Polski międzyczas: 1939-1989. Profesor Marian Grzybowski

Polski międzyczas: 1939-1989. Profesor Marian Grzybowski

Opcja na prawo, Nr 10/94, październik 2009,

Grzegorz Eberhardt

przypadek profesora Mariana Grzybowskiego

Bardzo pojedynczy przypadek. Z roku 1949. Roku, w którym podobnych przypadków śmierci w tajemniczych okolicznościach, było w Polsce kilkadziesiąt tysięcy. Sprawie tej przyglądam się od wielu lat. Po raz pierwszy usłyszałem o niej jako nastolatek (lata 60.). Mówiło się wtedy o donosie jako przyczynie aresztowania tego znanego przedwojennego jeszcze lekarza dermatologa. Donos ten miał być złożony przez jego następczynię, p. Jabłońską. W latach 70., będąc asystentem reżysera Andrzeja Titkowa przy serialu „Lekarze”, miałem okazję poznać gabinet – jedno z wnętrz „grających” w owym filmie – wspomnianej Jabłońskiej, wtedy mającej od lat tytuł profesora, szefowej Kliniki Dermatologii. Przyznam, że z tzw. zapartym tchem podziwiałem obrazy wiszące w owym gabinecie. M.in. były tam płótna Witkacego. I ani się domyślałem, że jest to „spadek” po Grzybowskim.

Sprawa powróciła do mnie kilka lat temu, w roku 2004, gdy na rynku księgarskim pokazała się książka Marka Wrońskiego pt. „Zagadka śmierci Profesora Mariana Grzybowskiego”. Stwarzała nadzieję, nawet już swym tytułem, poważnej, merytorycznej publikacji. Niestety, wystarczyło kilkanaście stron lektury, a… król okazywał się nagi!..

Omawiając jakość książki, nie sposób nie zwrócić uwagi na nieprecyzyjność autora, nagminne używanie przez niego terminów w rodzaju: „jakoś”, „podobno”, „zapewne”, „wydaje się”…

Ale nie to jest najważniejsze w tej książce, najważniejsze jest totalne zachwianie proporcji w traktowaniu przez autora postaci przez siebie opisywanych.

W rezultacie, książkę tę – np. niżej podpisany – odczytuje jako oczywistą próbę wybielenia i nobilitowania osoby, którą wielu świadków epoki, tamtych wydarzeń, uważa za głównego sprawcę śmierci profesora. Tj. pani Jabłońskiej.

Najważniejsze wyzwanie – poprawa naszych zdolności do współdziałania

Musimy uszlachetnić nasz indywidualizm

Rz

Po 20 latach priorytetu dla gospodarki potrzebujemy 20 lat priorytetu dla edukacji i kultury. Powinniśmy więcej czasu i uwagi poświęcić naszemu „my” – pisze ekonomista.[Jan Szomburg]

Najważniejszym wyzwaniem, wobec którego stoimy jako Polacy w następnym dwudziestoleciu, jest poprawa naszych zdolności do współdziałania, lepsze wykorzystanie potencjału zbiorowego, zbudowanie naszego funkcjonalnego Razem. To jest nasza największa rezerwa rozwojowa i największe źródło możliwości poprawy jakości naszego życia.

Kompleksy i lęki

Dziś – ujmując w uproszczeniu – jesteśmy luźną, opartą na wsobnym indywidualizmie, federacją rodzin i korporacji pod narodowym sztandarem. Mamy poważne problemy z podmiotowością polityczną, budową sprawnego państwa i kształtowaniem przyjaznych (ludzkich) relacji społecznych. Wynika to przede wszystkim z faktu, że w zdecydowanej większości jesteśmy społeczeństwem postchłopskim, z postfolwarcznym kodem kulturowym wzbudzonym i wzmocnionym niedawno przez PRL.

Ponadto tkwi w nas trauma zaborów (postkolonializm) owocująca niskim poczuciem własnej wartości – kompleksami i lękami….

Nie potrafiliśmy stworzyć wspólnej wizji najważniejszych spraw, takich jak np. rozwój społeczno-gospodarczy, edukacja, nauka czy kultura.