Może być ostatnim idiotą, byle miał dyplom doktora habilitowanego

O micie masowego wykształcenia

GW

Tylko dwóch rzeczy trochę brakowało. Porządnych studentów i porządnej kadry. Te dwa niedostatki to główny kłopot polskiego szkolnictwa wyższego,

…głównym celem polityki kadrowej słabych uczelni (prywatnych i państwowych) jest spełnienie wymogów związanych z minimum kadrowym. Nie mają tu znaczenia jakiekolwiek względy merytoryczne. Nieważne jaką zatrudniany pracownik reprezentuje specjalność, co umie, ani jak uczy. Może być ostatnim idiotą, byle miał dyplom doktora habilitowanego (te same uwagi, choć mniejszym stopniu dotyczą pracowników ze stopniem doktora).,,,

Całe te absurdalne standardy prowadzą nieuchronnie do tego, czego wielokrotnie byłem świadkiem wizytując zajęcia na kierunku „informatyka”. Że dzieciaki, które możnaby nauczyć elementów budowy i administracji prostej małej sieci komputerowej (albo stolarstwa), drzemią na kolejnych setkach godzin wykładów – tureckich kazań, przygniecione zalewem zagadnień z których nic nie rozumieją. Są tak przyzwyczajone do nierozumienia i tak całkowicie z nim pogodzone, że (wspomniany wyżej) wykład na którym szalony profesor plecie kompletnie bez sensu, nie wydaje im się ani trochę odmienny od innych. Tak rośnie najlepiej wykształcone pokolenie w dziejach Polski.

* Jerzy Marcinkowski

Na uczelniach źle się dzieje

Na uczelniach źle się dzieje

GW

– Nasze środowisko zapomniało, że podstawowym obowiązkiem naukowca jest rozwój nauki i przekazywanie wiedzy – mówi prof. Krzysztof Kołowrocki. – W takiej sytuacji nie dziwią plagiaty i szemrane układy, wynoszące ludzi niemających z nauką nic wspólnego, często kompletne miernoty.

Jakie grzechy ma na sumieniu środowisko akademickie?

– Szkolnictwo wyższe przeżywa nie tylko kryzys jakości kształcenia i badań, ale i głęboki kryzys moralny. Nasz model kariery jest niewydolny i przestarzały – główny nacisk kładzie się na zdobywanie stopni i tytułów. Środowisko zapomniało, że podstawowym obowiązkiem naukowca jest rozwój nauki i przekazywanie wiedzy. W takiej sytuacji nie dziwią plagiaty i szemrane układy, wynoszące ludzi niemających z nauką nic wspólnego, często kompletne miernoty. Wszystko można kupić, załatwić, przepchnąć. Na uczelniach są także zdolni naukowcy, z poczuciem dumy z wykonywanego zawodu, ale często ci właśnie napotykają na kłopoty. Jest też grupa pracowników, którzy po doktoracie zatrzymują się w rozwoju naukowym. Czas postawić pytanie: czy powinni egzystować na uczelniach, a jeśli tak, to na jakich zasadach?

Przejawem degeneracji jest wieloetatowość kadry, która wynika z jej nie najlepszej kondycji materialnej. Znam przypadki kuriozalne: pewien profesor był zatrudniony na kilku uczelniach, ale zamiast uczyć, głównie podróżował. Inny poprosił o zmniejszenie liczby wykładów w macierzystej uczelni, bo nie starczało mu czasu na prowadzenie zajęć w innej. A pewien obrotny rektor zatrudnił się na całym etacie w innej uczelni i nie widział w tym nic niestosownego. Jeśli jeden promotor prowadzi rocznie 20, 30 prac dyplomowych, to w takim natłoku nietrudno o plagiaty.

Na porządku dziennym jest walka o władzę i pieniądze. Jeśli odbywa się fair, to nic złego. Ale często jest brutalna i nieuczciwa. Dochodzi do fałszowania wyborów władz uczelni i nielegalnego sprawowania władzy. Brak reakcji na te patologie ze strony ministerstwa, Rady Głównej Szkolnictwa Wyższego czy Rady Retorów Szkół Wyższych świadczy o poważnej chorobie systemu…

Ma pan pomysł, jak zreformować nasze uczelnie?

– Po pierwsze, wprowadzić ustawowy zakaz zatrudniania na dodatkowych etatach dla wszystkich nauczycieli akademickich, zwiększając ich wynagrodzenia. Jeśli tego kroku nie zrobimy, inne zmiany są bez sensu. To pociągnie za sobą zmiany na uczelniach niepaństwowych. Jedne ustabilizują swój potencjał kadrowy, a te, które go nie mają, upadną.

