Akademia lipnych magistrów tonie

Akademia lipnych magistrów tonie

GW

Akademia Humanistyczno-Ekonomiczna w Łodzi straciła już informatykę, traci zarządzanie. Pomorski senator PO Edmund Wittbrodt domaga się likwidacji całej uczelni. Przewodniczący Konferencji Rektorów: – Ta szkoła musiała runąć.

Senator PO i były minister edukacji narodowej (2000-01) Edmund Wittbrodt: Jestem ogromnie zdziwiony, a przede wszystkim zbulwersowany funkcjonowaniem AHE, która od wielu lat, a przynajmniej od 2003 roku, jak to wynika z artykułów ukazujących się w prasie, prowadzi działalność nielegalną, i to w sposób rażący. Ta szkoła źle świadczy o całym systemie szkolnictwa wyższego. Dla dobra systemu, a także dla dobra studentów AHE powinna zostać natychmiast zlikwidowana. (…). Osoby odpowiadające za ten stan rzeczy ze strony AHE, w tym rektor i pozostałe władze, a także nauczyciele fikcyjnie realizujący swoje obowiązki, powinny zostać pociągnięte do odpowiedzialności indywidualnej przez komisję dyscyplinarną za działania niezgodne z etyką nauczyciela akademickiego. I to w trybie natychmiastowym!

Pracownik naukowy AHE: Ta uczelnia jest chora we wszystkich płaszczyznach działania. O tym wie doskonale cała kadra zarządzająca. Śledztwa od kilku lat prowadzą prokuratura, NIK i CBŚ, o Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego nie wspomnę. Ale kto odkryje prawdę, jeżeli w czasie kontroli pokażą mu 300 grubych, odpowiednio „przygotowanych” segregatorów? Przez wiele lat ludzie AHE czuli się całkowicie bezkarni. Mają pieniądze, kupują za nie znanych profesorów, których nikt nigdy na uczelni nie widział. Ale figurują w listach płac i są od tego, by można było otworzyć kierunek kształcący doktorów, bo takie są wymogi ustawy dla Akademii. 

Dziekan jednego z Wydziałów Zamiejscowych AHE: W czeskich filiach uczelni – zarówno w Havirowie, jak i w Eadcy, wykłady (!) często prowadzą osoby z tytułem magistra. W żaden sposób nie zostały przygotowane programy nauczania ani rozkłady zajęć dla studentów. Nie została nawet wyjaśniona kwestia języka, w którym powinna zostać przygotowana praca dyplomowa. Po prostu… czeski film.

………….

Od lat wszyscy pracownicy naukowi związani z uczelnią zdają sobie sprawę, że tkwią w bagnie – mówi były dziekan wydziału AHE

Marcin Kowalski: Pan był świadomy, że oszukuje studentów?

Były dziekan AHE: Kiedy sobie to uświadomiłem, odszedłem. Zadawałem pytania moim zwierzchnikom z Łodzi od pierwszego dnia pracy w AHE. Dlaczego prowadzimy zajęcia w filii, nie mając na to zgody? Dlaczego realizujemy połowę programu? Dlaczego nie ma uzupełniającego nauczania online? Kiedy wreszcie uzupełnimy kadrę, bo pracowałem w dużej mierze magistrami? Odpowiedzi były wymijające: kadra naukowa będzie uzupełniona niebawem, nauczanie online będzie wprowadzone, zgodą na prowadzenie filii zajmują się nasi prawnicy, najlepsze w Polsce kancelarie, nie ma się czym martwić. Powiedziałem przełożonym, że nie chcę skończyć w kryminale. 

Inni wykładowcy mają świadomość, że biorą udział w oszukańczym procederze?

– Mają. Ale determinują ich pieniądze. Większość pracuje na umowę o dzieło. Nic więcej ich z AHE nie łączy. Wpadają, wygłaszają swoje kwestie, kasują po kilka tysięcy miesięcznie. Trudnych pytań się nie zadaje…..

A czy nie są winni też wykładowcy?

