów badawczych działających w obszarze nauk technicznych w innych uczelniach, dokonanie takiego samego kroku z najlepszymi ośrodkami badawczymi PAN działającymi w Warszawie, wreszcie połączenie warszawskiego Uniwersytetu Medycznego z UW.

Powstaje w ten sposób uniwersytet o szerokim spektrum badań porównywalnym do obszarów badań, jakie reprezentują czołowe światowe uniwersytety. Taki sam proces minister mógłby wykonać w Krakowie, poszerzając spektrum działania drugiego uniwersytetu narodowego. Jeżeli temu towarzyszyłoby zwiększenie corocznego budżetu przejmowanych przez UW i UJ jednostek o minimum 25 proc., to podejrzewam, że takich uczonych, którzy rezygnowaliby z pracy w UW i UJ, byłoby niewielu. Przy okazji rektorzy UJ i UW, korzystając ze „stanu wyjątkowego”, mogliby się pozbyć najgorszych własnych pracowników i najsłabszych jednostek organizacyjnych. Tak to zaczynają robić inni – np. Skandynawowie. U nas sam pomysł zostanie uznany za głupi i nieodpowiedzialny. Więc skończy się na tym, że ze smutkiem będę odbierał 2 stycznia 2021 roku niebieskiego Jasia Wędrowniczka od pani Barbary Kudryckiej. Bo naprawdę bardzo chciałbym zakład przegrać!

ABW w nauce

ABW garnie się do nauki

Nasz Dziennik

Podkomisja nauki i szkolnictwa wyższego, mimo protestów środowiska naukowego oraz posłów opozycji, przegłosowała, że w kierownictwie Narodowego Centrum Badań i Rozwoju oprócz przedstawiciela Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego, Ministerstwa Obrony Narodowej oraz Ministerstwa Administracji i Spraw Wewnętrznych będzie zasiadał także reprezentant szefa Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

Taki pomysł przedstawił w liście do minister nauki Barbary Kudryckiej ppłk Krzysztof Bondaryk, szef ABW. To już jego drugie podejście. Poprzednia próba umieszczenia funkcjonariusza ABW w instytutach badawczych zakończyła się fiaskiem. – To jest bardzo niepokojący sygnał, dlatego że nauka jest tą sferą działalności, która nie powinna być poddawana żadnej formie cenzury i kontroli – podkreśla Zbigniew Wassermann (PiS), koordynator służb specjalnych w rządzie Jarosława Kaczyńskiego.

Zapal świeczkę za przyszłość Uniwersytetu

Zapal świeczkę za przyszłość Uniwersytetu

Blog profesora Jerzego Przystawy

Od kilku miesięcy korytarze Uniwersytetu Wrocławskiego oplakatowane są hasłami „ Doktorant głodny albo biedny”, „Za 1050 złotych nie da się we Wrocławiu godnie żyć”, „Podziel się jedzeniem ze swoim doktorantem” itp. W środę 27 stycznia, pod słynnym pomnikiem „Szermierza”, zbierają się doktoranci pod hasłem „Zapal świeczkę za przyszłość Uniwersytetu”.

Jak studiować to blisko mamy

Studia blisko domu i mamy

Rz

Młodzież woli się uczyć w swoim regionie. – A szkoły nie potrafią się wyróżnić – krytykują eksperci

 Kształcenie na uczelniach ma charakter regionalny, a nie ogólnopolski. Tak być nie powinno, bo najlepsze uczelnie powinny zbierać śmietankę najlepszych maturzystów z całego kraju – twierdzi prof. Stefan Jackowski z zespołu ekspertów, który na zlecenie Ministerstwa Nauki przygotowuje strategię rozwoju szkolnictwa wyższego.

Eksperci przyznają, że szkoły wyższe w oczach kandydatów niemal się nie różnią. – Młody człowiek nie wie zatem, po co ma się ruszyć z miejsca zamieszkania. Na to nakłada się kulturowe przyzwyczajenie do pozostawania blisko domu i względy materialne – ocenia prof. Jackowski.

Podkreśla jednak, że gdy zacznie się studiować, to widać olbrzymie różnice przede wszystkim w poziomie kadry i innych studentów. – Dlatego w interesie uczelni jest promowanie swej specyfiki, by kandydaci zrozumieli, że uniwersytety nie są takie same – zaznacza.

