Aresztowania profesorów

Aresztowania profesorów

Rz

Siedemdziesięciu irańskich profesorów uniwersyteckich zostało zatrzymanych po spotkaniu z główną osobistością opozycji, byłym kandydatem na prezydenta Mir-Hosejnem Musawim – podano na stronie internetowej tego polityka.

Jak wynika z informacji, zamieszczonych na stronie Kalemeh Web (byłym portalu zamkniętego przez władze dziennika, wydawanego przez Musawiego), naukowców zatrzymano, gdy wychodzili ze spotkania z Musawim. Nie wiadomo, dokąd ich wywieziono.

Według danych opozycji, w toku zajść trwających w Iranie od opublikowania kontestowanych przez opozycję wyników wyborów prezydenckich, zatrzymano ok. 700 ludzi. W zamieszkach zginęło też kilkanaście osób a ok. 1000 doznało poważnych obrażeń.

Uczelnie niepubliczne i państwowe łączcie się

Uczelnie niepubliczne i państwowe będą mogły się łączyć

Źródło: GP

Artykuł z dnia: 2009-06-25

Rząd chce, aby uczelnie niepubliczne i państwowe mogły się łączyć. Nowe placówki będą albo szkołami prywatnymi, albo publicznymi. Konsolidacja będzie podlegać nadzorowi ministrów skarbu i szkolnictwa wyższego. Ma to wyeliminować niebezpieczeństwo niekontrolowanego przechodzenia majątku publicznego w ręce prywatne albo przejmowania długów prywatnych szkół przez uczelnie publiczne. W placówki prywatne nie będą mogły się przekształcać jedynie uniwersytety.

Politechniki, akademie i państwowe wyższe szkoły zawodowe będą mogły łączyć się z prywatnymi szkołami. Nowa placówka może mieć status szkoły niepublicznej. Tak wynika z rządowych założeń do nowelizacji ustawy – Prawo o szkolnictwie wyższym oraz ustawy o stopniach naukowych i tytule naukowym oraz o stopniach i tytule w zakresie sztuki. Trafiły już one do konsultacji społecznych.

Konsolidacja uczelni ma uchronić przed likwidacją części uczelni prywatnych. W przyszłym roku do szkół wyższych trafi pierwszy rocznik niżu demograficznego. Już teraz aż 153 szkoły prywatne spośród 326 działających kształci mniej niż 1 tys. osób.

Nowelizacja ma też zmienić prawa studentów.

Konieczna konsolidacja

Państwowe uczelnie mają zyskać możliwość łączenia się ze szkołami niepublicznymi. Stworzą wtedy nową placówkę, która będzie albo państwowa, albo prywatna. Obecnie nie jest to możliwe. Konsolidować mogą się tylko szkoły o takim samym statusie (np. dwie szkoły publiczne). Nowo powstała placówka zachowa dotychczasowe uprawnienia naukowe i dydaktyczne obu jednostek. Wyjątek od tych zasad będzie dotyczył uniwersytetów. Będą mogły się one łączyć ze szkołami prywatnymi, ale pod warunkiem że powstała w ten sposób uczelnia zachowa charakter szkoły publicznej.

Rewolucja w edukacji?

Rewolucja w edukacji? Znamy głównie ogólniki

Dziennik

Gdy wczytać się w rekomendacje rządowego dokumentu „Polska 2030”, można zauważyć, że zespół ministra Boniego proponuje w edukacji rewolucję. I choć trudno reformatorskiemu tonowi nie przyklasnąć, raport pełen jest luk i niedomówień – pisze Piotr Zaremba.

O nauce w czarnych barwach

Ale powiadam: debatujmy. Na przykład nad tym, co twórcy rządowej strategii mówią o edukacji, wyższych uczelniach, naukowych badaniach. Sam katalog pytań do nich wystarczy, aby napisać sążnisty tekst.

Ich diagnoza stanu nauki i szkolnictwa wyższego jest smoliście czarna: najniższy w Europie stan wydatków na badania, a równocześnie pieniądze wrzucane często w błoto, kiepscy naukowcy hamujący kariery lepszym, brak wymiernych kryteriów odróżniania badań pożytecznych od niepożytecznych, biurokratyczne bariery hamujące zagraniczną współpracę. Można by dorzucić złośliwie: szkoda, że premier Tusk nie próbuje przynajmniej od czasu do czasu użyć podobnego języka w debacie ze społeczeństwem, a preferuje ton lukrowanego optymizmu. Szkoda, że prawdziwą diagnozę stanu naszych narodowych zasobów możemy znaleźć tylko w tak mało popularnych i hermetycznych tekstach jak ten.

Gdy wczytać się w rekomendacje, można zauważyć, że zespół ministra Boniego proponuje rewolucję. Na przykład polskie uczelnie miałyby całkowicie zmienić swój charakter. Koniec z dominacją korporacji samych naukowców sprzedawaną nam jako tradycyjna autonomia! Przekształcamy uniwersytety w firmy zarządzane przez sprężystych menedżerów, pod bacznym okiem państwa, które płaci, więc i wymaga, nie godząc się na prace naukowe będące kompilacją cudzego dorobku, niskie pensum wykładowców i pozorne badania, które nie prowadzą donikąd. Trudno takiemu reformatorskiemu tonowi nie przyklasnąć.

Rewolucja, ale jak?

Jest jedno „ale”. Ta rewolucja uderza w tyle przyzwyczajeń i interesów, że nie da się jej skwitować zdawkową wzmianką. Prosta próba zamachnięcia się na habilitację przez minister Kudrycką wywołała histeryczne reakcje profesory, która przecież w dużej części poparła obecną ekipę rządową przeciw „strasznym Kaczorom”. Aby obronić status quo, ta kadra nie zawahała się odwołać do analogii z Marcem 68. I rząd Tuska w praktyce cofnął się na całej linii. Jak więc zabrać się za rewolucję, a równocześnie odwoływać choć fragmentarycznie do polskiej tradycji – w której była i autonomia uczelni, i kolegialność ich zarządzania, i sztywny, hierarchiczny model naukowej kariery? Od czegoś trzeba zacząć. Choćby od nazywania rzeczy po imieniu.

Dylematy, jakie reformatorzy musieliby rozstrzygnąć, nie są zresztą łatwe. Przeciwnicy habilitacji powołują się na utylitarny interes małych, często prywatnych uczelni kształcących byle jak, ale zaspokajających masowy głód wiedzy setek tysięcy młodych ludzi. Uczelni, które chciałby kształcić swoje kadry szybciej i prościej niż w tej chwili. Obrońcy tradycji powołują się na jakość kształcenia. Nie do końca wiem, kto ma rację, ale autorzy takiego opracowania powinni się choć zmierzyć z tym problemem.

Także z problemem pieniędzy na naukę. Skoro jest ich w Polsce tak mało, jaka na to recepta? Zorientowani liberalnie autorzy raportu upatrują nadziei w większej współpracy szkolnictwa wyższego z prywatnym biznesem, ale tematu nie rozwijają. Czy równocześnie opowiadają się także za większymi, choć może równocześnie staranniej wydatkowanymi funduszami publicznymi? Czy to nie jest okazja, aby odpowiedzieć – nie przesądzam, w jaki sposób – na pytania o współpłacenie klientów publicznych uczelni?

Mamy właśnie w Polsce awanturę o bezpłatne lub płatne studiowanie na dodatkowym fakultecie. Ale autorzy raportu są niestety ponad takie drobiazgi. Swoje diagnozy, a tym bardziej zalecenia, formułują w tonie ogólnikowym, więc bezpiecznym.

Egzaminy na studia?

Za rok wrócą egzaminy na studia?

Dziennik

Za rok sama matura, nawet zdana ze świetnym wynikiem, może nie wystarczyć, by dostać się na wymarzone studia. Ministerstwo Nauki chce bowiem, by uczelnie mogły przeprowadzać dodatkowe sprawdziany dla kandydatów na studentów. A to może oznaczać powrót egzaminów wstępnych na studia.

Jeśli ten przepis wejdzie w życie, może spowodować prawdziwą rewolucję w systemie rekrutacji na studia. Gdyby bowiem uczelnie zaczęły z niego korzystać na masową skalę, mogłoby się okazać, że wyniki z tzw. nowej matury przestaną być jedynym kryterium naboru na studia. A właśnie taki przecież był cel hucznie wprowadzonej w 2005 r. reformy: matura miała całkowicie zastąpić egzaminy na wyższe uczelnie i sprawić, by młody człowiek stresował się tylko raz – zdając egzamin dojrzałości.

Szybko jednak okazało się, że nowy system ma luki, a uczelnie chcą mieć prawo do dodatkowej oceny kandydatów. Co roku do Ministerstwa Nauki wpływa około 100 próśb o zgodę na przeprowadzenie dodatkowego sprawdzianu na studia. Resort odrzuca co dziesiątą z nich. Problem już kilka miesięcy temu zauważyła minister nauki Barbara Kudrycka. „Chcemy, żeby to uczelniane senaty mogły same decydować o dodatkowych kryteriach rekrutacji. Oczywiście z zachowaniem zasady, że nie wolno wprowadzać egzaminów z tych przedmiotów, które kandydat zdawał na maturze” – mówiła w wywiadzie dla DZIENNIKA.