Projekt Założeń do projektu ustawy o ponownym wykorzystaniu informacji publicznej

Projekt Założeń do projektu ustawy o ponownym wykorzystaniu informacji publicznej

BIP

Powstały założenia projektu ustawy o ponownym wykorzystaniu informacji publicznej

MSWiA

Projektowana ustawa ma zasadnicze znaczenia w zakresie wtórnego korzystania z zasobów informacyjnych podmiotów wykonujących zadania publiczne i przyniesie następujące korzyści dla obywateli i przedsiębiorców:

  1. Ustanawia podstawy prawne umożliwiające wykorzystanie potencjału informacyjnego państwa w obrocie gospodarczym, ale również w innych celach (naukowych, społecznych itp.). W sektorze publicznym państwa gromadzi się, produkuje i rozpowszechnia niezwykle szeroki zakres różnorodnych informacji (np. informacja społeczna, geograficzna ekonomiczna, turystyczna, czy gospodarcza), które są przydatne, użyteczne i wartościowe dla innych osób i podmiotów w państwie. Rynek tego typu informacji w Unii Europejskiej szacowany jest na 27 mld EUR. Stworzenie w tym przedmiocie podstaw prawnych daje także szansę zdynamizowania rozwoju usług i produktów, które opierają się – choćby w części – na informacji sektora publicznego.
  2. Usuwa stan niepewności co do zasad wykorzystania informacji, zarówno po stronie wykorzystującego informację jak podmiotu publicznego posiadającego informację. W chwili obecnej osoba zainteresowana (np. przedsiębiorca) nawet gdy pozyska informację nie ma określonych zasad na jakich może ją wykorzystać. W aktualnym stanie prawnym występuje bowiem luka, której nie wypełniają przepisy o dostępie do informacji publicznej, odnoszące się jedynie do realizacji prawa politycznego. Obecnie brak stosownej ustawy jest szczególnie zauważalny w sprawach dotyczących udostępniania informacji chronionych prawami własności intelektualnej, co potwierdza niejednolite i częściowo sprzeczne z sobą orzecznictwo sądowe.
  3. Zapewnia ochronę konkurencji, dla której podstawowym zagrożeniami są niejednolite zasady dostępu i wykorzystania informacji, powodujące nawet możliwość dyskryminacji poszczególnych uczestników obrotu.
  4. Dzięki zasadzie transparentności ułatwia obywatelom i przedsiębiorcom pozyskanie i korzystanie z informacji posiadanych przez podmioty sektora publicznego. Proces ponownego wykorzystania winien cechować się jak najdalej idącą przyjaznością dla użytkownika informacji.
  5. Poddaje podmioty sektora publicznego kontroli osób zainteresowanych, które mogą się skarżyć zarówno na odmowę przekazania informacji do wykorzystania jak i na ustalenie niekorzystnych zasad ponownego wykorzystania.

W 70. rocznicę powstania Tajnej Organizacji Nauczycielskiej

70. rocznica powołania Tajnej Organizacji Nauczycielskiej

ONET wiadomości

Nauczyciele, uczniowie, członkowie Związku Nauczycielstwa Polskiego złożyli w Warszawie hołd nauczycielom tajnego nauczania. Uroczystość, przed pomnikiem upamiętniającym Tajną Organizację Nauczycielską, odbyła się na kilka dni przed 70. rocznicą powołania organizacji.

——————

W 70. rocznicę powstania Tajnej Organizacji Nauczycielskiej

Tygodnik Niedziela, Paweł M. Nawrocki

Wkroczeniu do Polski wojsk niemieckich we wrześniu 1939 r. towarzyszyły aresztowania, egzekucje, stopniowe przesiedlenia ludności cywilnej do dzielnic o niskim standardzie, prześladowania inteligencji, a także – zwłaszcza od początku grudnia 1939 r. – na części ziem okupowanych systematyczne zamykanie polskich szkół na wszystkich poziomach edukacji. Tysiące dzieci i młodzieży pozbawiono prawa do nauki, Polacy bowiem mieli być tylko siłą roboczą. Nauczyciele, których ominęły represje ze strony okupanta, przy wsparciu rodziców i zaangażowaniu uczniów, samorzutnie rozpoczęli pracę konspiracyjną, dla niepoznaki oficjalnie zatrudniając się w innych zawodach

