Dyskusja o stanie polskiej edukacji

Dyskusja o stanie polskiej edukacji

GW

Specjaliści i manipulatorzy

J. Majcherek

Polska szkoła maltretuje uczniów wtłaczaniem im do głów niezliczonej liczby faktów z nauk ścisłych i przyrodniczych. Absolwenci garną się więc do filozofii, psychologii czy socjologii.

Triumfy ignorancji

Adam Leszczyński

Po co spędzać 20 godzin na omawianiu „Trylogii”, skoro można z bryku dowiedzieć się, kto kogo zabił i kto się w kim kochał, a czas spędzić na uczeniu się rzeczy naprawdę potrzebnych w życiu?

Obiad w trakcie konferencji naukowej. Akurat trwają matury. Uczestnicy konferencji – wykładowcy na uczelniach w całej Polsce – rozmawiają o maturzystach, których będą uczyli od października.

– Z roku na rok są coraz głupsi – mówi profesor z Olsztyna.

– Z sześćdziesięciu studentów historii pierwszego roku tylko dwóch przyznało się, że czyta jakiekolwiek gazety, w internecie czy na papierze – załamuje ręce adiunkt z Warszawy. – Nie czytają nic. Nawet kryminałów.

Nadmiar matematyki nie szkodzi

Paweł Góra

To analfabetyzm matematyczny przyczynia się do ślepej wiary w nieograniczone zyski na giełdzie, to braki w wykształceniu przyrodniczym odpowiadają za radosne zabudowywanie terenów zalewowych. Polemika z Majcherkiem.

My źle uczymy naszą młodzież nie tylko przedmiotów ścisłych, ale też humanistycznych: historia staje się katalogiem zdarzeń, bez próby zrozumienia procesu historycznego, zestaw lektur jest z reformy na reformę ograniczany, symbole i odniesienia oczywiste przez stulecia powoli stają się niezrozumiałe, język się trywializuje, na maturze z polskiego karani są ci, którzy ośmielą się wyjść poza utarte schematy. Dlaczego wiedza o społeczeństwie, przedmiot najchętniej wybierany przez maturzystów, nie może dostarczać „solidnej porcji nauk społecznych”, o którą Majcherek zabiega? Czemu profesor Uniwersytetu Pedagogicznego nie troszczy się o jakość kształcenia w ogóle, lecz walczy z chochołem rzekomego nadmiaru matematyki?

Matematyko, wróć? Matematyko, precz?

Łukasz Turski

Szanowny Pan red. Piotr Pacewicz

Tekst prof. Janusza A. Majcherka pt. „Specjaliści i manipulatorzy” („Gazeta” 9 lipca) szalenie mnie zasmucił. Nie z powodu głupot wypisywanych przez prof. Majcherka, zawodowego wroga tabliczki mnożenia, ale z powodu zachowania się „Gazety”. To kolejny atak na wykształcenie podstawowe przypuszczany na łamach „Gazety”, w sposób uniemożliwiający odpowiedź. Prof. Majcherek miał czas przygotować swój tekst. Państwo publikujecie go wtedy, gdy większość wrogów ludu, takich jak ja fizyków i matematyków, zajmuje się przyjęciami na studia albo – o zgrozo – jest na wakacjach i musi korzystać z dobrodziejstw „zasięgu”, by połączyć się z Państwem internetowo. Ja poza tym nie wożę na wakacje komputera! Zabieram ze sobą wnuki! Uniemożliwiacie więc nam merytoryczną odpowiedź.

List otwarty do Janusza A. Majcherka

Michał Leszczyński

Imputowanie ludziom wykształconym w dziedzinie nauk ścisłych, że są „bardziej podatni na polityczną agitację i ideologiczne sugestie, wykazując się ignorancją w rozpoznawaniu ich bałamutności”, jest demagogią posuniętą do granic jakiejkolwiek przyzwoitości. Jeżeli Pan opiera to stwierdzenie na wynikach swoich badań, to proszę podać nazwę renomowanego czasopisma socjologicznego, w którym Pan te rewelacje opublikował. Jeżeli Pan nie ma dowodu naukowego na takie stwierdzenie, to, przykro mi, nauka etyki zawodowej i ludzkiej, była w Pana przypadku zupełnie chybiona. 

Przeciwstawianie nauczania przedmiotów ścisłych i humanistycznych nie ma żadnego sensu, bo jedno i drugie jest niezbędne, jeżeli mamy funkcjonować w nowoczesnym społeczeństwie. Każdy filozof powinien znać podstawy fizyki i biologii, aby zrozumieć socjobiologię, która wyjaśnia wiele zachowań człowieka, a każdy inżynier powinien w szkole wcześniej zetknąć się z etyką i literaturą, aby umieć być kochającym mężem, czy ojcem.

Polski problem nie polega na tym, że młodzi ludzie uczą się za dużo matematyki, a za mało filozofii, tylko na tym, że w szkole nie uczą się myśleć ani wspólnie pracować. A myśleć i uczyć się działać w grupie powinno się zarówno na lekcjach fizyki, jak i literatury czy filozofii, która powinna się znaleźć w programie nauczania szkolnego.