Trzeba podnieść środki na infrastrukturę uczelni i badania oraz zmienić model kariery naukowej. Zrezygnować z rozprawy habilitacyjnej, zastępując ją zbiorem poważnych publikacji naukowych o zasięgu międzynarodowym w myśl zasady „nie publikujesz, nie jesteś nauczycielem akademickim”….

Na szczęście widzę, że resort minister Kudryckiej próbuje poprawić sytuację i zbliżyć nasz system edukacyjny do systemu rozwiniętych krajów Zachodu. Popieram.

Należy wprowadzić powszechną współpłatność za studia.

Jak poprawić jakość studiów? Wprowadzić opłaty

GW

Czy my nie udajemy, że mamy wiele uczelni, a w rzeczywistości znaczna ich część to szkółki?

– W USA poza najlepszymi uczelniami jest duża grupa średnich i spora tzw. community colleges – instytucji nazywanych szkołami wyższymi, które wcale nie są lepsze od naszych. To takie półwyższe instytucje. Czy są potrzebne? Oczywiście. W przyszłości w krajach rozwiniętych wszyscy zatrudnieni ludzie będą musieli mieć wyższe wykształcenie. Zdobędą je na różnych uczelniach. Jedni na Harvardach, inni na bardzo skromnych. Są przypadki skrajne, kiedy produkt jest szkodliwy dla użytkownika. Takie uczelnie trzeba zamykać. Szybko i stanowczo.

W Polsce jest co najmniej 30 proc. szkół o tak niskim standardzie, że należałoby je zamknąć. Kształcą 7 do 10 proc. studentów. To około 200 tysięcy ludzi, których mogą przyjąć uczelnie lepsze. Kształcić ich trzeba, bo wykształcenie wyższe nie jest już czymś elitarnym. To powinien być standard.

A żeby poprawić jakość polskich uczelni należy wprowadzić powszechną współpłatność za studia. I trzeba wreszcie opracować wyraźną długofalową strategię rozwoju szkolnictwa wyższego, która nie podlegałaby politycznym zmianom. Uzyskanie lepszej pozycji międzynarodowej powinno być celem strategicznym. Tyle że bez aktywnej roli państwa i porządnego finansowania ze strony budżetu, przedsiębiorców i studentów, nie da się tego zrobić.

*Prof. Andrzej K. Koźmiński,

RPO: Podsłuchy zagrożeniem wolności

RPO: Podsłuchy zagrożeniem wolności

Obowiązujące przepisy dotyczące stosowania tzw. podsłuchów pozaprocesowych nie gwarantują praw obywateli – alarmuje Rzecznik Prawa Obywatelskich w piśmie skierowanym do premiera… 

Zdaniem RPO taki stan prawny nie może być akceptowany, ponieważ nie tylko dochodzi do łamania podstawowych praw gwarantowanych przez konstytucję, ale też zasady równości wobec prawa.

Rzecznik zwraca także uwagę na to, że obowiązujące przepisy dotyczące niszczenia materiałów zebranych podczas podsłuchu operacyjnego i nie będących dowodami pozwalającymi na wszczęcie postępowania karnego nie są takie same w przypadku poszczególnych służb.

– Również i w tym przypadku powstaje uzasadniona wątpliwość, czy taki stan prawny odpowiada konstytucyjnej zasadzie równości wobec prawa. Wątpliwość dotyczy również tego, czy taki stan odpowiada treści art. 51 ust. 2 Konstytucji RP, zgodnie z którą władze publiczne nie mogą pozyskiwać, gromadzić i udostępniać innych informacji o obywatelach niż niezbędne w demokratycznym państwie prawa – podkreślił RPO

Zróbmy sobie Oksford

Zróbmy sobie Oksford

GW

Nie będziemy mieć świetnie wykształconych elit, jeśli nie będziemy mieć co najmniej kilku doskonałych uczelni – tak jak w Ameryce, w Wielkiej Brytanii czy we Francji

Majątek narodowy w coraz mniejszym stopniu składa się z fabryk, ziemi, narzędzi i maszyn. Tworzą go wykształcenie, wiedza, umiejętności, zaradność i przedsiębiorczość ludzi. Tymczasem badania naukowe i kształcenie oferowane w Europie są na ogół średniej jakości, a w Polsce zarówno kształcenie, jak i badania – poza wyjątkami – są niskiej jakości.

W czym warto naśladować system amerykański?..

