Studenci podnoszą alarm

Studenci podnoszą alarm

Rz

Kilkuset żaków protestowało przeciw rządowym planom wprowadzenia opłat za drugi kierunek studiów.

Ministerstwo krytycznie podchodzi do studenckich protestów. – Sprowadzanie problemów szkolnictwa wyższego do poziomu gwizdków na ulicy nie służy rzetelnej debacie na ten temat – mówi Bartosz Loba, rzecznik prasowy resortu. Dodaje, że trwające półtora roku konsultacje społeczne w sprawie planowanej reformy były otwarte na propozycje studentów.

Jednak według Wojciecha Kobylińskiego, sekretarza krajowego DZS obecnie działające organizacje studenckie nie są skuteczne w walce o prawa i przywileje swojego środowiska. – Nie robią nic, by w Polsce studiowało się lepiej, a czasem nawet pokornie przyklepują krzywdzące dla nas inicjatywy ustawodawcze. Ich działalność sprowadza się do organizowania imprez i konkurowania kto załatwi tańsze piwo – mówi „Rz” Kobyliński.

– To absurdalne oskarżenia – twierdzi Piotr Wiaderny, przewodniczący Niezależnego Zrzeszenia Studentów – jednej z największych organizacji studenckich w kraju. – Nasza działalność opiera się na przedstawianiu konstruktywnych propozycji i merytorycznej dyskusji. Nie zamierzamy organizować pikiet i wychodzić na ulice, bo awanturnictwo nie jest metodą poprawę jakości studiowania w Polsce – dodaje.

Bartłomiej Banaszak, przewodniczący Parlamentu Studentów RP przestrzega przed nazywaniem większości pomysłów minister Kudryckiej „antystudenckimi”. – Wiele z proponowanych zmian – np. zawieranie umów z uczelnią, dzięki czemu warunki nauki nie zmienią się w trakcje studiów – działa na korzyść studentów, wzmacnia ich relacje z uczelnią – tłumaczy Banaszak. Według niego pojawienie się DZS-u może przynieść korzystne efekty. – Choćby dlatego, że mobilizuje inne już istniejące organizacje do aktywniejszej pracy na rzecz studentów – uważa Banaszak. Ale przestrzega: – Ideologia nie może być ważniejsza od realnego działania.

Reklamy

Michnik z doktoratem honoris causa. „To hańba”

Michnik z doktoratem honoris causa. „To hańba”

tvn.24

Adam Michnik odebrał doktorat honoris causa Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie. Uczelnia uhonorowała redaktora naczelnego „Gazety Wyborczej” za „za niezłomne propagowanie wartości demokratycznych i humanistycznych w kulturze i polityce polskiej”. Uroczystość została jednak zakłócona. – Hańba! To jest haniebna uroczystość – rozlegały się okrzyki na sali.

Adam Michnik powiedział też, że jest wdzięczny za uhonorowanie go doktoratem Uniwersytetu Pedagogicznego, tym bardziej, że – jak wie – nie była to decyzja ani bezdyskusyjna, ani łatwa. – Te okrzyki na początku dzisiejszego spotkania przynoszą mi zaszczyt – powiedział. Naczelny „Gazety Wyborczej” w ten sposób odniósł się do kontrowersji wokół uhonorowania go doktoratem krakowskiej uczelni. We wtorek kilkanaście niezadowolonych z tej decyzji osób, pikietowało przed budynkiem uczelni. Członkowie krakowskiego Klubu „Gazety Polskiej” przynieśli wypisane na kartonach i kartkach hasła: „Taki doktor z Michnika, jaka z UP wszechnica”, „Zbigniew Herbert o Michniku: <<Michnik jest manipulatorem. To człowiek złej woli, oszust intelektualny>>”, „Żądamy przyznania tytułu doktora honoris causa Czesławowi Kiszczakowi, człowiekowi honoru”.

Jeden z pikietujących, były opozycjonista Krzysztof Bzdyl przedostał się na salę zakłócając rozpoczęcie uroczystości okrzykami: „Ta decyzja jest haniebna!”, „Hańba!”. – To jest uroczystość czerwonych – krzyczał Bzdyl. Po kilku minutach, na głośne żądanie zebranych, mężczyzna został wyprowadzony z sal

Bocznym wejściem po doktorat

Bocznym wejściem po doktorat

Rz

„Doktorat dla Michnika ukazuje obłudę życia publicznego w Polsce” – uznali protestujący dziś w Krakowie przeciwko przyznaniu tytułu doktora honoris causa redaktorowi „Gazety Wyborczej”.

Protestującym, którzy – nawiązując do wypowiedzi Adama Michnika – na innej tablicy napisali m.in.: „Żądamy przyznania doktoratu honoris causa Czesławowi Kiszczakowi – człowiekowi honoru” – towarzyszyła dyskretna „ochrona” policji. Adam Michnik wszedł do budynku bocznym wejściem.

Do auli, gdzie odbywała się uroczystość, wejść można było z zaproszeniem lub legitymacją dziennikarską. Dlatego protestujących tam nie wpuszczono. Jeden z przeciwników tego wyróżnienia – Krzysztof Bzdyl dostał się jednak na salę, ale kiedy zaczął wznosić okrzyki: Hańba!” został z niej wyprowadzony..

Władze Uniwersytetu Pedagogicznego, które zapewniały że wniosek o nadanie tego doktoratu poparła ponad połowa uczestniczących w głosowaniu reprezentantów Wydziału Humanistycznego, a następnie – Senatu, nie przywiązywały szczególnej wagi do protestu. Jej rektor prof. Michał Śliwa – podkreślając zasługi redaktora „Wyborczej” dla wolności słowa – mówił przed uroczystością mediom, że gdyby nie Adam Michnik, protestującymi zainteresowałoby się SB, a potem trafiliby do aresztu.

Nie ma poboru, nie ma studentów

Nie ma poboru, nie ma studentów

tvn.24

Od kiedy nie grozi już przymusowy pobór do wojska, coraz mniej młodych Polaków wybiera studia wyższe. Co innego Polki – te zdominowały uczelnie – donosi „Dziennik Gazeta Prawna”. Według ekspertów, różnice te będą się pogłębiać. Sytuacja ta może zaszkodzić uczelniom, zwłaszcza prywatnym, które nierzadko były „ostatnią ucieczką” dla unikających „pójścia w kamasze”.

Wyniki najnowszej Diagnozy Społecznej zaskakują – obecnie w Polsce studiuje aż 70 proc. młodych kobiet i tylko 55 proc. mężczyzn…

Z tą sytuacją wiąże się kolejny problem – matrymonialny. Według socjologów, wykształcone kobiety szukają partnerów wykazujących podobny poziom intelektualny, a więc – najczęściej takich, którzy ukończyli studia wyższe. Wobec tej nierównowagi – ostrzega prof. Kotowska – może nam wyrosnąć pokolenie „starych panien”.

Zostały naruszone zasady demokracji

Zostały naruszone zasady demokracji

deon.pl

 

Z prof. Ryszardem Kantorem – współinicjatorem listu protestacyjnego przeciwko przyznaniu doktoratu honoris causa Adamowi Michnikowi przez Uniwersytet Pedagogiczny w Krakowie – rozmawiał Piotr Żyłka.

Deon.pl: We wtorek (17 listopada) na Uniwersytecie Pedagogicznym odbędzie się uroczyste wręczenie doktoratu honoris causa redaktorowi naczelnemu Gazety Wyborczej Adamowi Michnikowi. Jak do tego doszło, że Uniwersytet postanowił uhonorować takim wyróżnieniem Adama Michnika?

Ja mogę powiedzieć w swoim imieniu, że ten protest współinicjowałem z trzech powodów. Pierwsza kwestia jest taka, że ja nie oceniam pozytywnie działalności redaktora Michnika, jego politycznej czy też społecznej działalności. Uważam, że Adam Michnik raczej destrukcyjnie działa na scenę polityczną w Polsce. Podzielam pogląd Zbigniewa Herberta, że Michnik to jest intelektualny oszust – Herbert ma duże szczęście, że nie żyje, bo być może byłby dziś po sądach ciągany za te słowa. To jest moja opinia, która w tej sprawie właściwie jest nieistotna. Istotne jest coś innego – nie widzę żadnych powodów merytorycznych, żeby przyznawać Adamowi Michnikowi doktorat honoris causa. Jakie zasługi naukowe, czy też paranaukowe ma redaktor Michnik? Ja takich nie znajduję. Oczywiście można spróbować argumentować, że ludziom polityki, czy innym osobom, które niekoniecznie mają coś wspólnego z nauką przyznawano takie doktoraty. Można, ale mi się to nie podoba i uważam, że nie należy takich doktoratów przyznawać. Owszem, za działania naukowe, liczące się – nawet jeśli mają one charakter dyskusyjny. To jest ta pierwsza kwestia – osoba i jej dokonania. Z jakiegokolwiek punktu widzenia na to nie spojrzeć, to nie ma powodu, aby taki doktorat Michnikowi przyznać. Druga kwestia to tryb nadania doktoratu, cały jego przebieg był wysoce wątpliwy – delikatnie mówiąc. Tak jak już mówiłem, odrzucenie, brak poparcia przez jeden instytut, poparcie przez następny, wątpliwej jakości głosowanie na radzie wydziału – nie wiem, jak to wyglądało na senacie uczelni – ale w moim przekonaniu to wyglądało tak, że wniosek do senatu nawet nie powinien dotrzeć. A jeżeli już ktoś dążył do tego, żeby wbrew opinii znaczącej części głosujących przeprowadzić tę inicjatywę, to trzeba było od razu na senacie to zrobić i nie robić tej fikcji, fikcji demokracji, chyba, że, tak jak już wspomniałem, ma być to ta demokracja, o którą niestrudzenie walczyła osoba, o której tutaj mówimy. Rektor, można powiedzieć, idzie w zaparte, twierdzi, że wszystko było zgodnie z przepisami. Nie jestem tego taki pewien. Ja w dalszym ciągu uważam, że zasady demokracji zostały naruszone. Dodatkowo dowiaduje się ze słów Pani rzecznik uniwersytetu, że większość pracowników jest za. Nie wiem, na jakiej podstawie Ona to twierdzi, czy jakieś badania przeprowadzono, w każdym razie mnie nikt nie pytał. Uważa, że to po prostu jest kolejny przykład, jak wyobrażają sobie demokrację ludzie, którzy rządzą uniwersytetem, albo go reprezentują. Bo na jakiej podstawie można powiedzieć, że większość pracowników uniwersytetu jest za? Tylko wtedy, jeżeli przeprowadziło się jakieś badania, plebiscyt najlepiej, a o niczym takim na naszym uniwersytecie nie słyszałem. W związku z czym stanowisko wyrażone przez Panią rzecznik wydaje mi się dość osobliwe.