Ani plagiat, ani nie plagiat, czyli śladami Kubusia Puchatka

Ani plagiat, ani nie plagiat, ale tak robić nie wolno

GW Wrocław.

Prof. Ryszard Andrzejak zapożyczył fragmenty tekstów od innych autorów, ale nie można jednoznacznie uznać, że popełnił plagiat – stwierdził prof. Czesław Stankiewicz, który badał sprawę rektora wrocławskiej Akademii Medycznej. Pewny jest tylko jednego: związkowcy z Solidarności ’80 nie mieli prawa oskarżać rektora swojej uczelni.

Prof. Stankiewicz przez pięć miesięcy przygotowywał sprawozdanie, które liczy niewiele ponad sześć stron. ..Ocena zarzutów o plagiat zajmuje w dokumencie niecałe dwie strony. Stankiewicz pisze jedynie o kilku zapożyczeniach w tekście prof. Andrzejaka, głównie z opracowania prof. Zatońskiego.

W podsumowaniu prof. Stankiewicz nie może się zdecydować. Posługując się definicją plagiatu z Wikipedii, pisze, że trudno jest określić czy mamy do czynienia z niedozwolonymi zapożyczeniami z cudzej pracy. ..

Sprawa prof. Ryszarda Andrzejaka ciągnie się od czternastu miesięcy. Działania kolejnych instancji: senatu Akademii Medycznej, ministerstwa, rzecznika dyscyplinarnego, nie przybliżają nas jednak do jej rozstrzygnięcia, a wręcz przeciwnie. Wyraźnie widać, że ktoś próbuje coś ukryć.

Wydarzenia związane ze sprawą prof. Andrzejaka przypominają perypetie Kubusia Puchatka a rebours. W książce A.A. Milne’a im bardziej Puchatek zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było. W historii prof. Andrzejaka im bardziej chce się ukryć prawdę, tym bardziej wychodzi ona na jaw.

List Do Prezydenta RP w Sprawie Cenzury Internetu

List Do Prezydenta RP w Sprawie Cenzury Internetu

Pogwałcenie fundamentalnych reguł życia naukowego

Krajewski bez habilitacji. Była nieuprawniona

GW, Bydgoszcz

Centralna Komisja ds. Stopni i Tytułów cofnęła habilitację prof. Mirosławowi Krajewskiemu, historykowi z UKW. Eksperci uznali, że uzyskanie przez niego tytułu naukowego było nieuprawnione.

Komisja działania profesora, któremu udowodniono plagiat, określiła jako „pogwałcenie fundamentalnych reguł życia naukowego”. W jej postanowieniu czytamy m.in.: „Opracowanie pana Mirosława Krajewskiego pt. »Powstanie Styczniowe między Skrwą a Drwęcą «, będące podstawą do uzyskania stopnia naukowego doktora habilitowanego nie jest publikacją oryginalną ani samodzielną pracą naukową. Autor dopuścił się naruszenia dobrych obyczajów obowiązujących w środowisku naukowym poprzez podanie nieprawdziwych informacji o przeprowadzonej przez siebie kwerendzie archiwalnej. Dlatego jego opracowanie nie mogło stanowić podstawy do uzyskania stopnia naukowego doktora habilitowanego”.

Decyzja CK nie jest prawomocna. Naukowiec może się odwołać do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Jeśli sąd podtrzyma stanowisko Komisji, to historyk straci również profesurę nadaną mu przez prezydenta RP.

Przez ostatnie pół roku sprawą prof. Krajewskiego zajmowała się także komisja dyscyplinarna na UKW, która miała zdecydować, czy naukowiec, który dopuścił się plagiatu, może nadal pracować na uczelni. Miesiąc temu komisja dyscyplinarna UKW uznała, że nie ma podstaw, żeby zwolnić go z pracy.,

Źródło: Gazeta Wyborcza Bydgoszcz

Bunt przeciwko kierownikowi

Gabryś kontra Gryboś, czyli bunt ginekologów w klinice

GW Wrocław

Sześcioro lekarzy zatrudnionych w I Katedrze i Klinice Ginekologii i Położnictwa przy ul. Chałubińskiego domaga się odwołania jej kierownika prof. Mariana Grybosia. Zarzucają mu nieudolność w prowadzeniu oddziału