Własne poglądy z otwartą przyłbicą

Własne poglądy z otwartą przyłbicą

Rz, P.Semka

Gdzie kończy się chwalebna skromność anonimowych blogerów, a zaczyna się konformizm i obawa, aby się nie wychylać?

Wydawałoby się, że w dyskusji o prawie blogerów do zachowania statusu incognito powiedziano już wszystko. Mnie jednak nie daje spokoju styl argumentacji, jaki stosują w obronie swojej anonimowości najbardziej prominentni blogerzy.

Czytam więc w wypowiedziach gwiazd blogosfery dumne deklaracje: „Gdyby nie nick, nie mógłbym się wypowiadać tak otwarcie. Bo jestem szkolnym nauczycielem, wykładowcą na uniwersytecie, zdolną menedżerką, znanym naukowcem”.

Jak rozumiem, pseudonim ma oddzielać jedną, np. zawodową, funkcję od innej, tej z blogosfery roznamiętnionej politycznymi sporami. Mam też świadomość, że ludzie znający kogoś jako zwykłego kolegę z pracy mogą czuć się niezręcznie, gdy ta sama osoba głosi pod nazwiskiem wyraziste poglądy polityczne czy cywilizacyjne. Ale czy uznanie za oczywiste, że nie mogę się ujawniać z moimi poglądami, bo co powie moja uczelnia czy firma, nie utrwala dominacji poglądów mainstreamu? Czy zatem pośrednio nie lansuje politycznej poprawności?

Gdzie się kończy chęć uszanowania swojej prywatności, a zaczyna konformizm? Nie wiem. Wiem tylko, że problem ten jest wpisany w każdą anonimowość. Szkoda, że Kataryna jakoś tego nie zauważa.

Gdy w debacie publicznej panuje równowaga i pluralizm, anonimowość bywa wyborem dyktowanym przez dobry smak i skromność.

Ale gdy w debacie publicznej jedne poglądy są hołubione, a za inne dostaje się etykietki „oszołoma” lub „wroga demokracji”, trudno orzec, ile w zachowaniu incognito jest umiaru, a ile konformizmu. A przecież odwaga występowania z otwartą przyłbicą zawsze była perłą w koronie konserwatywnych cnót.

Jedna odpowiedź

  1. Sól demokracji
    Igor Janke 22-06-2009, ostatnia aktualizacja 22-06-2009 21:00
    http://www.rp.pl/artykul/2,323748.html

    Różnica między blogerami a dziennikarzami polega między innymi na tym, że ci pierwsi robią to „po pracy”, za darmo i bez żadnej ochrony

    Co dała nam możliwość wypowiadania się – anonimowo czy pod nazwiskiem? Przez całe lata 90. w mediach dominował głos jednego ośrodka myśli. Debata była więc uboga. Na szczęście to się zmieniło – także dzięki pojawieniu się blogosfery. Do głosu doszli bowiem nie tylko publicyści, którzy wcześniej funkcjonowali na obrzeżach głównego nurtu debaty publicznej, do głosu doszli ludzie, którzy wcześniej nie mieli na to szansy. Którzy o swoich poglądach mogli opowiedzieć tylko rodzinie czy gronu przyjaciół. Nagle dostali narzędzie, które pozwala im dotrzeć ze swoimi opiniami do wszystkich. Wielu to narzędzie znakomicie wykorzystuje……………..

    Bo anonimowość nie jest problemem. Blogerzy, którzy napisali po kilkaset tekstów, w praktyce są doskonale znani. Jakie znaczenie ma to, czy nazywają się Kowalski czy Masłowski? Czy są z Warszawy czy Grudziądza? Ich teksty opisują ich znakomicie. A ci, którzy chcieliby zabronić im pisania, czynią wielką szkodę debacie publicznej i demokracji.
    Bo choć wiem, że blogerzy stają się tropicielami dziennikarzy, że patrzą nam na ręce i że często z nami konkurują, to wiem też, że wnoszą dużą wartość do życia publicznego. Do tego życia, w którym nie cierpimy przecież na nadmiar obywatelskiej aktywności. A blogerzy to obywatele. Bardzo aktywni obywatele. Nie warto z nimi walczyć. Warto z nimi rozmawiać.
    Autor prowadzi platformę internetową dla blogerów Salon24

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: