Student nie zapłaci podatku od zapomogi

Student nie zapłaci podatku od zapomogi

Dziennik Gazeta Prawna

Stypendia i zapomogi dla studentów stanowiące pomoc materialną przyznawaną zgodnie z prawem o szkolnictwie wyższym są w całości zwolnione z PIT.

Studenci otrzymujący pomoc materialną z budżetu państwa, samorządu lub środków własnych uczelni nie muszą z tego tytułu rozliczać się z fiskusem. Grażyna Nelip, doradca podatkowy w spółce doradztwa podatkowego Tax-Net, wyjaśnia, że ustawa o PIT w art. 21 ust. 1 pkt 40 (t.j. Dz.U. z 2000 r. nr 14, poz. 176 z późn. zm.) zwalnia z podatku m.in. świadczenia pomocy materialnej dla studentów pochodzące z budżetu państwa, budżetów jednostek samorządu terytorialnego oraz ze środków własnych uczelni – przyznane na podstawie prawa o szkolnictwie wyższym.

Głównym źródłem finansowania pomocy materialnej dla studentów jest budżet państwa. Uczelnie otrzymują na ten cel odrębnie na każdy rok podatkowy dotację, której podziału dokonuje rektor w porozumieniu z uczelnianym organem samorządu studenckiego. Zgodnie z ustawą z 27 lipca 2005 r. Prawo o szkolnictwie wyższym (Dz.U. nr 164, poz. 1365) student może ubiegać się o pomoc materialną ze środków przeznaczonych na ten cel w budżecie państwa w formie: stypendium socjalnego, stypendium specjalnego dla osób niepełnosprawnych, stypendium za wyniki w nauce lub sporcie, stypendium ministra za osiągnięcia w nauce, stypendium ministra za wybitne osiągnięcia sportowe, stypendium na wyżywienie, stypendium mieszkaniowego oraz zapomogi.

Reklamy

Kiedy można zostać skreślonym z listy studentów

Kiedy można zostać skreślonym z listy studentów

Dziennik Gazeta Prawna

Dziekan wydziału może wyrzucić studenta ze studiów, ale tylko w przypadkach określonych w ustawie. Żadne inne okoliczności, nawet wskazane w regulaminie studiów, nie dają szkole prawa do podjęcia takiej decyzji. Skreślony student może odwołać się do rektora, a następnie do sądu administracyjnego.

Ustawa – Prawo o szkolnictwie wyższym wymienia sytuacje, które upoważniają szkołę do skreślenia studenta z listy studentów. Kierownik podstawowej jednostki organizacyjnej, czyli np. dziekan, podejmuje taką decyzję w przypadku:

● niepodjęcia studiów,

● rezygnacji ze studiów,

● niezłożenia w terminie pracy dyplomowej lub egzaminu dyplomowego;

● ukarania karą dyscyplinarną wydalenia z uczelni.

Kierownik podstawowej jednostki organizacyjnej może także skreślić studenta z listy w przypadku:

● stwierdzenia braku postępów w nauce,

● nieuzyskania zaliczenia semestru lub roku w określonym terminie,

● niewniesienia opłat związanych z odbywaniem studiów.

Kłótnia zamiast reformy szkół wyższych

Kłótnia zamiast reformy szkół wyższych

Dziennik Gazeta Prawna

Chwalimy się, że pięciokrotnie wzrosła nam liczba studentów. Ale kadra akademicka powiększyła się tylko o 30 procent. To nie sukces, a porażka środowiska akademickiego – pisze Tadeusz Luty, przewodniczący Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich.

Polska, niepodobna do innych krajów przechodzących tzw. transformacje ustrojową, ponosi ogromne koszty braku rozwagi i finansowego wsparcia dla nauki i edukacji z lat 90. i późniejszych, kiedy powstało ogromne społeczne zapotrzebowanie na wykształcenie akademickie. Często przytacza się, że w tych latach nastąpił pięciokrotny wzrost liczby studentów. Nieco ciszej dodaje się, że kadra akademicka wzrosła jedynie o 30 proc. Niestety, to nie sukces polskiego środowiska akademickiego, to swoista porażka. Wobec tak wielkich oczekiwań młodzieży wpierw nastąpiło przeciążenie dydaktyczne w uczelniach publicznych wobec braku kadry i infrastruktury (w tych latach niemal nie tworzono nowych inwestycji w resorcie szkolnictwa wyższego), potem powstały szkoły niepubliczne, oferujące tzw. łatwe kierunki studiów i angażujące kadrę z uczelni publicznych, w końcu w drugiej połowie lat 90. z publicznej kasy wydano spore pieniądze na uczelnie zawodowe. Rezultatem natychmiastowym był spadek jakości nauczania i niemal całkowity spadek aktywności badawczej osób zatrudnionych na wielu etatach. Wszystko to odbywało się z nadania decyzji politycznych, bez strategii rozwoju kraju, a szczególnie szkolnictwa wyższego. Czy możemy dalej udawać, że nic się nie stało?,,,,,
Strategia rozwoju szkolnictwa wyższego w Polsce nie powinna abstrahować od zachodzących zmian w Europie. Chodzi tu głównie o zmiany w zakresie governance, finansowania i autonomii uniwersytetów. Większość krajów doszła do wniosku, co potwierdzają badania amerykańskie, że pozycja uczelni wzrasta wraz ze wzrostem władzy rektorskiej i ograniczona jest rola ciał kolegialnych w zarządzaniu uczelnią. Nie oznacza to, że ciała kolegialne się marginalizuje, pozostaje ich ważna rola merytoryczna i akademicka. Wszędzie tam, gdzie wprowadza się większą niezależność zarządzania uczelnią od gremiów akademickich, uniwersytety mają większe sukcesy….

