Pesymistyczna diagnoza szkolnictwa

Pesymistyczna diagnoza szkolnictwa

Dziennik Polski

Problemy z zarządzaniem uczelniami, za mało badań naukowych, słabe umiędzynarodowienie, wysoki udział wydatków osób prywatnych przy niskim udziale środków publicznych, zatrudnianie wykładowców na kilku etatach. Taki obraz szkolnictwa wyłania się z raportu „Szkolnictwo wyższe w Polsce – diagnoza”, przygotowanego przez konsorcjum Ernst & Young i Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową. Do badania zaproszono również grupę naukowców z różnych uczelni. 

– Niezależnie od sukcesów ilościowych, jakościowo polskie uczelnie nie wypadają najlepiej – mówi prof. Andrzej Jajszczyk. Jak się okazuje, system szkolnictwa wyższego coraz bardziej różni się od systemów w rozwiniętych krajach europejskich

Co dolega uczelniom

Eksperci powiedzieli, co dolega uczelniom

Rz

Masowe kształcenie na kierunkach społecznych, niemal brak własnej kadry na uczelniach niepublicznych – to niektóre bolączki uczelni.

Możemy się pochwalić jednym z najwyższych w Europie wskaźników powszechności studiów (według OECD w 2007 r. wynosił 31 proc. w grupie wiekowej 20 – 29 lat). Kształci się 1,93 mln osób. – Tylko państwa skandynawskie i Słowenia mają wyższe współczynniki – mówił prof. Stefan Jackowski na konferencji konsorcjum Ernst & Young oraz Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową. Na zlecenie Ministerstwa Nauki konsorcjum przygotowuje strategię rozwoju szkolnictwa wyższego.