Uczelnie i firmy wspólnie przygotują studentów do pracy

Uczelnie i firmy wspólnie przygotują studentów do pracy

Gazeta Prawna

Szkoły wyższe nie będą rozliczane z programów, ale efektów nauczania. Student będzie musiał zdobyć umiejętności zawodowe niezbędne do pracy. Uczelnie, które nie spełnią minimum efektywności, stracą akredytację.

Od przyszłego roku akademickiego wszystkie uczelnie zaczną przechodzić na nowy system kształcenia. Uniwersytety, politechniki i wyższe szkoły zawodowe będą musiały przemodelować dotychczasowy program nauczania – z bycia nauczanym, na wiedzieć i umieć zrobić. Poza przedmiotami kierunkowymi studenci będą musieli zdobywać umiejętności, które zapewnią im lepszy dostęp do rynku pracy i kształcenia na obszarze UE. Ogólne zasady, czego, poza wiedzą teoretyczną, będą jeszcze uczyły szkoły na konkretnym kierunku nauczania, opracowuje resort nauki.

Prace nad zmianami są zaawansowane. Wprowadzająca europejski system kształcenia nowela ustawy – Prawo o szkolnictwie wyższym powinna być przyjęta przez Sejm najpóźniej na początku przyszłego roku….

Od 2012 roku każde świadectwo poświadczające kwalifikacje w Polsce będzie więc miało adnotację odnoszącą się do krajowej, a przez to i europejskiej ramy kwalifikacyjnej. Na przykład dyplomy magisterskie będą miały symbol MA, licencjackie BA, a doktoranckie PhD. Dokumenty te będą uznawane w całej UE i porównywalne ze swoimi europejskimi odpowiednikami…..

W założeniach reformy szkolnictwa wyższego znalazły się też zapisy dotyczące możliwości kształcenia wspólnego z pracodawcą i włączania biznesmenów do tworzenia programów studiów. Z takiej możliwości korzysta już m.in. koncern IBM. Z ich programu Inicjatywa Akademicka korzysta już ponad 31 polskich uczelni. Volkswagen Polska sponsoruje z kolei studentom praktyki zawodowe i językowe w fabryce w Niemczech. Natomiast koncern Vattenfall zorganizuje za swoje środki na Politechnice Warszawskiej i Radomskiej cykl wykładów nt. energetyki.

SZERSZA PERSPEKTYWA – UE

Swoje systemy kształcenia zsynchronizowały już z unijnym m.in: Islandia (2005), Irlandia (2007), Malta (2009), Holandia (2008) i Wielka Brytania (2008). Sześć kolejnych krajów jest na etapie zaawansowanego wdrażania zmian w kształceniu, a pozostałe (w tym Polska) kończą jego projektowanie.

Reklamy

IPN pod dyktando władz największych polskich uczelni

Jakiego IPN chce Platforma

Rzeczpospolita, 09-09-2009, Cezary Gmyz

Władze instytutu mają wskazywać naukowcy, wśród których mogą być tajni współpracownicy SB.

Projekt ustawy przygotowany w Klubie PO zmienia dotychczasowy sposób wyboru władz Instytutu Pamięci Narodowej.

Dziś siedmiu członków Kolegium IPN wybiera Sejm, dwóch Senat, a kolejnych dwóch wskazuje prezydent.

Nowelizacja nadaje duże uprawnienia przedstawicielom uczelni mających prawo nadawania tytułów doktorskich w dziedzinie historii (w praktyce oznacza to wyłącznie uniwersytety państwowe oraz KUL). Członkowie rad wydziałów takich uczelni będą mogli wskazać Sejmowi i Senatowi 14 kandydatów do dziewięcioosobowej rady IPN, która zastąpi Kolegium.

Sejm będzie mógł powołać z tego grona pięć osób, Senat – dwie. Dwóch członków będzie powoływanych przez prezydenta, ale tylko spośród czterech kandydatów, których głowie państwa przedstawi Krajowa Rada Sądownictwa. – To kolejny pomysł ograniczania uprawnień prezydenta, co do którego można mieć wątpliwości, czy jest konstytucyjny – mówi „Rz” Władysław Stasiak, szef prezydenckiej kancelarii.

Co ciekawe, członków rady IPN będą mogli wskazywać również byli tajni współpracownicy Służby Bezpieczeństwa. Projekt nie zakłada, że członkowie gremiów, które będą wskazywać kandydatów do rady, podlegają lustracji….

Członkami rady IPN będą bowiem mogli być tylko doktorzy historii, prawa lub nauk społecznych….Projekt zakłada, że osoba, która uzyska dostęp do akt jej dotyczących, „może zastrzec, że dotyczące jej dane osobowe zebrane w sposób tajny w toku czynności operacyjno-rozpoznawczych organów bezpieczeństwa państwa nie będą udostępnianie w celach naukowych i dziennikarskich”. Takie zastrzeżenie może obowiązywać nawet przez 50 lat….

Nowy sposób na zniszczenie IPN

Rzeczpospolita, Bronisław Wildstein 09-09-2009,

Projekt nowej ustawy o IPN podporządkowuje tę instytucję rządowi, uzależnia ją od środowisk niechętnych odsłonięciu naszej najnowszej historii i wprowadza realną cenzurę. W efekcie w ogromnej mierze pozbawia IPN racji bytu.

Zapis, który umożliwia odwołanie zwykłą większością głosów poselskich szefa Instytutu – wcześniej powołanego przez 60 proc. Sejmu – poza ewidentną niespójnością czyni go zakładnikiem aktualnie sprawującej władzę większości.

Mało prawdopodobne, aby zdany na łaskę rządzących prezes podejmował niewygodne dla nich działania, których konsekwencją będzie jego odwołanie. Swoją drogą to kolejny akt podporządkowania niezależnej instytucji państwowej władzy centralnej dokonywany przez rządy PO, które na sztandarach wypisały liberalizm. Warte zastanowienia jest, dlaczego ta ewidentna sprzeczność nie budzi szerszej krytyki.

Kompetencje prezesa IPN – zgodnie z projektem ustawy – ma zresztą przejąćrada, która formowana będzie pod dyktando władz największych polskich uczelni. Nie wiadomo, dlaczego członkowie owej rady muszą mieć co najmniej doktorski tytuł. Jeśli ma to dawać gwarancję naukowej bezstronności, to warto przypomnieć sobie bojkot lustracji ze strony polskich uniwersytetów.

Ukoronowaniem tego zapisu jest brak lustracji zespołów wyłaniających kandydatów do rady. Nietrudno sobie wyobrazić, jakich członków Rady IPN wyłaniać będą byli agenci. Tym bardziej że środowiska uniwersyteckie, których hierarchia zmieniła się niewiele od czasów PRL, niechętne są odsłonięciu przeszłości, obawiając się, że mogłoby to wstrząsnąć zastygłym światkiem polskich uczelni.

Warto do tego dodać, że zapisana w projekcie możliwość zamknięcia dostępu do swoich akt przez osobę inwigilowaną (również dla pracy naukowo-dziennikarskiej) ma charakter cenzury. IPN-owskie dokumenty zazębiają się i seria tego typu indywidualnych decyzji może doprowadzić do zablokowania pracy nad najważniejszymi faktami z naszej najnowszej historii……

Lipna uczelnia.Na pożegnanie fałszują indeksy

Lipna uczelnia. Na pożegnanie fałszują indeksy

Afera lipnej uczelni. Wczorajsze południe, bydgoska filia łódzkiej AHE. Na schodach do piwnicy kolejka studentów. Za drzwiami profesor poświadcza nieprawdę, od ręki wpisując do indeksów – w imieniu swoim i nieobecnych kolegów – zaliczenia egzaminów, których nikt u nikogo nie zdawał.

Gmach przy ul. Wojska Polskiego, trwa zaplanowana wcześniej na 19-20 września sesja poprawkowa. Kilkuset studentów informatyki czeka w ogonkach do egzaminatorów. Przyjechali z całego województwa kujawsko-pomorskiego wezwani nagłymi e-mailami od władz uczelni: „Sesja przeniesiona na 8 września, prosimy przynieść indeksy i karty egzaminacyjne”.


Nikt nikogo jednak nie odpytuje. Zaliczenia wpisywane są taśmowo, ze wstecznymi datami albo bez dat. Nasz fotoreporter, udając studenta, wchodzi do sali 201 i robi zdjęcie, po którym zostaje wyproszony……

Rzecznik minister Barbary Kudryckiej Bartosz Loba: – Decyzja o natychmiastowym cofnięciu uprawnień na informatyce została wysłana 3 września pocztą poleconą za potwierdzeniem odbioru. Dodatkowo, żeby ostrzec studentów, zamieściliśmy komunikat na stronach internetowych ministerstwa. Informacji o wpisywaniu ocen i zaliczeń z datą wsteczną nie chcę komentować na podstawie ustaleń dziennikarskich, jednak w razie ich potwierdzenia należy to uznać za jawne łamanie prawa, czym powinny się zająć organy ścigania.

Wczoraj prokuratora w Łodzi wszczęła – po artykule „Gazety” – śledztwo w sprawie wystawiania przez brytyjskie filie AHE fałszywych dokumentów o studiowaniu, które pozwalały rodakom z wysp płacić niższe podatki.