Za biedni i za słabi na naukę

Nauka nie na polską kieszeń

Dziennik Polski

Polscy studenci rzadziej wyjeżdżają na zagraniczne stypendia niż ich koledzy z krajów europejskich. Powód? Zbyt wysokie koszty pobytu i słaba znajomość języków obcych. 

– Jesteśmy na szarym końcu pod względem studenckiej mobilności – mówi Marek Barański z Parlamentu Studentów RP, który opracował raport na temat zagranicznych wyjazdów.

W ramach badania studenci z różnych miast opowiedzieli, co stoi na przeszkodzie półrocznych lub rocznych pobytów na zagranicznych uczelniach. Na tej podstawie Parlament Studentów przygotował tzw. Czarną Listę Mobilności Studenckiej…

Raport Parlamentu Studentów pokazuje jeszcze jedną ważną barierę. Część studentów przyznaje, że nie decyduje się na wyjazd z powodu zbyt słabej znajomości języków obcych.

Pomysł na polski uniwersytet

Zakład, który chciałbym przegrać

Rz

Pomysł na polski uniwersytet, który natychmiast skoczy w rankingach w górę, to włączenie do UW najlepszych wydziałów z innych uczelni – pisze prezydent Wyższej Szkoły Biznesu – National-Louis University w Nowym Sączu…

Pomysł na polski uniwersytet, który natychmiast skoczy w rankingach w górę, to konsolidacja (a więc koncentracja najlepszych) – włączenie do Uniwersytetu Warszawskiego najlepszych wydziałów, a może tylko zespołów badawczych działających w obszarze nauk technicznych w innych uczelniach, dokonanie takiego samego kroku z najlepszymi ośrodkami badawczymi PAN działającymi w Warszawie, wreszcie połączenie warszawskiego Uniwersytetu Medycznego z UW.

Powstaje w ten sposób uniwersytet o szerokim spektrum badań porównywalnym do obszarów badań, jakie reprezentują czołowe światowe uniwersytety. Taki sam proces minister mógłby wykonać w Krakowie, poszerzając spektrum działania drugiego uniwersytetu narodowego. Jeżeli temu towarzyszyłoby zwiększenie corocznego budżetu przejmowanych przez UW i UJ jednostek o minimum 25 proc., to podejrzewam, że takich uczonych, którzy rezygnowaliby z pracy w UW i UJ, byłoby niewielu. Przy okazji rektorzy UJ i UW, korzystając ze „stanu wyjątkowego”, mogliby się pozbyć najgorszych własnych pracowników i najsłabszych jednostek organizacyjnych. Tak to zaczynają robić inni – np. Skandynawowie. U nas sam pomysł zostanie uznany za głupi i nieodpowiedzialny. Więc skończy się na tym, że ze smutkiem będę odbierał 2 stycznia 2021 roku niebieskiego Jasia Wędrowniczka od pani Barbary Kudryckiej. Bo naprawdę bardzo chciałbym zakład przegrać!