Głównymi powodami sukcesu systemów szkolnictwa wyższego zorganizowanych na sposób anglosaski są różnorodność szkół wyższych, ich wewnętrzna organizacja i zarządzanie oraz ograniczona ingerencja rządowa w ich funkcjonowanie. Porównajmy to z sytuacją polskiego szkolnictwo wyższego, którego działalność według bazy danych Sejmu RP regulują 92 ustawy, 226 rozporządzeń i 105 innych aktów prawnych!
Tylko zderegulowane szkolnictwo wyższe pozwala na szybkie zmiany i dopasowanie oferty uczelni do potrzeb studentów. Przykładem jest historia ubogiego, podupadającego kolegium (Elon College) w Karolinie Północnej, które wciągu kilku semestrów przemieniło się bez żadnych zewnętrznych inwestycji w popularny uniwersytet (Elon University).

Po pierwsze, wypracowano wizję „wszędzie jakość“, którą władze uczelni konsekwentnie propagowały i egzekwowały.

Po drugie, bardzo starannie dobierano kadrę i przywiązywano dużą wagę do jej ocen i wynagrodzeń.

Po trzecie, wprowadzono ostrą selekcję kandydatów na studia i surowe wymagania programowe w czasie studiów. Jak się okazało, wizja i jakość były ważniejsze niż kapitał i inwestycje.

Wzorce warte naśladowania w każdej kulturze i w każdym kraju to pełna instytucjonalna rozliczalność i odpowiedzialność wobec społeczeństwa uczelni i ich władz za jakość nauczania i badań oraz za efektywność gospodarowania powierzonymi przez społeczeństwo środkami materialnymi i finansowymi.

Zarządzanie dużą uczelnią wymaga kompleksowego podejścia i profesjonalnej wiedzy, której nie posiadają nasi rektorzy mianowani na kilka lat spośród profesorów różnych specjalności. Potrzebny jest do tego, jak winnych dziedzinach, profesjonalizm, w tym przypadku zawodowi rektorzy.

Hwang Woo-suk skazany na dwa lata

Korea: Kiedyś bohater narodowy i czołowy naukowiec. Dziś skazaniec

Gw

Profesor Hwang Woo-suk, jeden z najbardziej znanych specjalistów od klonowania, został skazany na dwa lata więzienia w zawieszeniu na trzy m.in. za fałszowanie wyników swoich badań nad klonowaniem komórek. Bohater narodowy Korei, który kilka lat temu wprowadził ją na czołowe miejsce w naukowym wyścigu, ukradł też publiczne pieniądze i złamał zasady etyki zawodowej.

Sąd uznał, że Hwang jest winien wszystkich zarzucanych mu czynów: sfabrykował wyniki swoich badań nad klonowaniem, wydawał pieniądze przeznaczone na badania na własne cele i złamał przepisy etyki zawodowej…

Po przeprowadzonym w 2005 roku śledztwie Hwang został wyrzucony z uczelni i pozbawiony licencji do badań nad komórkami macierzystymi. Wykorzystując majątek, który zebrał pośród swoich zwolenników w kraju, założył Fundację Rozwoju Biotechnologii SooAm, która specjalizowała się w klonowaniu zwierząt, szczególnie psów.

Cloning pioneer Hwang Woo-Suk convicted of fraud

Times Online

Dziennikarz – między prawdą a kłamstwem

Zatrute pióra

Nasz Dziennik

Naukowcy i środowisko dziennikarskie dyskutowali w sobotę w Łodzi na temat kondycji ludzi tego zawodu na III Ogólnopolskiej Konferencji „Dziennikarz – między prawdą a kłamstwem. Granice kompromisu” pod patronatem „Naszego Dziennika”.

Granice kompromisu wyznacza prawda
Zdaniem Bronisława Wildsteina, byłego prezesa TVP, selektywność w ukazywaniu faktów to efekt zmanipulowania samego dziennikarza, który ma błędne poczucie misji „oświecenia ciemnego społeczeństwa”. I zamiast przedstawiać fakty, podaje wyniki sondaży. Staje się w ten sposób narzędziem swego rodzaju intelektualnej korupcji. W opinii Jana Marii Jackowskiego, byłego przewodniczącego sejmowej Komisji Kultury i Środków Przekazu, niszczy to jednak autentyczną opinię publiczną. – Wtedy bowiem jako głos „opinii publicznej” są przedstawiane poglądy osób „opiniotwórczych” wygłaszane na forum mediów, i to praktycznie bez możliwości weryfikacji ich wizji. Gdy w prasie czytamy, radiu słuchamy, a z telewizji dowiadujemy się, że „opinia publiczna jest zbulwersowana” jakimś wydarzeniem czy poglądem, to często zbulwersowani są dysponenci tych środków przekazu lub zaniepokojeni niewygodną dla nich osobą czy zjawiskiem – twierdzi Jackowski.