Na terytorium Polski włączonym do Rzeszy, Niemcy zlikwidowali wszystkie polskie szkoły, nawet powszechne. W związku ze szczególnie restrykcyjnymi działaniami administracji hitlerowskiej powstała tu specyficzna odmiana edukacji konspiracyjnej oparta na sieci jedno lub kilku albo kilkunastoosobowych „klas”. Lekcje odbywały się przeważnie dwa – trzy razy w tygodniu w mieszkaniach uczniów bądź nauczycieli. W przypadku dekonspiracji groziły im wywózki na przymusowe roboty, do obozów koncentracyjnych, a nawet egzekucje. Dość powszechną formą było też nauczanie domowe prowadzone przez starszych członków rodziny. W celach germanizacyjnych pod koniec okupacji niektóre polskie dzieci chodziły do nielicznych, przeznaczonych dla nich szkół niemieckich.
Nieco lepiej przedstawiała się sytuacja w Generalnej Guberni, gdzie okupant pozostawił szkoły powszechne i zawodowe z okrojonym programem edukacji i zakazem uczenia polskiej literatury, historii i geografii, likwidując jednocześnie szkoły średnie i wyższe. Na tym terenie, w Warszawie, w październiku 1939 r. z inicjatywy działającego w podziemiu Zarządu Głównego Związku Nauczycielstwa Polskiego powołana została Tajna Organizacja Nauczycielska (TON). Jej założycielami byli: Zygmunt Nowicki, Kazimierz Maj, Wacław Tułodziecki i Teofil Wojeński.
TON ściśle współpracowała z powstałym w 1940 r. Departamentem Oświaty i Kultury Delegatury Rządu RP na Kraj – korzystając z subwencji Rządu Londyńskiego – i ze Związkiem Walki Zbrojnej, a następnie z Komendą Główną Armii Krajowej. Głównym zadaniem TON była koordynacja nauczania w warunkach konspiracyjnych, a także opieka nad nauczycielami przesiedlonymi z terenów polskich włączonych do Rzeszy i nad rodzinami nauczycieli poległych i zaginionych podczas kampanii wrześniowej 1939 r., zamordowanych i aresztowanych przez Niemców w okresie późniejszym bądź walczących w Polskich Siłach Zbrojnych na Zachodzie. TON starała się również o zapewnienie bezpieczeństwa nauczycielom poszukiwanym przez władze okupacyjne.
Początkowo Tajna Organizacja Nauczycielska objęła swą pieczą szkolnictwo powszechne i gimnazjalne, by w następnej kolejności rozpocząć nauczanie na poziomie szkoły średniej, a w takich ośrodkach jak Warszawa czy Kraków, po 1941 r. także Lwów i Wilno, profesorowie wyższych uczelni – korzystając z powstawania nowych wyspecjalizowanych szkół zawodowych otwieranych za zgodą niemieckich władz szkolnych z uwagi na rosnące zapotrzebowanie na lepiej wykwalifikowaną siłę roboczą – organizowali tajne nauczanie na poziomie uniwersyteckim. Mogło się ono odbywać w lokalach tych szkół i z wykorzystywaniem znajdujących się w nich pomocy naukowych (przykładowo: w szkołach mechanicznych kształcono uczniów w zakresie pierwszych lat studiów politechnicznych, w szkołach kształcących niższy personel medyczny – w zakresie medycyny)…..

Szacuje się, iż tajnym nauczaniem na poziomie szkoły powszechnej objęto ogółem ok. 1-1,5 mln uczniów, na poziomie szkoły średniej ogólnokształcącej ok. 90 tys., dokształcaniem w szkolnictwie zawodowym ponad 10 tys., na poziomie wyższym studiowało ok. 7 tys. osób. Trudno określić dokładnie liczbę uzyskanych dyplomów. Wiadomo o około 600 magisteriach, 39 doktoratach i 19 habilitacjach. W pracy konspiracyjnej uczestniczyło kilkanaście tysięcy nauczycieli i wykładowców. Tajne nauczanie w tak szerokim zakresie i o tak sprawnej organizacji nie rozwinęło się w żadnym z krajów okupowanej Europy, mimo podejmowanych w tym zakresie wysiłków

FORUM AKADEMICKIE

FORUM AKADEMICKIE, 9,2009

Zmiany nie mogą czekać

– Barbara Kudrycka

Polskie drogi nauki i edukacji

– Andrzej B. Legocki
Mirosław Handke

Wokół „Założeń”

Janusz Sobieszczański

Stanowisko KSN NSZZ „Solidarność” wobec ministerialnych propozycji nowelizacji ustaw o szkolnictwie wyższym

Czy resort nauki ma jakieś dobre wiadomości dla studentów i pracowników naukowych?

Kudrycka: Wszyscy studenci podpiszą umowy z uczelnią

Dziennik Gazeta Prawna

ROZMOWA z prof. dr hab. Barbarą Kudrycką, ministrem nauki i szkolnictwa wyższego – Najlepsze uczelnie otrzymają dodatkowe pieniądze na wyższe pensje i stypendia. Komisje stypendialne ustalą, kto może studiować bezpłatnie na drugim kierunku. Uczelnie publiczne nie będą mogły łączyć się z niepublicznymi szkołami.

Uruchomimy Bibliotekę Wirtualnej Nauki. Począwszy od 2010 roku resort nauki i szkolnictwa wyższego zapewni wszystkim instytucjom naukowym w kraju dostęp do czasopism, książek, norm, opisów patentowych itp. Ministerstwo pokryje koszty zakupu krajowej licencji na użytkowanie takich baz danych, jak Web of Science, Science Direct Freed Coll., Springer 2010 czy EBSCO Publishing. Wyrówna to szanse krajowych ośrodków naukowych w dostępie do źródeł wiedzy. Wydamy na ten cel około 170 mln zł. Studentów powinna ucieszyć też propozycja powołania od przyszłego roku akademickiego Rzecznika Praw Absolwentów przy Radzie Głównej Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Jego zadaniem będzie m.in. podejmowanie działań na rzecz skrócenia czasu między ukończeniem studiów a rozpoczęciem pracy w zawodzie. W Polsce okres ten wynosi średnio dwa lata, a w UE trzy miesiące.

Podobny system funkcjonuje od wielu lat w Wielkiej Brytanii i jest bardzo ważnym elementem dydaktycznym, bo pozwala uczelni dowiedzieć się, jak pracodawcy oceniają absolwentów danej szkoły. W dzisiejszych czasach informatyzacji pomysł tworzenia indeksów zatrudnienia jest łatwy do zrealizowania. Mając taką bazę danych można po pewnym czasie zapytać absolwentów, gdzie obecnie pracują. Zakładamy, że takie zapytania kierowane będą do absolwentów po trzech i pięciu latach od ukończenia uczelni. Później wystarczy te dane przeanalizować i wyciągnąć wnioski odnośnie do programów nauczania, kadry, kierunków studiów.

..w trakcie półtorarocznych konsultacji uwzględniliśmy wiele opinii i postulatów środowiska akademickiego. Dziwią więc w tym kontekście podnoszone publicznie przez niektórych byłych rektorów zarzuty, że środowisko nie może uczestniczyć w konsultacjach. Przypomnę, że w skład zespołu, który opracował pierwszy projekt założeń reformy nauki i szkolnictwa wyższego wchodziło czterech ówczesnych rektorów oraz trzech byłych rektorów, reprezentujących uczelnie publiczne i niepubliczne, a wśród nich jako były rektor i prezes Fundacji Rektorów Polskich prof. Jerzy Woźnicki. To ten zespół wypracował projekt założeń, który podlegał później wieloetapowym konsultacjom z całym środowiskiem akademickim. A więc jeden z głównych autorów tego projektu chyba zapomniał o swoim znaczącym udziale w przygotowaniu ich treści. Prawdą jest jednak, że ten rektorski projekt spotkał się z krytyką środowiska akademickiego, które wskazało na jego słabości. W pracach ministerstwa staraliśmy się te słabości usunąć.

Kiedy reforma szkolnictwa wejdzie w życie?

W obecnych czasach najważniejszym problemem jest system finansowania, jako swoisty krwiobieg. Uczelnie niepubliczne chcą, aby ich działalność była finansowana ze środków publicznych, a publiczne twierdzą, że mają za mało tych środków na realizację zadań. Musimy uzgodnić zasady efektywnego i racjonalnego finansowania zmian w szkolnictwie wyższym. Jeśli rząd je uzgodni, nowe przepisy wejdą w życie w roku akademickim 2010 – 2011.

Ile są warte studia w Polsce

Ile są warte studia w Polsce

Wprost

Dwadzieścia lat wolności zaowocowało tylko jednym sukcesem naszego szkolnictwa wyższego. Odsetek studiujących wzrósł od roku 1990 z mniej więcej 13 proc. osób w wieku 19-24 lat do 48 proc. w 2008 r. Ten wzrost w żaden sposób nie przełożył się na jakość. Wszelkie obiektywne wskaźniki pozycjonują nas na żałosnym końcu światowych rankingów akademickich.

Harvard nie dlatego stał się Harvardem, że państwo podarowało mu dużo pieniędzy lub ktoś napisał mądrą ustawę o promowaniu najlepszych uczelni USA. Harvard stał się synonimem jakości w szkolnictwie wyższym, gdyż po wojnie secesyjnej (1861-1865) jako pierwszy uniwersytet dostosował się do potrzeb dynamicznie rozwijającego się społeczeństwa.

O. Rydzyk broni pracy doktorskiej

Ojciec Rydzyk zostanie doktorem

dziennik.pl

Każdy, kto chce być świadkiem obrony pracy doktorskiej ojca Tadeusza Rydzyka, musi 8 października wybrać się do największej auli UKSW na warszawskich Bielanach. Właśnie na tej uczelni postanowił doktoryzować się dyrektor Radia Maryja. Tu uzyskał stopień magistra – pisząc wiele lat temu pracę z teologii bibiljnej.

Promotorem pracy doktorskiej ojca Rydzyka jest ksiądz profesor Paweł Góralczyk, specjalista w dziedzinie teologii moralnej, członek Komitetu Nauk Teologicznych PAN i członek Centralnej Komisji do spraw Stopni i Tytułów Naukowych.

Po co redemtopryście tytuł doktora? Wbrew pozorom nie chodzi tylko o prestiż i satysfakcję. Dzięki awansowi w akademickiej strukturze, ojciec Rydzyk będzie mógł odzyskać fotel rektora swojej Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu. Jak przypomina „Rzeczpospolita”, ojciec-dyrektor przestał pełnić tę funkcję w 2006 roku. Wtedy weszło w życie nowe prawo o szkolnictwie wyższym, które wymaga od rektora uczelni wyższej posiadania tytułu doktora.

———–

O. Rydzyk doktorem?

Rz

Dyrektor Radia Maryja broni [] pracy doktorskiej na Uniwersytecie Stefana Kardynała Wyszyńskiego w Warszawie.

Redemptorysta swoją pracę pisał na Wydziale Teologii UKSW. Jej promotorem jest ks. prof. Paweł Góralczyk, specjalista w dziedzinie teologii moralnej, członek Komitetu Nauk Teologicznych PAN i członek Centralnej Komisji do spraw Stopni i Tytułów Naukowych.

64-letni o. Tadeusz Rydzyk również pracy magisterskiej z teologii biblijnej bronił na UKSW (wcześniej Akademii Teologii Katolickiej).

Po uzyskaniu tytułu doktora o. Rydzyk będzie znów mógł pełnić funkcję rektora Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu. W 2006 r. musiał z tej funkcji zrezygnować, gdyż według nowego prawa o szkolnictwie wyższym rektorem może być osoba, która ma co najmniej stopień naukowy doktora.

Rydzyka doktorat o własnym radiu

tvn24

Już 8 października dyrektor Radia Maryja będzie bronił swego doktoratu – dowiedzieli się reporterzy „Teraz My”. Oficjalny temat rozprawy doktorskiej o. Tadeusza Rydzyka brzmi „Apostolski Wymiar Radio Maryja w świetle założeń ideowych i programowych. Studium z zakresu teologii apostolstwa” .

– Egzaminy doktorskie zostały pomyślnie zdane i na 8 października wyznaczono termin publicznej obrony doktoratu – powiedział „Teraz My” Hubert Kaczmarski rzecznik Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego. W poniedziałek rano redemptorysta zdawał ostatni egzamin w dziekanacie Teologii UKSW. Po trwającym 1,5 godz. sprawdzianie Rydzyk nie chciał rozmawiać z dziennikarzami