Konferencja poświęcona konieczności rejestrowania w sądach stron internetowych.

Konferencja poświęcona konieczności rejestrowania w sądach stron internetowych.

„Dobrowolna” rejestracja nie jest rozwiązaniem,

negatywna definicja „prasy” jest zagrożeniem

Blog jak gazeta? Tak, ale nie ma definicji prasy

Blog jak gazeta? Tak, ale nie ma definicji prasy

tvn24

Czy każdy bloger będzie musiał, niczym właściciel gazety, zarejestrować swojego bloga w sądzie? Taka możliwość pojawia się w nowelizacji prawa prasowego. Resort kultury uspokaja, że rejestracja publikacji internetowych „najprawdopodobniej” będzie dobrowolna. – A po co w ogóle? – pytają blogerzy.

Po wejściu w życie nowego prawa prasowego przed sądami ustawią się kilometrowe kolejki, a ich prace totalnie zablokują wnioski o rejestrację „publikacji prasowych ukazujących się wyłącznie w formie elektronicznej” – wśród nich na przykład serwisu dla miłośników starych motorów, witryny z przepisami kulinarnymi czy bloga o złotej rybce. A jeśli autor dalej zamierzałby udostępniać w sieci swoje przemyślenia bez sądowego papierka, czeka go grzywna, a nawet więzienie

Sukces UJ – wino uniwersyteckie „Maius”

Uniwersytet świeci przykładem

Dziennik Polski

Uczelnia odnosi również inne sukcesy. W lipcu 2009 roku zostało wyróżnione… wino uniwersyteckie „Maius” z uczelnianej winnicy w Łazach koło Bochni. Zdobyło ono brązowy medal w konkursie winiarskim „Vinoforum Trencin”, w którym startowało 450 win z 18 krajów świata.

Minister nauki i szkolnictwa wyższego, prof. Barbara Kudrycka, która wzięła udział w uroczystości, zaapelowała do całego środowiska akademickiego Krakowa, a przede wszystkim do naukowców UJ, aby pokazali „światło, które powinno promieniować na wszystkie uczelnie”, a więc, jak pracować, aby osiągać najwyższej jakości wyniki badań.

– Gdzie mamy szukać drogowskazów wśród 450 uczelni? – mówiła minister. – Mieliśmy ten wielki boom, otwierając kolejne uczelnie, nowe kierunki studiów, ale jakoś nie zbudowaliśmy potężnej elity europejskiej, z której bylibyśmy dumni.

Kary za umowy ze studentami

UOKIK ukarał SGH za umowy ze studentam

Rz

Ponad 270 tys. zł będzie musiała zapłacić Szkoła Główna Handlowa w Warszawie za stosowanie klauzul niedozwolonych oraz nieinformowanie studentów o istotnych warunkach umowy – uznała prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

Prezes urzędu zakwestionowała kilka postanowień, które dotyczyły m.in. sposobu informowania studentów o wysokości opłat za naukę oraz opłat administracyjnych.

W umowach uczelni ze studentami znalazły się zapisy, zgodnie z którymi wysokość opłat jest ogłaszana w tabeli opłat ustalanej na każdy rok akademicki zarządzeniem rektora. UOKiK podkreśla, że warunkiem koniecznym do związania studenta treścią umowy przygotowaną przez uczelnię jest jej doręczenie. W ocenie Urzędu podanie informacji o wysokości opłat przez wydanie zarządzenia rektora nie stanowi gwarancji, że ta informacja dotrze do studentów. Według urzędu taka praktyka może np. prowadzić do zadłużania się studentów z powodu braku wiedzy o podwyżce.

UOKiK informuje również, że aktualnie toczą się postępowania przeciwko czterem warszawskim uczelniom publicznym: Akademii Wychowania Fizycznego, Szkole Głównej Gospodarstwa Wiejskiego, Uniwersytetowi Kardynała Stefana Wyszyńskiego oraz Akademii Sztuk Pięknych. Ponadto 17 września Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów potwierdził jedną z wcześniejszych decyzji prezes UOKiK w sprawie Politechniki Warszawskiej. Uczelnia ta również stosowała klauzule niedozwolone a także praktyki polegające na niepełnym uregulowaniu w umowie zawieranej ze studentem warunków odpłatności za studia. W efekcie PW musi zapłacić 53 400 zł.

UOKiK przypomina, że umowa uczelni ze studentem powinna m.in. określać zasady odpłatności za studia, w szczególności wysokość i termin uiszczania czesnego, a także sytuacje określające możliwości podwyższania opłaty za naukę

Zabezpieczenie interesów studenta

Jakie zakazane klauzule stosują uczelnie w umowach ze studentami

Dziennik Gazeta Prawna

Uczelnie wyższe muszą zawierać pisemne umowy z osobami rozpoczynającymi naukę na studiach niestacjonarnych, czyli zaocznych i wieczorowych. Każdy student powinien uważnie przeczytać umowę i sprawdzić, czy nie zawiera ona klauzul niedozwolonych.

Podpisanie umowy z uczelnią to jedyny sposób zabezpieczenia interesów studenta. Dzięki umowie osoba płacąca za naukę ma m.in.:

● możliwość egzekwowania obietnic składanych przez szkołę wyższą,

gwarancję, że bez jej zgody nie wzrośnie czesne czy inne opłaty, a także nie zostaną zmienione warunki studiowania,

● prawo do ubiegania się o odszkodowanie, jeśli uczelnia oferuje kształcenie nienależytej jakości.

Wyniki kontroli przeprowadzonych przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów pokazują jednak, że uczelnie, zarówno publiczne, jak i niepubliczne, w umowach powszechnie stosują niedozwolone klauzule.

Wszystkie postanowienia umowne uznane prawomocnym wyrokiem Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów za niedozwolone są wpisywane do rejestru klauzul niedozwolonych. Prowadzi go Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Od momentu ich wpisania do rejestru ich stosowanie w obrocie z konsumentami staje się zakazane. Oznacza to, że nawet jeśli uczelnia stosuje zakazany przepis, to nie ma on mocy wiążącej.

Obecnie w rejestrze znajduje się ponad 60 postanowień dotyczących działalności szkół wyższych. Wszystkie niedozwolone klauzule dotyczące umów ze szkołami wyższymi można znaleźć na stronie internetowej Parlamentu Studentów RP (www.psrp.org.pl) lub na stronie UOKiK (www.uokik.gov.pl).

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Artykuł z dnia: 2009-10-02