– Nie chcę ferować wyroków. Zadziwiające, że kiedy było już głośno o łamaniu prawa przez AHE, szkoła złożyła wniosek o uprawnienia do doktoryzowania. Z punktu widzenia formalnego wszystko było w porządku i dostała te uprawnienia. Choć prezydium Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich nie widziało w swym składzie tej uczelni. Jest jednak jeden pozytywny aspekt tej afery – środowisko potrafiło jednak uruchomić mechanizmy likwidujące tę patologię.

Rewizyta docenta-koniunkturalisty

Ciąg dalszy polskich losów

Rz

Era Nowe Horyzonty. Odkryciem festiwalu jest… Krzysztof Zanussi. Wydarzeniem – premiera jego ostatniego filmu „Rewizyta”.

– Widzowie często zagadywali mnie, co by się działo z moimi bohaterami dzisiaj – powiedział mi reżyser. Też chciałem się przyjrzeć temu, jak wypadliby oni w następnym teście historii. Byłem ciekawy, jak się zachował człowiek niezłomny w czasach stanu wojennego, co zostało ze starej klasy posiadającej, która wróciła na swoje opustoszałe miejsca, jak w czasie zakrętów dziejowych potoczyło się życie konformisty.

Tak powstała „Rewizyta”.

I wreszcie to, na co wszyscy czekali: ostatnia rola Zbigniewa Zapasiewicza. Docent koniunkturalista oddał w stanie wojennym legitymację partyjną. Wyrzucili go z pracy, żył z uczenia języków. Zrobił rachunek sumienia na własny użytek, ale nie chce, żeby rozliczał go ktoś obcy.

– Byłem w partii – mówi. – To niemoralne? A może nie być w partii było niemoralnie? Wielu z nas myślało, że jak porządni ludzie się zapiszą, da się zrobić coś więcej. Potem się okazało, że to nieprawda. Ale wy nie macie zielonego pojęcia, jak wtedy było, i wydaje się wam, że jesteście lepsi. Nic z moich wyborów nie zrozumiecie.

W tej roli Zapasiewicz jest głęboko poruszający. – Wyostrzył swoją postać – uważa Zanussi. – Może dlatego, że sam czuł się osądzany, bolały go zarzuty, że jest konserwatywny i niedzisiejszy.

Doktoranci starają się zadowolić swoich promotorów krytyczną postawą wobec polskości

Dlaczego patrzą na nas z góry

Rz, Zdzisław Krasnodębski

W kręgach zachodnich elit spotykamy antypolonizm ideologiczny. Odnajdziemy go w niemieckich mediach i na amerykańskich elitarnych uniwersytetach, w licznych publikacjach historyków i politologów oraz na portalach internetowych – pisze filozof społeczny…

Pochodzący z Polski doktoranci starają się zadowolić swoich promotorów krytyczną postawą wobec polskości, wybierając tak „kontrowersyjne” tematy jako różne złowieszcze formy polskiego nacjonalizmu. Służy to karierze. Politolog czy historyk, który latami wegetuje na podrzędnym uniwersytecie, gdy pisze w zbyt klasycznym polskim „narratywie”, może – jak pokazuje znany przykład – zrobić światową karierę na jego energicznej dekonstrukcji.

Nie jest w każdym razie przypadkiem, że Norman Davies nie został profesorem w Stanford…

Pakiet antykryzysowy, czyli antyetatowy

Stały etat? Możecie o nim zapomnieć

Rz

Pakiet antykryzysowy kasuje de facto umowy na czas nieokreślony.

Ci, którzy zawarli terminowe umowy o pracę, nie powinni mieć złudzeń. Wczoraj prezydent podpisał ustawę o łagodzeniu skutków kryzysu ekonomicznego dla pracowników i przedsiębiorców. Oznacza to, że w najbliższych dwóch latach stałe zatrudnienie przejdzie do lamusa.

Ustawodawca zawiesił bowiem podstawową zasadę kodeksu pracy, zgodnie z którą trzecia umowa na czas określony przekształca się automatycznie w bezterminową.