Studenci analfabeci?

Studenci analfabeci?

prawica.net

Na Uniwersytecie w Angers (Francja) przeprowadzono badania, z których jednoznacznie wynika, że co czwarty student tej uczelni nie opanował podstawowych zasad ortografii i gramatyki.

W celu nadrobienia zaległości uczelnia przygotowała dla swoich studentów specjalne kursy wyrównawcze. Z wypowiedzi rzecznika uczelni wynika, że po prostu będą powtarzać ze studentami program ze szkoły podstawowej, czyli pogadanki o rzeczownikach, imiesłowach, interpunkcji itd.

Alain Bentolila, profesor i językoznawca, zwraca uwagę, że nie jest to problem tylko uczelni w Angers, ale wręcz wszystkich uniwersytetów francuskich. Kłopoty z pisaniem, jak również odpowiednim wyrażaniem się, ma zdecydowana większość studentów,..

Kudrycka: reforma nauki to nasz sukces

Kudrycka: reforma nauki to nasz sukces

PAP – Nauka w Polsce

Wprowadzanie reformy nauki i szkolnictwa wyższego, efektywne wykorzystywanie pieniędzy z Unii Europejskiej i zainicjowanie debaty publicznej na temat przyszłości polskiej nauki to największe sukcesy resortu – uważa minister nauki i szkolnictwa wyższego Barbara Kudrycka po dwóch latach pracy w rządzie Donalda Tuska.

Za najważniejsze osiągnięcia Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego pod dwóch latach pracy, Kudrycka uznała realizowaną przez jej resort reformę nauki, a także przyjęcie przez rząd założeń do reformy szkolnictwa wyższego.

„Myślę, że najistotniejsze osiągnięcia, które zostały wypracowane w resorcie to po pierwsze nowa koncepcja konstytucji nauki, a więc pięć ustaw, które w tej chwili są w Sejmie i które w inny sposób regulują wydawanie funduszy publicznych na badania naukowe i finansowanie wszystkich projektów naukowych” – powiedziała Kudrycka PAP.

Wyjaśniła, że projekty ustaw, nad którymi prace toczą się obecnie w Sejmie, pozwolą na to, że więcej pieniędzy będzie przyznawanych w trybie konkursu i na konkretne badania naukowe. Reforma ma spowodować także, że więcej naukowych badań będzie prowadzonych na potrzeby gospodarki.,,,

Według Kudryckiej, w ciągu najbliższych dwóch lat najważniejsze zadania czekające jej resort to dokończenie reformy nauki i szkolnictwa wyższego, przygotowanie projektu strategii rozwoju szkolnictwa wyższego do 2020 r., a także wdrożenie krajowych ram kwalifikacji. Jak wyjaśniła, te ostatnie polepszą proces kształcenia, w którym bardziej liczyć się będą zdobyte przez studenta umiejętności, niż zaliczenie odpowiedniej liczby godzin wykładów i ćwiczeń.

„W ciągu najbliższych dwóch lat zależy mi bardzo na tym, aby zakończyć reformę nauki i szkolnictwa wyższego (…). Mamy już przyjęte przez rząd założenia szkolnictwa wyższego, które powinny znaleźć swoją postać w przepisach ustawy, a także w aktach wykonawczych i to na pewno będzie duże wyzwanie dla wszystkich pracowników resortu” – powiedziała Kudrycka.