Tym środowisko akademickie i naukowe różni się od innych, że warunkiem wprowadzenia ładu w szkolnictwie wyższym musi być autonomia uczelni i różnorodność ich misji, autonomia szeroko rozumiana i połączona z przejrzystą odpowiedzialnością wobec społeczeństwa. Tak jak siłą każdego uniwersytetu jest jego interdyscyplinarność, różnorodność poglądów i opinii, tak silny i stabilny układ szkolnictwa wyższego osiągniemy poprzez jego różnorodność i wzajemne uzupełnianie misji wielu autonomicznych uczelni. Nie można mówić o autonomii, gdy uczelnia jest chronicznie niedofinansowana. Podobnie, uczelnia jest właścicielem budynków i gruntów, ale to nie znaczy, że tym zarządza. Uczelnia to miejsce, gdzie decyduje się o przyszłości cywilizowanej Polski, nie tylko gospodarczej, ale kulturalnej i społecznej.

TADEUSZ LUTY O PRZYSZŁOŚCI UCZELNI

wtorek 29 września 2009 20:46

Jak uniknąć dryfowania w przyszłość

propozycje Ministerstwa poddane tzw. konsultacjom społecznym nie dotykają problemów istotnych dla naszego szkolnictwa wyższego, jak dla przykładu:

– brak jasnych deklaracji politycznych co do przyszłości (strategii) szkolnictwa wyższego,

– pozorna autonomia uczelni uspokaja środowisko, uwalnia polityków od odpowiedzialności, powoduje źle pojętą samodzielność uczelni,

– mikro-zarządzanie uczelniami via ustawa, rozporządzenia, taryfikatory etc..

– „upust” politycznych ambicji: lokalne, małe uczelnie, wieloetatowość, niekontrolowany wzrost liczby uczelni.

– regulacje prawne (lub ich brak) stymulują konflikt pomiędzy publicznymi i niepublicznymi uczelniami.

– …”uspokajająca” statystyka (1,56 % PKB na szkolnictwo wyższe – 0,88 % uczelnie publiczne), a …jakość !

– nasze szkolnictwo wyższe kształci coraz więcej specjalistów i coraz mniej ludzi wykształconych.

– system finansowania uczelni (tzw. algorytm dotacji budżetowej) nie wymagał planów rozwoju uczelni natomiast wymuszał identyczną dla wszystkich, ilościowa drogę „rozwoju” i jednakową misję.

W ostatnim czasie w sposób szczególny podkreślamy, ze nastał stan krytyczny dla naszego środowiska i dla nadania swoistej dramaturgii tym wypowiedziom przytoczę fragment z Raportu OECD, Polska (wrzesień 2007): Both teaching and research have been squeezed to the point of serious demage to the aspiration that Polish tertiary education and science should play a full part In the European high er education and research areas. Szkolnictwo wyższe i badania naukowe zostały doprowadzone do takiego stanu, że istnieje poważne zagrożenie dla polskich aspiracji odgrywania przez polskie uczelnie i uprawianą naukę ważnej roli w edukacyjnej i badawczej przestrzeni europejskiej….

Dostrzegamy istotne zagrożenia dla przyszłości naszego Kraju:
– emigracja najzdolniejszej młodzieży, wobec niemożności spełnienia swych oczekiwań co do karier intelektualnych,

– stopniowe zmniejszanie udziału polskich naukowców w tworzeniu wiedzy ogólno-światowej, zniechęcenie do podejmowania ambitnych programów i projektów badawczych o wymiarze międzynarodowym,

– zbyt mały odsetek młodzieży studiującej ( i podejmującej w Kraju pracę) w zakresie nauk przyrodniczych, ścisłych i technicznych,

– brak atmosfery sprzyjającej karierom naukowym; od studiów doktoranckich (malejąca liczba chętnych) po tytuły profesorskie i emerytury pracowników nauki.