W Państwie Środka często dochodzi do naukowych oszustw.

Lancet zarzuca Chinom naukowe oszustwa

IAR   
09.01.2010.
Prestiżowy tygodnik medyczny Lancet wezwał rząd Chin do poprawy standardów badań naukowych. Wydawcy magazynu piszą w najnowszym numerze, że w Państwie Środka często dochodzi do naukowych oszustw.

Po Stanach Zjednoczonych Chiny są drugim krajem na świecie o największej liczbie naukowych publikacji. Cztery lata temu światem naukowym wstrząsnęła fala prac wymyślonych przez chińskich badaczy; w zeszłym roku wykryto kolejnych 70 oszustw. Rząd Chin wprowadził nowe, restrykcyjne przepisy, jednak redaktor naczelny tygodnika Lancet, Richard Horton pisze, że są one nieefektywne. Chińscy badacze muszą publikować, by uzyskiwać stopnie naukowe, awansować i zarabiać pieniądze. Ponadto Chiny chcą uchodzić za mocarstwo trakże w świecie nauki, toteż motywacja do popełniania fałszerstw jest zbyt duża, podkreśla brytyjski tygodnik. Lancet apeluje do władz w Pekinie, by dołożyły wszelkich starań w celu poprawy wiarygodności chińskiej nauki.

Komentarze 3

  1. Nie bardzo rozumiem dlaczego wzywa się rząd do poprawy standardów badań naukowych. Chyba winno się wzywać naukowców./ organy naukowe do poprawiania standardów naukowych a rząd do poprawy standardów politycznych.
    Jakim cudem władze Pekinu mogą poprawić wiarygodność badań naukowych ? Jak politycy będą nadzorować naukowców to nauka całkiem wiarygodność utraci jak to drzewiej bywało i gdzieniegdzie jeszcze bywa. .

  2. Ot, taka uwaga mi się nasunęła, czy przypadkiem syndrom chiński nie przeniósł się (przenosi się) na nasz grunt). Choćby z przyczyny generalnej „obsuwy” standardów rzetelności naukowej.

    Paralela widoczna jest też, jeśli chodzi o reguły awansu, zdobywani stopni i badania jakości pracy naukowej. Choćby wymóg publikowania odpowiedniej liczby prac i inne wskaźniki „naukometryczne.”
    Ich istnienie sprawia, że jest pokusa prowadzenia prac „pod wskaźniki.” Przykładowo, uzależnienie kategoryzacji od liczby wypromowanych doktorów powoduje, że niektóre uczelnie są skłonne dać doktorat każdemu, a produkcja doktorów idzie setkami.
    Podobnie, jeśli chodzi o powiązanie oceny wyników badań z miejscem i językiem publikacji, a nie jej jakością.

    Anglicy na przykład kategoryzację przeprowadzają w oparciu o system superrecenzji nie powiązanych z miejscem lub językiem publikacji.

    Może warto by NFA przyjrzało się także angielskim ocenom badań i dydaktyki (http://www.rae.ac.uk/ dla dydaktyki http://www.qaa.ac.uk/) pod kątem możliwości ich wykorzystania w Polsce? Mają one tę zasadniczą zaletę, że nadają się do wykorzystania w każdej dyscyplinie nauki, podczas gdy systemy punktowe przygotowywane są wyraźnie pod kątem nauk ścisłych.
    Pozdrawiam

  3. Nie wie czy chinscy naukowcy fałszują wyniki. Żadnego chinczyka za rekę nie złapałem . Ale za to kilku habilitowanych z Wydziału tak. Po drugie – Chińczyk z amerykańskim , francuskim doktoratem wraca na rodzimą uczelnie i jest kimś. Może tworzyć zespół. A u nas jest niczym bo nie ma habilitacji. Kropka i na temat.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: