Doktoranci starają się zadowolić swoich promotorów krytyczną postawą wobec polskości

Dlaczego patrzą na nas z góry

Rz, Zdzisław Krasnodębski

W kręgach zachodnich elit spotykamy antypolonizm ideologiczny. Odnajdziemy go w niemieckich mediach i na amerykańskich elitarnych uniwersytetach, w licznych publikacjach historyków i politologów oraz na portalach internetowych – pisze filozof społeczny…

Pochodzący z Polski doktoranci starają się zadowolić swoich promotorów krytyczną postawą wobec polskości, wybierając tak „kontrowersyjne” tematy jako różne złowieszcze formy polskiego nacjonalizmu. Służy to karierze. Politolog czy historyk, który latami wegetuje na podrzędnym uniwersytecie, gdy pisze w zbyt klasycznym polskim „narratywie”, może – jak pokazuje znany przykład – zrobić światową karierę na jego energicznej dekonstrukcji.

Nie jest w każdym razie przypadkiem, że Norman Davies nie został profesorem w Stanford…

Komentarze 4

  1. Podobne teksty słyszałam w życiu z ust przedstawicieli tylko jednego narodu: Serbów. Oni też uważali, że nikt ich nie szanuje, nie docenia, a w ogóle to cały świat z Ameryką na czele chce tylko serbskiej krzywdy i działa na korzyść Turków, Chorwatów, Węgrów, Kosowarów i pewnie też Marsjan, o ile Serbia kiedyś graniczyła z Marsem. Dokąd to serbskie nakręcanie się swoimi wyimaginowanymi krzywdami doprowadziło na początku lat 90. prof. K. powinien jeszcze pamiętać.
    A w naturze doktorantów (i magistrantów) jest dostosowywanie się do oczekiwań promotorów i potencjalnych recenzentów. Zawsze można sobie wybrać na promotora prof. Nowaka czy Krasnodębskiego i problem znika. Można być polonofilem do imentu.

  2. Jak widać antypolonizm jest faktem

  3. Kochany Panie Doktorze,

    A antyserbizm nie jest? Najtęższe głowy w Belgradzie w tym cała Serbska Akademia Nauk dowodziły jego istnienia.

    Załączam staropolskie pozdrowienia!

  4. Cóż, wszystko, co na taki temat się powie, zawsze będzie stereotypowe, ale ciśnie się na usta stwierdzenie, że jeśli ktoś sam się nie szanuje, to inni też go nie szanują. Nie tak dawno nasze media gorąco protestowały przeciw rosyjskiemu artykułowi, czyniącemu nas współodpowiedzialnymi za wybuch drugiej wojny światowej. Ale ze streszczenia tez artykułu wynikało, że autor mógł po prostu znać polskie podręczniki szkolne z lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych, gdzie pisano o polsko-niemieckiej współpracy w latach trzydziestych… W sumie my sami, przewartościowując nieustannie swoją historię i głośno wyrażając pogardę dla rodzimych przeciwników – dostarczamy amunicji. Trwa to od kilkuset lat. I chyba się nie skończy, dopóki nie ustalimy wspólnego stanowiska w paru podstawowych kwestiach. Czy to skutkiem dojścia do porozumienia, czy to skutkiem braku pamięci.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: