Habilitacja jest głównym hamulcowym

Profesor bez namaszczenia

GW

Ironia życia: wyjeżdżam do Szwecji, bo syn sekretarza PZPR dostaje etat na uczelni, a ja nie. Chcę wrócić 19 lat później, ale moje osiągnięcia się nie liczą, fory ma syn dziekana – mówi prof. Stanisław Karpiński, biotechnolog, naukowiec z najwyższym stypendium w Polsce (do 350 tys. zł rocznie na rękę).

Sławomir Zagórski: Po blisko 20 latach na Zachodzie wraca pan do kraju i rozkręca duży program badawczy. Trudny jest taki powrót?

Prof. Stanisław Karpiński: Piekielnie. Ale wyszedłem na prostą: po wielu miesiącach prób i starań zdobyłem pieniądze z Fundacji na rzecz Nauki Polskiej na badania i miejsce pracy w Katedrze Genetyki, Hodowli i Biotechnologii Roślin warszawskiej SGGW.

Dlaczego szło to tak opornie?

– Bo w Polsce nie ma systemowych rozwiązań, żeby ludzie tacy ja, z poważnym dorobkiem, wracali do kraju i mogli być zatrudniani na równych prawach co tutejsi badacze.

W systemie zachodnim najwyższy stopień naukowy to doktorat, a w Polsce habilitacja, i to ona jest głównym hamulcowym. W Polsce zachodni profesor może być zatrudniony najwyżej jako adiunkt.

W Chinach, Indiach, Japonii rządy zabiegają o to, aby specjaliści wracali ze Stanów czy Europy i dają im miliony na badania. U nas raczej rzuca się kłody pod nogi. Zdolni, utytułowani przybysze to niepotrzebna konkurencja dla miejscowej naukowej konserwy i nomenklatury. Ale nie wszędzie, to się zaczyna zmieniać….

Ten system niełatwo zmienić przede wszystkim ze względu na opór samego środowiska.

– No właśnie. Ten stary układ pasuje zbyt wielu osobom. Dlatego muszą się znaleźć odważni ludzie w rządzie, w parlamencie. Wybrano ich, żeby prowadzili naród, a nie po to, żeby po wyborach pytali dziesięć razy narodu, czy mogą przeprowadzić jakieś zmiany. Tymczasem pani minister przez półtora roku konsultuje się ze środowiskiem, a konferencja rektorów mówi, że ma zostać habilitacja. 

A habilitacja to hamulcowy rozwoju! Przecież wiadomo, o co tu chodzi. O konserwę! Habilitacja to coś takiego jak przynależność do partii w komunistycznych czasach: „Ty jesteś mój, namaszczony przeze mnie”…..

Panie profesorze, powiedział pan parę gorzkich słów na temat polskiej nomenklatury naukowej. A jacy są nasi studenci?

– Studenci tutaj to skarb, to nasza przyszłość. Zainteresowani nauką, głodni wiedzy. Potrzebują dobrych nauczycieli, a nie przeładowanych programów.

Wszyscy od lat narzekają na ich poziom.

– Poziom studentów i studiów spada, bo uczelnie się nie reformują, nie wymieniają kadry. Nikt nie jest zainteresowany studiowaniem ogrodnictwa, ale wielu byłoby zainteresowanych biotechnologią. Mimo to rektor hamuje powstanie tego wydziału. Jasne jak słońce.

Po co kształcić biotechnologów, skoro nie ma dla nich pracy?

– Nie ma pracy, bo nie ma przemysłu biotechnologicznego. A bez biotechnologów go nie zbudujemy. To wszystko jest pionierska robota. Orka na ugorze. Ale to się zmieni. Gdybym w to nie wierzył, do Polski bym nie wracał.

Komentarze 3

  1. Dużo w tym racji, ale dobrze by było gdyby Pan profesor publicznie działał na rzecz reform nauki w Polsce. W końcu jemu się udało, ale innym nie i chyba nie zawsze dlatego, że byli słabsi. Przypadek prof jest medialny a czas jest reformatorski, więc i jakiś obowiązek obywatelski na prof tez spoczywa, tym bardziej, że jak mówi działał na rzecz wolnej Polski. Najwyższy czas aby tą wolność zagospodarować odpowiednio.

  2. Co do oceny Wolszczana to bym się nie zgodził.
    http://lustronauki.wordpress.com/2008/10/05/aleksander-wolszczan-astronom-od-sb-do-planet/

    W końcu sam wybrał taką drogę i jak sam twierdził bez współpracy z SB nie zaszedł by tam gdzie zaszedł. To nie jest droga do naśladowania mimo osiągnięć naukowych. Inni idący podobną drogą mogli by tez formalnie zajść dalej ale wybrali przyzwoitość. W życiu liczy się jednak bilans.

  3. Zarówno habilitacja jak i pozostale tytuly naukowe sa hamulcem nauki … Juz dzisiaj, pani minister (chyba nieswiadomie) promuje patenty, innowacyjnosc …
    Te dwa ostanie pseudointelektualne wyrazenia sie wzajemnie wykluczaja….(zobacz patenty w informatyce – wzajemne umowy firm komputerowych , zreszta patenty sa chronione chyba przez 20 lat, i to nie zawsze mozna je wdrozyc bezposrednio do produkcji, ze wzgledu na inne patenty) .
    Reasumujac, mozna stwierdzic, ze PicefOrma oszukuje naukowcow, podobnie jak to kiedys robili „komuchy”, ktorzy do dzisiaj maja sie swietnie i decyduja o POLSKIEJ PSEUDONAUCE….

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

<span>%d</span> blogerów lubi to: